Andrzej Poczobut, aresztowany na Białorusi 6 kwietnia i oskarżony o oszczerstwa wobec prezydenta Łukaszenki w artykułach opublikowanych w Gazecie Wyborczej, został uznany za więźnia sumienia Amnesty International.Amnesty International wzywa do uwolnienia białoruskich działaczy i dziennikarzy, którzy zostali oskarżeni o „organizowanie masowych niepokojów” po demonstracji z 19 grudnia, która była protestem wobec wyników wyborów prezydenckich.
Ponad 700 osób zostało zatrzymanych za udział w demonstracji. Większość z nich została wypuszczona po odbyciu krótkich kar administracyjnych. Jednak kluczowi politycy, aktywiści oraz dziennikarze nadal są przetrzymywani. Jak się wydaje, jest to celowe działanie władzy, chcącej powstrzymać opozycję.
2 marca b.r. Aleksander Atroszczenkau, rzecznik prasowy Andreja Sannikaua (jednego z kandydatów na prezydenta), został skazany na cztery lata więzienia za udział w grudniowych demonstracjach. Jego żona, Daria Korsak, powiedziała dziennikarzom, iż tego samego dnia mąż zdołał jej przekazać na sali rozpraw, że był torturowany przez KGB w przedprocesowym centrum zatrzymań w Mińsku. Powiedział, że po nałożeniu kajdanek był zmuszany do stania godzinami w niewygodnych pozycjach oraz do wykonywania ćwiczeń fizycznych bez żadnego ubrania. Mówił, że zamaskowany mężczyźni skuli go kajdankami w bardzo bolesnych pozycjach. Daria Korsak złożyła skargę do biura Prokuratora Generalnego w związku z torturowaniem i prześladowaniem męża przez funkcjonariuszy KGB. Atroszczenkau został przewieziony do centrum zatrzymań 20 grudnia 2010 r. Od tamtej pory nie miał prawa widzenia z żoną lub prawnikiem na osobności. Daria Korsak twierdzi, że było to spowodowane próbą utajenia faktu torturowania męża.
Alaksiej Michalewicz został zwolniony 19 lutego. 28 lutego zwołał konferencję prasową, podczas której mówią o torturach oraz prześladowaniach, jakich doświadczył tak on jak i inni przetrzymywani. Powiedział także, że rewizja osobista była przeprowadzana pięć lub sześć razy dziennie na każdym z więźniów. Polegało to na tym, że więźniowie byli zmuszani do stania w rozkroku tak, że późniejsze chodzenie było bardzo bolesne. Całkowicie rozebrani, stali przez około 40 minut w pomieszczeniu, w którym temperatura nie przekraczała 10°C. Rewizje osobiste wiązały się także z koniecznością wykonywania ćwiczeń fizycznych.
Amnesty International obawia się, że wszyscy przetrzymywani więźniowie, w tym także Andrej Sannikau, wciąż mogą podlegać aktom tortur i przemocy. Matka Sannikaua, która 4 marca próbowała dostarczyć paczkę dla syna, została odesłana przez władze więzienia, od których usłyszała, że jest on zbyt chory, aby paczkę przyjąć.
Spośród 30 osób zatrzymano pod zarzutem organizowania demonstracji, które wybuchły 19 grudnia, Natalię Radziną, Sergeia Waznjaka, Anastazję Palażankę (zastępczynię lidera ruchu Młody Front) oraz Alaksieja Michalewicza zwolniono za kaucją. Uładzimir Niaklajeu i Iryna Khalip nadal pozostają w areszcie domowym.
Po swoim zwolnieniu Natalia Radzina napisała na opozycyjnej stronie serwisu internetowego Karta 97: „Jestem wolna tylko dzięki wam. Dzięki każdemu działaczowi praw człowieka, każdemu politykowi i dziennikarzowi, który popierał mnie – choćby tylko i słowem. Jestem wolna dzięki wam, waszemu wsparciu i waszym modlitwom. Nie jestem mitologiczną bohaterką, to wy wspólnie tworzycie siłę nie do pokonania, wpływacie na wydarzenia na świecie”.
Warunki aresztu domowego Iryny Khalip i Uładzimira Niaklajeu można określić jako drakońskie: nie mogą opuścić mieszkania, otworzyć drzwi, podejść do okna ani odebrać telefonu, a w ich mieszkaniach nieustannie przebywa dwóch funkcjonariuszy KGB. Takie warunki są uznane przez Amnesty International za więzienne, w związku z czym oboje Niklajeu i Khalip są w dalszym ciągu uważani za więźniów sumienia.
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że inni zatrzymani – o których Amnesty International nie była jeszcze w stanie zgromadzić wystarczających informacji – także są więźniami sumienia.
Ponad 700 osób zostało zatrzymanych za udział w demonstracji. Większość z nich została wypuszczona po odbyciu krótkich kar administracyjnych. Jednak kluczowi politycy, aktywiści oraz dziennikarze nadal są przetrzymywani. Jak się wydaje, jest to celowe działanie władzy, chcącej powstrzymać opozycję.
2 marca b.r. Aleksander Atroszczenkau, rzecznik prasowy Andreja Sannikaua (jednego z kandydatów na prezydenta), został skazany na cztery lata więzienia za udział w grudniowych demonstracjach. Jego żona, Daria Korsak, powiedziała dziennikarzom, iż tego samego dnia mąż zdołał jej przekazać na sali rozpraw, że był torturowany przez KGB w przedprocesowym centrum zatrzymań w Mińsku. Powiedział, że po nałożeniu kajdanek był zmuszany do stania godzinami w niewygodnych pozycjach oraz do wykonywania ćwiczeń fizycznych bez żadnego ubrania. Mówił, że zamaskowany mężczyźni skuli go kajdankami w bardzo bolesnych pozycjach. Daria Korsak złożyła skargę do biura Prokuratora Generalnego w związku z torturowaniem i prześladowaniem męża przez funkcjonariuszy KGB. Atroszczenkau został przewieziony do centrum zatrzymań 20 grudnia 2010 r. Od tamtej pory nie miał prawa widzenia z żoną lub prawnikiem na osobności. Daria Korsak twierdzi, że było to spowodowane próbą utajenia faktu torturowania męża.
Alaksiej Michalewicz został zwolniony 19 lutego. 28 lutego zwołał konferencję prasową, podczas której mówią o torturach oraz prześladowaniach, jakich doświadczył tak on jak i inni przetrzymywani. Powiedział także, że rewizja osobista była przeprowadzana pięć lub sześć razy dziennie na każdym z więźniów. Polegało to na tym, że więźniowie byli zmuszani do stania w rozkroku tak, że późniejsze chodzenie było bardzo bolesne. Całkowicie rozebrani, stali przez około 40 minut w pomieszczeniu, w którym temperatura nie przekraczała 10°C. Rewizje osobiste wiązały się także z koniecznością wykonywania ćwiczeń fizycznych.
Amnesty International obawia się, że wszyscy przetrzymywani więźniowie, w tym także Andrej Sannikau, wciąż mogą podlegać aktom tortur i przemocy. Matka Sannikaua, która 4 marca próbowała dostarczyć paczkę dla syna, została odesłana przez władze więzienia, od których usłyszała, że jest on zbyt chory, aby paczkę przyjąć.
Spośród 30 osób zatrzymano pod zarzutem organizowania demonstracji, które wybuchły 19 grudnia, Natalię Radziną, Sergeia Waznjaka, Anastazję Palażankę (zastępczynię lidera ruchu Młody Front) oraz Alaksieja Michalewicza zwolniono za kaucją. Uładzimir Niaklajeu i Iryna Khalip nadal pozostają w areszcie domowym.
Po swoim zwolnieniu Natalia Radzina napisała na opozycyjnej stronie serwisu internetowego Karta 97: „Jestem wolna tylko dzięki wam. Dzięki każdemu działaczowi praw człowieka, każdemu politykowi i dziennikarzowi, który popierał mnie – choćby tylko i słowem. Jestem wolna dzięki wam, waszemu wsparciu i waszym modlitwom. Nie jestem mitologiczną bohaterką, to wy wspólnie tworzycie siłę nie do pokonania, wpływacie na wydarzenia na świecie”.
Warunki aresztu domowego Iryny Khalip i Uładzimira Niaklajeu można określić jako drakońskie: nie mogą opuścić mieszkania, otworzyć drzwi, podejść do okna ani odebrać telefonu, a w ich mieszkaniach nieustannie przebywa dwóch funkcjonariuszy KGB. Takie warunki są uznane przez Amnesty International za więzienne, w związku z czym oboje Niklajeu i Khalip są w dalszym ciągu uważani za więźniów sumienia.
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że inni zatrzymani – o których Amnesty International nie była jeszcze w stanie zgromadzić wystarczających informacji – także są więźniami sumienia.
Wyślij list lub e- mail do prezydenta Aleksandra Łukaszenki:
Prezydent
Aleksander Łukaszenka
Administratsia Prezidenta Respubliki Belarus
ul.Karla Marksa, 38
220016 Minsk, BELARUS
Fax: +375 17 226 06 10/ +375 17 222 38 72
Email: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Przykładowa treść:
Szanowny Panie Prezydencie,
piszę do pana z apelem o zaprzestanie stosowania represji wobec działaczy opozycji i dziennikarzy zatrzymanych w związku z organizowaniem lub braniem udziału w demonstracji z 19 grudnia 2010 r.
Wzywam do bezzwłocznego uwolnienia więźniów sumienia, którzy są przetrzymywani w areszcie KGB lub w areszcie domowym, tylko i wyłącznie z powodu swojej pokojowej działalności. Na tę chwilę są nimi:
Kandydaci na prezydenta: Mikałaj Statkiewicz; Uładzimir Niaklajeu; Andrej Sannikau;
Dziennikarze: Aleksander Atroszczenkau, rzecznik prasowy Andreja Sannikaua; Iryna Halip, korespondentka rosyjskiej gazety Nowaja Gazieta;
Komentator polityczny: Aleksander Fieduta
Działacze opozycji: Paweł Sewjarjanets, opozycjonista i członek zespołu prowadzącego kampanię Witala Rymaszewskiego; Anatol Labiedźka, przewodniczący Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, Uładzimir Kobets, członek zespołu prowadzącego kampanię Andreja Sannikaua; Zmitser Bandarenka, koordynator opozycyjnej kampanii „Europejska Białoruś”; Aleksander Arastowicz i Sergei Martseleu, członkowie zespołu prowadzącego kampanię Mikałaja Statkiewicza.
Zarzuty wobec wszystkich zatrzymanych o „organizowanie masowych niepokojów” powinny zostać wycofane, gdyż są bezpodstawne.
Wzywam białoruskie władze do przeprowadzenia szybkiego i bezstronnego dochodzenia w sprawie zarzutów skierowanych przeciwko funkcjonariuszom KGB oskarżanym o torturowanie oraz znęcanie się nad Aleksandrem Atroszczenkauem, Alaksiejem Michalewiczem oraz pozostałymi więźniami.
Wzywam białoruskie władze do dopuszczenie niezależnych lekarzy do więźniów oraz do zapewnienia im odpowiedniej opieki medycznej.
Przypominam, że Białoruś jest stroną Międzynarodowego Paktu Praw Politycznych i Obywatelskich. Zatem jest zobowiązana do zapobiegania torturowaniu i prześladowaniu na terenie kraju oraz do zagwarantowania, że wszelkie zarzuty są szybko i dogłębnie zbadane przez niezależne sądy.
Przypominam również białoruskim władzom, że jako sygnatariusz MPPOiP, Białoruś jest zobowiązana do zapobieżenia dalszym represjom osób, które doświadczyły lub były świadkami tortur.
Z poważaniem,
Prezydent
Aleksander Łukaszenka
Administratsia Prezidenta Respubliki Belarus
ul.Karla Marksa, 38
220016 Minsk, BELARUS
Fax: +375 17 226 06 10/ +375 17 222 38 72
Email: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Przykładowa treść:
Szanowny Panie Prezydencie,
piszę do pana z apelem o zaprzestanie stosowania represji wobec działaczy opozycji i dziennikarzy zatrzymanych w związku z organizowaniem lub braniem udziału w demonstracji z 19 grudnia 2010 r.
Wzywam do bezzwłocznego uwolnienia więźniów sumienia, którzy są przetrzymywani w areszcie KGB lub w areszcie domowym, tylko i wyłącznie z powodu swojej pokojowej działalności. Na tę chwilę są nimi:
Kandydaci na prezydenta: Mikałaj Statkiewicz; Uładzimir Niaklajeu; Andrej Sannikau;
Dziennikarze: Aleksander Atroszczenkau, rzecznik prasowy Andreja Sannikaua; Iryna Halip, korespondentka rosyjskiej gazety Nowaja Gazieta;
Komentator polityczny: Aleksander Fieduta
Działacze opozycji: Paweł Sewjarjanets, opozycjonista i członek zespołu prowadzącego kampanię Witala Rymaszewskiego; Anatol Labiedźka, przewodniczący Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, Uładzimir Kobets, członek zespołu prowadzącego kampanię Andreja Sannikaua; Zmitser Bandarenka, koordynator opozycyjnej kampanii „Europejska Białoruś”; Aleksander Arastowicz i Sergei Martseleu, członkowie zespołu prowadzącego kampanię Mikałaja Statkiewicza.
Zarzuty wobec wszystkich zatrzymanych o „organizowanie masowych niepokojów” powinny zostać wycofane, gdyż są bezpodstawne.
Wzywam białoruskie władze do przeprowadzenia szybkiego i bezstronnego dochodzenia w sprawie zarzutów skierowanych przeciwko funkcjonariuszom KGB oskarżanym o torturowanie oraz znęcanie się nad Aleksandrem Atroszczenkauem, Alaksiejem Michalewiczem oraz pozostałymi więźniami.
Wzywam białoruskie władze do dopuszczenie niezależnych lekarzy do więźniów oraz do zapewnienia im odpowiedniej opieki medycznej.
Przypominam, że Białoruś jest stroną Międzynarodowego Paktu Praw Politycznych i Obywatelskich. Zatem jest zobowiązana do zapobiegania torturowaniu i prześladowaniu na terenie kraju oraz do zagwarantowania, że wszelkie zarzuty są szybko i dogłębnie zbadane przez niezależne sądy.
Przypominam również białoruskim władzom, że jako sygnatariusz MPPOiP, Białoruś jest zobowiązana do zapobieżenia dalszym represjom osób, które doświadczyły lub były świadkami tortur.
Z poważaniem,




