Neurokultura już w sprzedaży! Szukaj nas w sieci empik lub w kup online! W numerze: Wiedemann / Sonnenberg / Klodova / Baczewski / Kłos / Fiedorczuk / Kapela / Sarna / Gierszewski / Marzec i inni
neurokultura

ISSN 2081-4380

wyszukiwarka


ON


reklama
localheroes

zareklamuj się!


partnerzy:
szara

Neurokultura on Facebook


Jesteś tu: Start > Ekologia > Michał J. Będkowski: Dopóki istnieją wegetarianie, będą istniały również rzeźnie - - wegański punkt widzenia

Michał J. Będkowski: Dopóki istnieją wegetarianie, będą istniały również rzeźnie - - wegański punkt widzenia

Wegetarianizm nie powinien być celem lecz drogą. Jedynie pomostem między destruktywnymi nawykami zgniłej moralnie pseudocywilizacji a wyższym poziomem świadomości istnienia.
Logiczna analiza otaczającego świata, natury i przyrody oraz tego, co z nią nasz gatunek wyprawia, powinna być wystarczająca, aby nie zadawać więcej pytań o słuszność weganizmu. I mam na myśli sprawy podstawowe, np. to, że bez produktów pochodzenia zwierzęcego człowiek żyje zdrowiej i dłużej niż spożywając te produkty. Spożywając jednak tylko takie pokarmy nie przeżyje więcej niż rok. Naprawdę trzeba wybitnego geniuszu, aby wyciągnąć logiczne wnioski? Po co naciągane polemiki typu: "potrzebne jest jedno i drugie, dieta powinna być mieszana, jesteśmy wszytskożerni etc." ?
Active ImageTakie dyskusje poruszane są przez ludzi, którzy nie chcą, aby nakłaniano ich do stania się lepszymi. Mają opory w staniu się kimś lepszym. Oczywiście nikt z nich się do tego nie przyzna. Wolą toczyć boje wymyślając argumenty za dobroczynnym wpływem mięsa, niż przestać być współodpowiedzialni za mordowanie bezbronnych dzieci innych gatunków. Dlaczego takie opory? Bo przyzwyczaili się do smaku przypraw jakimi zasypują usmażone, ugotowane upieczone lub rozdrobnione mięso. Smak ten przypisują mięsu.

Oczywiście wszystkie ich naciągane argumenty zalane śliną cieknąca im na myśl o krwistym kawałku czyjegoś ciała (które niedawno płakało) rozpadają się w chwili porównania z wynikami badań naukowców, dietetyków i lekarzy światowej sławy o wybitnych osiągnięciach.
Dlaczego jednak polemika trwa nadal, pomimo dowodów na optymalność diety wegańskiej? Ponieważ wiele rządów popiera (ogłupiające ludzi) kampanie przemysłu mięsnego, gdyż ma w tym interes. Gospodarka mięsna stanowi często ważną gałąź polityki ekonomicznej. Zatem jest niewiele krajów na tyle bogatych, gdzie świadomość społeczna jest na wyższym poziomie i gdzie opinia publiczna nie pozwala na ignorowanie przez rząd wyników badań światowych instytucji naukowych, które przyznają, iż diety wegetariańskie (w tym weganizm) są najzdrowsze (Wielka Brytania, USA).

Oczywistym jest, że wyniki badań największych instytucji na świecie, zrzeszających tysiące lekarzy, dietetyków i naukowców o różnych poglądach, nie mogą być manipulowane czy niewiarygodne. Tym bardziej, że prawie 100% wegan potwierdza własnym przykładem optymalność tej diety. Sporadyczne przypadki komplikacji zdrowotnych jednak, w przypadku wegetarian są fanatycznie nagłaśniane… ja w takich momentach pytam się: „wiecie ile osób dziennie trafia do szpitala? zdajecie sobie sprawę, że ponad 70% wizyt u lekarza oraz podobny procent zgonów powiązany jest z niewłaściwym odżywianiem – i mowa tu o ludziach spożywających produkty zwierzęce!!! Podczas gdy u wegetarian trzeba te pojedyncze przypadki nagłaśniać w gazetach aby było wiadomo, że istnieją” .. a istnieją, owszem, u tych wegan czy wegetarian, którzy nie zmieniają diety niezdrowej (opartej na produktach zwierzęcych) na zdrową (wegańską) lecz zwyczajnie odrzucają mięso i myślą, że wciąż mogą wsuwać fastfoodowe świństwa, kilogramy gumy arabskiej itp., jedząc znikome ilości warzyw i owoców i myślą, że są wegetarianami.

Co do mleka – wg oficjalnych danych jest tak niezdrowe jak mięso: 2-3 szklanki mleka równoważy w szkodliwości dla organizmu hamburgera i porcję frytek. Poza tym, mleko bardziej powoduje osteoporozę niż jej zapobiega. Tylko człowiek jest na tyle głupi, żeby pić mleko po okresie niemowlęctwa i to w dodatku mleko innych gatunków! W naturze takich pomysłów się nie widuje. Tylko człowiek zabiera matce dziecko na drugi dzień po narodzinach, ignorując jej wielomiesięczne płacze i nawoływania, po to by to dziecko zabić, wykorzystać matkę maksymalnie wycieńczając ją przez rok, potem osłabioną zapładnia nadwyrężając jej organizm kolejną ciążą (po roku nieludzkiej eksploatacji) by znów odebrać jej i zabić nowe dziecko i znów odpompowywać z niej mleko. Tak krowa dożywa wieku 5-6 lat i często nie może już ustać o własnych siłach – wtedy zabija się również ją… bo kto może sobie pozwolić na trzymanie przez 45 lat nieproduktywne zwierzę?
Jak widać, przemysł mleczny jest ściśle powiązany z przemysłem mięsnym, a każda szklanka mleka z cierpieniem matki i zakatowanego dziecka… ale co nas to, przecież to nie nasz gatunek.. to tylko maszynki stworzone dla naszej wygody. Nie ważne, że mają uczucia, potrafią się przywiązywać i kochać – mają tyrać i umierać dla naszego apetytu na trujące jedzenie.

Z przemysłem drobiarskim jest podobnie. Jajka mają więcej tamującego tętnice cholesterolu niż wołowina, ale to nie przeszkadza amatorom zabijania miliardów kur. Tysiące kurcząt płci męskiej wrzuca się żywcem do mielącej maszyny, albo dusi w plastikowych workach. Kury na jajka po wyeksploatowaniu (ok. 200-300 jaj) kieruje się prosto do rzeźni… zawsze! Niezależnie czy były trzymane w hodowli ekologicznej czy chorowały nagminnie z połamanymi łapkami w klatkach o powierzchni kartki z zeszytu. Do rzeźni trafiają wszystkie! Nie ma w sprzedaży jaj nie okupionych śmiercią i cierpieniem.

Cierpienie zwierząt, ludzi, głód na świecie oraz (wg najnowszych raportów NASA i ONZ) skażenie środowiska nie jest winą tylko przemysłu mięsnego, ale tych wszystkich, którzy go napędzają (czy to przez jedzenie mięsa, jaj, picie mleka, czy trucie się innego rodzaju produktami zwierzęcymi)

Wegetarianizm to pierwszy krok, a nie meta.



Źródło: zb.eco.pl

Dodaj do:

Wykop    Facebook    Deli.cio.us
 



^ do góry



Copyright © neurokultura 2010 | projekt i wykonanie: sza-sza homework studio