Jak informuje agencja AFP, w czwartek doszło do awarii w największej elektrowni atomowej świata, położonym w Japonii zakładzie Kashiwazaki-Kariwa 200 kilometrów od Tokio. Nad zakładem pojawiła się chmura dymu.Jak stwierdził w wydanym oświadczeniu właściciel elektrowni, Tokyo Electric Power Co. (TEPCO), w hali turbiny reaktora zapalił się dźwig, nie doszło jednak do radioaktywnego skażenia, nie było też ofiar w ludziach. Ogień ugasili pracownicy zakładu.
Elektrownia Kashiwazaki-Kariwa pozostaje zamknięta od roku 2007, kiedy to trzęsienie ziemi o sile 6.8 stopnia w skali Richtera uszkodziło zakład. Na skutek wstrząsów, których epicentrum znajdowało się zaledwie 16 kilometrów od elektrowni wybuchł w niej pożar, doszło też do wycieku radioaktywnych substancji.
Od tego czasu trwał przegląd i naprawa uszkodzonych instalacji, w tym roku planowane jest ponowne uruchomienie elektrowni. Sprzeciwiają się temu mieszkańcy okolicznych terenów, zaniepokojeni serią pożarów w zakładzie i faktem, że położenie elektrowni w pobliżu podmorskiego uskoku tektonicznego naraża zakład na kolejne, dużo silniejsze wstrząsy sejsmiczne.
Ponad jedna trzecia energii elektrycznej wytwarzanej w Japonii pochodzi z elektrowni nuklearnych.
Źródło: Czarny Sztandar



