Nad reaktorem numer 3 w uszkodzonej elektrowni atomowej Fukushima w Japonii unosi się coraz więcej czarnego dymu. Dym unosi się bezpośrednio znad budynku, w którym znajduje się reaktor. Inżynierowie przerwali w związku z tym pracę, obawiając się skażenia. Eksperci próbują podłączyć prąd i uruchomić wewnętrzne systemy chłodzące, mają jednak spore problemy. Kilka dni temu w jednym z reaktorów promieniowanie sięgnęło 500 milisiwertów na godzinę, co jest groźne dla ludzi przebywających tam dłużej niż kilka czy kilkanaście minut. Ciągle przegrzany jest reaktor pierwszy, temperatura sięga tam 400 stopni - o sto więcej niż wynosi bezpieczny poziom. Jednocześnie według doniesień skażenie radioaktywne wody w kranach w Tokio przekroczyło o sto procent limit dozwolony dla małych dzieci. Woda na razie nie jest groźna dla dorosłych.
W czterech reaktorach elektrowni jądrowej Fukushima, zniszczonej przez trzęsienie ziemi i fale tsunami, nadal występują problemy - nieoczekiwany wzrost promieniowania i temperatury. W dalszym ciągu konieczne jest chłodzenie uszkodzonych reaktorów poprzez polewanie ich wodą. Z powodu podwyższonego poziomu promieniowania w reaktorze nr 2 tymczasowo wycofano z jego okolic pracowników siłowni.
Według Kyodo odczyt radioaktywności wyniósł 500 milisivertów na godzinę. Zachodzi obawa, że podczas wybuchu z zeszłego tygodnia uszkodzona została wewnętrzna osłona reaktora. Tak jak w przypadku reaktora nr 3, technicy chcą najpierw przywrócić oświetlenie w pomieszczeniu kontrolnym oraz doprowadzić prąd do urządzeń pomiarowych.
Wzrasta promieniowanie
Ze względu na wzrost temperatury w zbiorniku ciśnieniowym reaktora nr 1, trzeba było chłodzić go wodą - poinformował rzecznik japońskiej agencji bezpieczeństwa atomowego (NISA) Hidehiko Nishiyama. Temperatura w zbiorniku wzrosła do prawie 400 st. C, przy temperaturze projektowanej wynoszącej 302 st. C. Nishiyama zapewnił, że nie ma bezpośredniego zagrożenia.
Chłodzenie wodą zastosowano także w reaktorze nr 4, gdzie trzeba schłodzić basen ze zużytymi prętami paliwowymi. Nishiyama podał też, że w środę po popołudniu do chłodzenia reaktora nr 3 zostanie wykorzystana straż pożarna.
W związku z problemami w Fukushimie, o tydzień opóźni się restart reaktora nr 3 w elektrowni Hamaoka. Operator siłowni planuje przeprowadzić symulację na wypadek, gdyby nie można było użyć zewnętrznego zasilania lub zasilania awaryjnego - poinformował rzecznik.
Pożyczka dla elektrowni
Wiodące instytucje finansowe Japonii, w tym trzy największe banki, rozważają przeznaczenie ok. 12,3 mld USD w formie kredytów ratunkowych dla operatora uszkodzonej elektrowni jądrowej, TEPCO - poinformował Reuters, powołując się na anonimowe źródła.
Wśród możliwych pożyczkodawców są trzy grupy finansowe: UFJ, Mizuho i Sumitomo, ponadto firmy ubezpieczeniowe, banki powiernicze oraz trzy największe japońskie banki - podały źródła agencji. Według nich, awaryjne finansowanie mogłoby się rozpocząć jeszcze przed końcem marca.
Firma Tokyo Electric Power (TEPCO) zarządza elektrownią jądrową Fukushima I, uszkodzoną na skutek silnego trzęsienia ziemi, które nawiedziło północno-wschodnią Japonię 11 marca, wyrządzając szkody wyceniane na ponad 300 mld USD i zabijając ponad 9 tysięcy osób.
Od nastąpienia kataklizmu TEPCO usiłuje schłodzić przegrzewające się reaktory i ograniczyć promieniowanie wydostające się z siłowni.
Skażona żywność
W 11 gatunkach warzyw z rejonu Fukushimy wykryto ponadnormatywny poziom materiałów radioaktywnych - informuje japońskie ministerstwo zdrowia. Potwierdza to teorię o napromieniowaniu terenów z okolic elektrowni atomowej, zniszczonej w wyniku trzęsienia ziemi i tsunami z 11 marca.
W 11 gatunkach warzyw z rejonu Fukushimy wykryto ponadnormatywny poziom materiałów radioaktywnych - informuje japońskie ministerstwo zdrowia. Potwierdza to teorię o napromieniowaniu terenów z okolic elektrowni atomowej, zniszczonej w wyniku trzęsienia ziemi i tsunami z 11 marca.
(fot. PAP/EPA/KIMIMASA MAYAMA)
Nadmierne dawki radioaktywnego promieniowania wykryto między innymi w kapuście, brokułach, szpinaku, rzepie oraz w spokrewnionej z rzepą komatsunie. Najbardziej napromieniowane były jednak liście kukitachiny. Poziom radioaktywnego cezu 164-krotnie przekraczał dopuszczalne normy. W wielu innych warzywach poziom cezu jest przekroczony "drastycznie". Ministerstwa zdrowia i pracy wezwały obywateli do niejedzenia tych warzyw, przynajmniej do czasu aż sytuacja się unormuje. Japońskie władze uspokajają też, że od poniedziałku żadne z tych warzyw nie było importowane do innych krajów.
W poniedziałek wstrzymano import liści szpinaku z rejonu Fukushimy. Materiały radioaktywne znaleziono też w surowym mleku z Mito i Kawachi, a także w pietruszce z okolic Hokoty i Namegaty.
Skala zniszczeń
Japoński rząd szacuje, że całkowity koszt zniszczeń spowodowanych przez potężne trzęsienie ziemi z 11 marca wyniesie od 15 do 25 trylionów jenów (185 do 308 mld USD) - poinformował tygodnik "Nikkei".
W poniedziałek wstrzymano import liści szpinaku z rejonu Fukushimy. Materiały radioaktywne znaleziono też w surowym mleku z Mito i Kawachi, a także w pietruszce z okolic Hokoty i Namegaty.
Skala zniszczeń
Japoński rząd szacuje, że całkowity koszt zniszczeń spowodowanych przez potężne trzęsienie ziemi z 11 marca wyniesie od 15 do 25 trylionów jenów (185 do 308 mld USD) - poinformował tygodnik "Nikkei".
(fot. PAP/EPA/TEPCO)
Minister ekonomii Kaoru Yosano przedstawi szacunkowe dane na posiedzeniu ministrów w środę - podała gazeta bez podania źródła. Prognoza bierze pod uwagę zniszczenia dróg, domów, fabryk i pozostałej infrastruktury, ale nie uwzględnia spadku aktywności gospodarczej spowodowanej brakami w dostawach prądu i awarii elektrowni jądrowej Fukushima I.
Rząd posłuży się szacunkiem strat przy organizacji programów pomocowych dla dotkniętych regionów oraz przy planowaniu awaryjnego budżetu, który uwzględni koszt odbudowy - podał "Nikkei".
W trzęsieniu ziemi o sile 9 w skali Richtera, które nawiedziło Japonię 11 marca, zginęło co najmniej 9,2 tys. osób, a niemal 14 tysięcy uznaje się za zaginione.
Mapy radiacji dla: Francji, Niemiec, Polski.
W 2002 r. Tokyo Electric Power (TEPCO) przyznało, że przez ponad dwie dekady fałszowało raporty dotyczące napraw przeprowadzanych w należących do niej elektrowniach. W efekcie do dymisji podali się prezes – Hiroshi Araki – oraz prezydent koncernu – Nobuyama Minami.
W 2007 r. wyszło na jaw, że TEPCO ukryło ponadto, co najmniej sześć nagłych przerw w pracy elektrowni Fukushima oraz stan „krytyczny" w reaktorze nr 3 tej elektrowni, trwający przez 7 godzin.
Zaledwie kilka miesięcy po ujawnieniu tych faktów, w trzęsieniu ziemi o sile 6.8 stopnia w skali Richtera, ucierpiała największa na świecie elektrownia jądrowa, położona na północnym wybrzeżu kraju Kashiwazaki Kariwa, należąca również do TEPCO. W wyniku awarii doszło do wycieku ok. 1,5 litra wody z substancjami radioaktywnymi, które przedostały się do morza.
Po tym wydarzeniu minister handlu, Akira Amari, przyznał, że decyzja o pozwoleniu na budowę elektrowni w tym miejscu, wydana w 1974 r., nie została wystarczająco należycie sprawdzona pod kątem badań geologicznych. W efekcie Kashiwazaki Kariwa została postawiona na terenie zagrożonym bardzo silnymi wstrząsami sejsmicznymi.
Tsunami mało prawdopodobne?
Tatsuya Ito, który zasiadał w latach 1991-2003 w parlamencie japońskim jako przedstawiciel prefektury Fukushima, twierdzi, że TEPCO zignorowało również potencjalne zagrożenie tsunami. – Elektrownia Fukushima została zaprojektowana w taki sposób, że mogła wytrzymać uderzenie fali o wysokości najwyżej 5,7 metra, a nie 7-metrowej, czyli takiej, jaka miała miejsce w ubiegły piątek – powiedział Ito.
Były poseł twierdzi również, że począwszy od 2003 r., spotykał się z pracownikami TEPCO w celu przedyskutowania towarzyszących mu obaw co najmniej 20-krotnie, a w 2005 r. wysłał oficjalne pismo w tej sprawie do ówczesnego prezydenta koncernu, Tsunehisy Katsumaty.
Naoki Tsunoda, rzecznik TEPCO, stwierdził, że nie jest w stanie potwierdzić w chwili obecnej, czy takie rozmowy istotnie miały miejsce.
Źródła: IAR / PAP, Polskie Radio, www.rp.pl
W 2002 r. Tokyo Electric Power (TEPCO) przyznało, że przez ponad dwie dekady fałszowało raporty dotyczące napraw przeprowadzanych w należących do niej elektrowniach. W efekcie do dymisji podali się prezes – Hiroshi Araki – oraz prezydent koncernu – Nobuyama Minami.
W 2007 r. wyszło na jaw, że TEPCO ukryło ponadto, co najmniej sześć nagłych przerw w pracy elektrowni Fukushima oraz stan „krytyczny" w reaktorze nr 3 tej elektrowni, trwający przez 7 godzin.
Zaledwie kilka miesięcy po ujawnieniu tych faktów, w trzęsieniu ziemi o sile 6.8 stopnia w skali Richtera, ucierpiała największa na świecie elektrownia jądrowa, położona na północnym wybrzeżu kraju Kashiwazaki Kariwa, należąca również do TEPCO. W wyniku awarii doszło do wycieku ok. 1,5 litra wody z substancjami radioaktywnymi, które przedostały się do morza.
Po tym wydarzeniu minister handlu, Akira Amari, przyznał, że decyzja o pozwoleniu na budowę elektrowni w tym miejscu, wydana w 1974 r., nie została wystarczająco należycie sprawdzona pod kątem badań geologicznych. W efekcie Kashiwazaki Kariwa została postawiona na terenie zagrożonym bardzo silnymi wstrząsami sejsmicznymi.
Tsunami mało prawdopodobne?
Tatsuya Ito, który zasiadał w latach 1991-2003 w parlamencie japońskim jako przedstawiciel prefektury Fukushima, twierdzi, że TEPCO zignorowało również potencjalne zagrożenie tsunami. – Elektrownia Fukushima została zaprojektowana w taki sposób, że mogła wytrzymać uderzenie fali o wysokości najwyżej 5,7 metra, a nie 7-metrowej, czyli takiej, jaka miała miejsce w ubiegły piątek – powiedział Ito.
Były poseł twierdzi również, że począwszy od 2003 r., spotykał się z pracownikami TEPCO w celu przedyskutowania towarzyszących mu obaw co najmniej 20-krotnie, a w 2005 r. wysłał oficjalne pismo w tej sprawie do ówczesnego prezydenta koncernu, Tsunehisy Katsumaty.
Naoki Tsunoda, rzecznik TEPCO, stwierdził, że nie jest w stanie potwierdzić w chwili obecnej, czy takie rozmowy istotnie miały miejsce.
Źródła: IAR / PAP, Polskie Radio, www.rp.pl




