Neurokultura już w sprzedaży! Szukaj nas w sieci empik lub w kup online! W numerze: Wiedemann / Sonnenberg / Klodova / Baczewski / Kłos / Fiedorczuk / Kapela / Sarna / Gierszewski / Marzec i inni
neurokultura

ISSN 2081-4380

wyszukiwarka


ON


reklama
localheroes

zareklamuj się!


partnerzy:
szara

Neurokultura on Facebook


Jesteś tu: Start > Felieton/Esej

Felieton/Esej

Stiegler Bernard: Jak przemysł kulturowy niszczy jednostkę

Techniki hiperindustrialnego kapitalizmu rozwinęły się aż do punktu, w którym dzień w dzień miliony osób jednocześnie podłączają się do tych samych programów w telewizji, radiu lub konsolach do gier. Ta metodycznie umasowiona konsumpcja kultury ma swoje konsekwencje w sferze pragnienia i świadomości. Rozwiewa się dziś iluzja triumfu jednostki, podczas gdy coraz wyraźniej rysują się zagrożenia dla intelektualnych, afektywnych i estetycznych zdolności człowieka.

 

Kućmierz Karol: Emancypacja filmowego geeka

W roku 1984 wystarczyło, że postać graną przez Anthony’ego Michaela Halla w Sixteen Candles nazwano „The Geek” i wszystko było jasne. Nikt też nie miał wątpliwości, kiedy w tym samym roku odbyła się premiera Revenge of the Nerds, przetłumaczonych w Polsce jako Zemsta frajerów. Jednak granice definicji zaczęły się przecierać gdzieś w okolicach serialu Judda Apatowa Freaks and Geeks i Spaced Edgara Wrighta pod koniec lat 90-tych, aby dziesięć lat później zupełnie wymknąć się spod kontroli.

 

Walewska Ewa: Geografia myślenia, czyli „dlaczego chińskie matki są lepsze”?

Człowiek zachodu układa kwiaty w wazonie,
człowiek wschodu układa przestrzeń między kwiatami.
 
 

Dęboróg-Bylczyński Maciej: Z oślej ławki

Postulat palenia lektur, choć nie nowy, dobrze jest od czasu rozpalić nową iskrą kreatywnej krytyki. Wszak wcześniejsze dywagacje zblazowanych (tu w sensie Chwistkowym: zobojętniałych i zupełnie NIECZUŁYCH na sztukę) intelektualistów zupełnie zawiodły. Czy Janusz Rudnicki wierzy, że dzisiejsza dyskusja doprowadzi do jakiegokolwiek celu, tego nie wiem. Faktem jest, że motywuje nim (jak sam pisze) troska o polską młódź szkolną, ale i (jak się domyślam) o… siebie. To drugie jest wynikiem jego, że się tak wyrażę, kondycji pisarskiej. 

 

Hnidiuk Jacek: Poeci „bruLionu” wobec Adama Zagajewskiego – od admiracji do negacji?

O cechach wspólnych poetyki twórców „bruLionu”[1] i Nowej Fali pisano niejednokrotnie[2]. Nieco światła na te meandry rzucił już również Jarosław Klejnocki w swojej książce. Według jego teorii (opierającej się na tekstach i faktach z życia literackiego) poeci z kręgu „bruLionu” najpierw (używając określenia Tadeusza Nyczka) „wzięli Zagajewskiego na sztandary”, by później, w obawie przed oskarżeniami o wtórność i epigoństwo, zdecydowanie wyprzeć się wszelkiej fascynacji poetycką frazą tego twórcy. Tak w dużym skrócie wygląda wywód Klejnockiego, który zdaje się mieć dużo racji i popiera swoją teorię sensownymi argumentami[3].

 

Wnuk Kamil: Sztuka staje się dążeniem do eliminacji wszystkiego…

Uważa się zatem, że jest to nieskrępowany popis oraz kpina z tych, dla których sztuka ma jeszcze jakieś znaczenie, jest żałosną próbą publicznego bycia za wszelką cenę, w sytuacji gdy nie ma się do zaoferowania już niczego istotnego. Sugestia ta nasuwa poważne wątpliwości natury etycznej.

 

Starnawski Marcin: Horyzont(y) polityki emancypacyjnej w XXI wieku a inspiracje Marksowskie

Pytanie o „aktualność Marksa” pojawia się w związku z przekonaniem o porażce formacji politycznych powołujących się na teorię niemieckiego filozofa i jej ideowe mutacje. Kryzys ten uwidocznił się w ostatnich trzydziestu-czterdziestu latach poprzez pęknięcia w łonie „starej lewicy” oraz w jej niezdolności do stworzenia socjalistycznego systemu społeczno-gospodarczego i egalitarystycznej kultury.

 

Wywiał Katarzyna: ZEZWIERZĘCENIE

Rzadko myślimy o tym, że nazwanie kogoś w chwili emocji bydlęciem czy świnią jest właściwie błędem logicznym, ponieważ zamiast daną osobę obrażać, wyzwisko takie dotyka zwierzęcia, którego cechy nierozsądnie przypisaliśmy osobie. W efekcie powstaje komplement. Żadne bowiem zwierzę nie dorównuje nam pod względem małości, przewrotności i mściwości.

 

Wywiał Katarzyna: Zza szyby

Do pracy i z powrotem jeżdżę tramwajem. Trasa jest bardzo malownicza; za oknami pojazdu po obu stronach szyn ciągną się rzędy urokliwych domków, które świadczą o zamożności i stateczności dzielnicy.

 

Orliński Marcin: Podatek od zbawienia

Kościół Katolicki powinien przestać funkcjonować w przestrzeni społecznej. Działalność dobroczynną przejęłyby ostatecznie profesjonalne organizacje charytatywne, polityka byłaby wolna od nacisków światopoglądowych, kwestie moralne rozstrzygaliby bezstronni specjaliści od etyki, nieopodatkowane dochody nie trafiałyby do kieszeni księży, a duchowni w końcu przestaliby stać ponad prawem.

 

Rimbert Pierre: Pochwała szyderczego śmiechu

Czy śmiech ma siłę wywracania porządku społecznego? Po tym, co na ten temat napisał Michaił Bachtin samo pytanie wydaje się niestosowne. Pedagogiczny i podszyty politycznym krytycyzmem śmiech Sokratesa i Arystofanesa, średniowieczne Święta Głupców, ludowa kultura śmiechu wczesnej nowożytności dostarczają wystarczająco długiej listy budujących przykładów. Czy jednak karnawałowe ekscesy śmiechu, po których wszystko wraca do normy nie są li tylko bezpiecznym ujściem dla nadmiaru buntowniczej energii i niezadowolenia? Zapewne tak jest, ale nie każdy śmiech da się wtłoczyć w służbę reprodukcji społecznego ładu. Gdy szyderczy śmiech wkracza na ulice pod postacią szydzących z władzy tłumów, ujawnia się jego rewolucyjny potencjał: zarazem niszczący i odnawiający, a w sprzyjających okolicznościach będący zapowiedzią lepszego świata.

 

Waliński Michał: Barbara Blida - ostatnia tragiczna bohaterka?

Tragizm, Fatum, konflikt tragiczny, ironia tragiczna, wina tragiczna, hybris, katharsis – te pojęcia powinien znać każdy gimnazjalista lub licealista, nawet z Wikipedii.

 

Twardowski Maciej: Wasz VAT i nasze książki

„Kto czyta książki, ten żyje podwójnie” - powiadał Umberto Eco. Stąd odbierając człowiekowi dostęp do literatury odbieramy mu w rzeczywistości jego drugie istnienie. Mówiąc szlachetniej – zabieramy mu możliwość pełnego udziału w kulturze, której przeżywanie jest przecież czymś swoiście ludzkim.
 
 

Twardowski Maciej: I znów ten Internet!

Ostatnimi czasy bez większego intelektualnego wysiłku można dostrzec pewną tendencję w rodzimej publicystyce. Oto bowiem coraz częściej dane nam jest poczytać / usłyszeć o Internecie. I to nie tylko o Internecie w Internecie, ale również w gazetach codziennych. Pozornie nie ma w tym nic dziwnego, gdyż klasyczne wydawnictwa papierowe zajmują się w większości tym, co zostało napisane w ich odpowiednikach innej opcji. Tym razem jednak chodzi o coś zupełnie innego.

 

Twardowski Maciej: Upadek, czyli rozmywający się mit polskiego żołnierza

Na najwyższych szczeblach władzy nastąpiło niezapowiedziane tąpniecie, w efekcie którego nieco zachwiał się nasz swojski narodowy mit. Oto bowiem na początku tygodnia światło dzienne ujrzała informacja, że sytuacja w polskiej armii jest niezmiernie daleka od utopijnej wizji, jaką widzieć chcą miłośnicy romantycznego narodowego mesjanizmu.

 

Półtorak Marta: Suma cudów

Oto nastał ósmy miesiąc kalendarza gregoriańskiego. W kontekście patriotycznym sierpień przynosi nam aż trzy cudy, których miejsce zajścia można umiejscowić nad Wisłą. Jako ludzie współcześni powinniśmy popatrzeć jednak na te zdarzenia z pewnego dystansu.

 

Kapel Tomasz: Felieton repatriaty

Przychodzi baba do lekarza...

 

Baczewski Marek K. E: Nie wykonujcie sobie jaj z literatury ojczystej...

Nie wykonujcie sobie jaj z literatury ojczystej albo rzucając perły czystej elokwencji przed wieprze z trzody czczej erudycji.

 

Baczewski Marek K. E: Jak żyć? – czyli gentleman, artysta, asceta i pieniądze

Jedna z najbardziej wzruszających przygód światowej literatury: Lew Tołstoj cieszył się tak wielkim szacunkiem, że ludzie z całego świata przyjeżdżali do niego, żeby się dowiedzieć, jak żyć. Centrum świata w pierwszych latach XX wieku mieściło się w białym domu z werandą, jakieś 160 kilometrów na południe od Moskwy. Tołstoj, jak sądzę, witał pielgrzymów skrępowanym uśmiechem i bełkotał: „ano, synku, rób to i to, a tego i tego nie rób. Będziesz żył jakoś”.

 

Kapela Jaś: Dlaczego nie mogę czytać Jacka Dehnela?

Niechęć jest uczuciem nie wymagającym uzasadnień. Nie można lubić wszystkich, tolerować wszystkiego. To znaczy są tacy, którzy mogą. I do nich - między innymi - żywię instynktową niechęć. Bo jeśli czymś jesteśmy, to jesteśmy tym, co różni nas od innych. Gdyby nie było różnicy, nie byłoby sensu funkcjonować. Bo po co? Skoro inni, lecz tacy sami jak my, mogą zrobić to samo za nas. A jednak nie zrobią. Są takie rzeczy, których nie zrobią. Nikt na przykład za mnie nie napisze tego tekstu, choć czasami bym chciał, żeby ktoś inny go napisał. Lecz tego kogoś nie ma, więc muszę napisać go ja.

 


Strona 1 z 2



^ do góry