Neurokultura już w sprzedaży! Szukaj nas w sieci empik lub w kup online! W numerze: Wiedemann / Sonnenberg / Klodova / Baczewski / Kłos / Fiedorczuk / Kapela / Sarna / Gierszewski / Marzec i inni
neurokultura

ISSN 2081-4380

wyszukiwarka


reklama
localheroes

zareklamuj się!


partnerzy:
szara

Neurokultura on Facebook


Jesteś tu: Start > Globalizacja > Traktat lizboński ku chwale globalizacji

Traktat lizboński ku chwale globalizacji

Kilka dni temu premier Irlandii potwierdził, iż ponowne referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego odbędzie się w październiku. Mimo tego, iż Irlandczycy wyrazili już swoje zdanie na ten temat rząd przeforsował kolejne głosowanie, aby usłyszeć jedyną pożądana odpowiedź od społeczeństwa: Tak.

A czym jest w rzeczywistości owy traktat, o który tak mocno zabiegają głowy państw? W teorii jest to dokument mający usprawnić działanie Unii Europejskiej poprzez przekazanie jej instytucjom prawa decyzyjności w kluczowych dla kontynentu kwestiach. Politycy mówią górnolotnie o następnym kroku w jednoczeniu Europy i demokracji, wyprzedzając się w wymienianiu korzyści dla wszystkich członków UE.

Wszak w swoich założeniach jest on zupełnie antydemokratyczny. Bo w istocie Trakat Lizboński jest kolejnym krokiem ku totalitarnej formie globalizacji, w której powoli odbiera się ludziom jakąkolwiek możliwość wpływu na rzeczywistość, przekazując ją korporacjom, centralizując przy tym całą władzę w europejskich instytucjach. W praktyce będą one decyzyjne w każdej ważniejszej sferze dotyczącej funkcjonowania społeczeństw - od spraw militarnych, poprzez kwestie energetyczne, przemysłowe, rolnicze i edukacyjne. Kompetencje zarządzania tymi dziedzinami zostaną przejęte przez Brukselę i to urzędnicy Brukseli będą decydować o tym, co jest najlepsze dla rolnika w Polsce lub dla studenta w Niemczech, niespecjalnie przejmując się ich zdaniem. Choć na pewno będzie funkcjonował jakiś organ opiniotwórczy, konsultujący się z określonymi grupami społecznymi, ale jak pokazuje doświadczenie polityczne takie organizacje są najczęściej fasadą mającą dać obywatelom fałszywe odczucie, iż mają na coś wpływ. W rzeczywistości nie będą mieli żadnego wpływu na podejmowane działania. Traktat ten jest, więc realizacją polityki korporacyjnej, opartej na wspieraniu interesów międzynarodowych organizacji biznesowych oraz zdobywaniu jak największej władzy dla elit politycznych UE. A zapis o nadaniu jej charakteru osoby prawnej można odczytać jako niemalże utworzenie nowego państwa

Analizując kolejne projekty, rodzące się w łonie administracji UE (np. proces Boloński, Codex Alimentarus) można dojść do wniosku, iż grupy polityczne nie są zainteresowane dobrem rządzonych przez siebie społeczeństw, a jedynie realizacją własnych planów, na których zyskują właśnie korporacje i poszczególne partie czy politycy. Wbrew zapewnieniom politycy nie są również zainteresowani szerzeniem demokracji. Doskonałym tego przykładem jest właśnie Irlandia, która dokonała już wyboru. Odrzuciła traktat i zgodnie z zasadami UE projekt ten powinien zostać pogrzebany. Tymczasem wybór Irlandczyków został zupełnie zlekceważony, potraktowany jak dziecięca fanaberia. W wyniku tego nieco ponad rok później Irlandczycy znowu pójdą do urn i znowu odpowiedzą na to samo pytanie. Z tą różnicą, że teraz presja głosowania na "Tak" - szczególnie w czasie kryzysu, gdy rząd tnie dodatki socjalne oraz straszy swoich obywateli widmem totalnego krachu gospodarki w razie odrzucenie traktatu - jest niewyobrażalnie wielka. Zatem jak wygląda europejska demokracja?

1. Macie prawo zagłosować zgodnie z wolą UE.
2. Jeśli zagłosujecie wbrew woli UE, patrzcie punkt 1 i zagłosujcie jeszcze raz.

Zdanie obywateli nie jest więc żadnym wyznacznikiem dla rządzących, jest tylko przepisem, który należy obejść, jest małą przeszkodą w dotarciu do celu. Dodatkowo prawie każdy parlament zagarnął sobie prawo decydowania o przyjęciu traktatu. Tym prostym zabiegiem zostaliśmy wykluczeni z wpływu na dalszy kształt Europy. A przyjęcie traktatu sprawi, iż sytuacja ta będzie się jeszcze bardziej pogarszała. Społeczeństwo europejskie nie tylko zostało pozbawione możliwości współtworzenia Europy, ale także pozbawione głosu. A społeczeństwo pozbawione głosu jest zniewoloną grupą ludzi, pełniących jedynie służalcze funkcje wobec polityków. Jeśli każą ludziom spożywać wyłącznie produkty genetycznie modyfikowane, będą je jeść. Jeśli będą decydować o tym, które strony internetowe możemy przeglądać, a które nie, ludzie wykupią państwowe pakiety. Neoliberalne niewolnictwo nabiera rozpędu, a traktat jest krokiem milowym ku zwiększeniu kontroli i przejęciu władzy. To polityczny atak na wolność i niezależność lokalnych społeczeństw, której i tak nie mają wiele.




Autor: Kruk
Za: Anarchista.org
 

Dodaj do:

Wykop    Facebook    Deli.cio.us
 



^ do góry