Ponad 100 przedstawicieli rumuńskiej mniejszości narodowej zmuszonych zostało do ucieczki ze swoich domów w południowym Belfaście po fali pobić i prześladowań, jaka ich dotknęła w ciągu ostatniego tygodnia. W obawie przed kolejnymi atakami, prawie dwadzieścia rodzin spędziło noc z wtorku na poniedziałek (16/17.06) w salce kościelnej.Ambasador rumuński w Londynie, Ion Jinga wyraził swoje zszokowanie ostatnimi incydentami, podkreślając, iż brytyjskie władze zobowiązały się do udzielenia niezbędnej pomocy. „Skala wsparcia ze strony lokalnej społeczności dla prześladowanych rodzin niezmiernie mnie uradowała” - powiedział Jinga.
Pierwsze ataki nastąpiły w poniedziałek (15.06). Nieznani sprawcy sterroryzowali kobietę w ciąży oraz grupę dzieci pochodzenia rumuńskiego, przy okazji obrzucając kamieniami i butelkami domy przy Belgravia i Wellesley Avenue.
„Moja żona jest hinduskiego pochodzenia. My również byliśmy celem ataku - nasz dom został obrzucony cegłami”- powiedział BBC jeden z mieszkańców dzielnicy, twierdząc jednocześnie, iż tak naprawdę ataki rozpoczęły się już dużo wcześniej.
Przebywający obecnie w studenckich kwaterach na Queen’s University członkowie rumuńskiej mniejszości opowiadają, iż byli molestowani psychicznie i zastraszani. Niektórzy wspominają o uzbrojonych w broń palną napastnikach, grożących śmiercią w przypadku pozostania Rumunów w kraju.
Policja zaprzecza doniesieniom o politycznej inspiracji zajść. Politycy wszystkich opcji stanowczo potępiają rasistowskie incydenty.
Anna Lo z centrowej APNI (The Alliance Party of Northern Ireland ) powiedziała, iż „rodziny są przerażone”. „Kobiety z którymi rozmawiałam są zastraszone i bardzo zawiedzione. Z łzami w oczach opowiadają jak bardzo kochają to miejsce ale obecnie czują się spanikowane” - relacjonuje Lo.
Wicepremier rządu Irlandii Północnej - Martin McGuinness - który również spotkał się z pokrzywdzonymi rodzinami określił całą sytuację mianem ‘absolutnie skandalicznym wydarzeniem’. „Potrzebujemy wspólnego wysiłku całej społeczności by powstrzymać kryminalistów prześladujących bezbronne kobiety i dzieci”. Z kolei Naomi Long - burmistrzyni Belfastu - przyznała, iż incydenty okryły miasto hańbą.
Głos w całej sprawie zabrał też premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown. Krytykując ataki, wyraził nadzieję, iż ‘lokalne władze są w stanie podjąć wszelkie możliwe kroki mające na celu zapewnienie pomocy ofiarom’.
„Czujemy się chwilowo bezpiecznie” - mówi jedna z poszkodowanych w zajściach kobiet, jednak jak szybko dodaje - „Chcemy wracać do domu. Nie czujemy się już tutaj (w Irlandii Północnej - przyp.aut.) bezpiecznie. Chcemy wrócić do Rumunii - wszyscy chcą. Mam tutaj dwójkę dzieci i nie chcę żeby coś im się stało”.
Społeczność romska powiększyła się znacząco około 8 miesięcy temu. Zamieszkuje teren położony między zabudowaniami uniwersyteckimi a dzielnicą lojalistycznej klasy pracującej (Village/Donegall Avenue).
Według zeznań świadków, inicjatorami wydarzeń była Combat 18 - terrorystyczna przybudówka neonazistowskiej organizacji Krew i Honor. Około dwudziestu członków Combat 18 miało zebrać się przed domami zamieszkiwanymi przez Romów, wykrzykiwać rasistowskie hasła i wkładać do skrzynek na listy kartki z fragmentami 'Mein Kampf'.
Policja w ramach śledztwa przeszukiwała mieszkania przy Donegall Avenue. Są już pierwsze efekty - w piątek (19.06) aresztowano podejrzanego o udział w zajściach dwudziestolatka.
Rasistowskie incydenty w Irlandii Północnej rozpoczęły się już w marcu tego roku, w trakcie meczu piłkarskiego na Windsor Park rozgrywanego między reprezentacjami Irlandii Północnej i Polski.
Paweł Słoń
Portal Spraw Zagranicznych



