27 marca odbyły się w Warszawie równoległe pikiety zwolenników i przeciwników budowy meczetu przy Rondzie Zesłańców Syberyjskich. Organizatorem pikiety przeciwników było stowarzyszenie Europa Przyszłości. Organizatorzy protestu uzasadniali go hasłem: "Nie dla wszelkich radykalizmów". Przyszli z transparentami głoszącymi m.in. "Szariat sprzeczny z demokracją" i "Bądź tolerancyjny - nie naiwny".Protest zgromadził ponad 250 przeciwników budowy meczetu. Było wśród nich kilku księży katolickich oraz grupa z Narodowego Odrodzenia Polski. Jednak większość zebranych stanowili tzw. zwykli obywatele w wieku 20-50 lat. Naprzeciwko nich, w odległości kilku zaledwie metrów, demonstrowała niewielka ok. 20 osobowa grupa działaczy i sympatyków lewicy i antyrasistów (Pracownicza Demokracja, Unia Pracy, "Dalej!", Zieloni 2004).
W ciągu dwóch godzin obie grupy przerzucały się hasłami. Przeciwnicy meczetu krzyczeli m. in. "Nie chcemy nowego Średniowiecza", "Tatarzy – tak, Liga Muzułmańska – nie", "Chcemy referendum", "Prawa kobiet", "Pamiętajcie 11 września" i "Wolna Europa". Grupka lewicy skandowała: "Precz z rasizmem", "Nie dla islamofobii", "Wolność religijna", "Polska nie tylko dla Polaków", "Prawa kobiet – stop zakonom", "Wczoraj Żydzi, dziś muzułmanie", "Wczoraj mycki dzisiaj burki" oraz "Pamiętajcie o zbrodniach w Iraku".
Obecny na miejscu policyjny oddział prewencji wyraźnie sprzyjał przeciwnikom budowy meczetu. Grupka lewicowych działaczy była otoczona przez przeciwników z trzech stron i podlegała najrozmaitszym zaczepkom i wyzwiskom. Np. krzyczano: "Zdrajcy Polski", do obecnej Arabki: "Wracaj do domu", a do lewicowych kobiet: "Chcę haremu – załóż burkę". Lewicowcom uniemożliwiano też robienie zdjęć. Jako pierwsi pikietę zakończyli przeciwnicy budowy meczetu.
August Grabski: Protest lewicy trzeba postrzegać głównie w kategoriach antyrasistowskich, obrony wolności religijnych dla grup mniejszościowych, obrony inności i wykluczonych. Większość z obecnych na pikiecie przeciwników budowy meczetu byłaby zapewne również przeciwna budowie ośrodka chorych na AIDS czy też centrum kultury romskiej. Kontrdemonstracja nie zawierała żadnych akcentów poparcia dla projektu politycznego islamistów. Stanięcie po stronie – prawie nieobecnych zresztą na pikiecie – muzułmanów było dla mnie wyrazem protestu przeciwko wszelkiej cenzurze, również tej obecnej na lewicy. W realiach polskich zakaz budowy meczetu byłby tysięcznym dowodem na faktyczne uprzywilejowanie Kościoła rzymskokatolickiego. Zakaz taki prowadziłby również do gettoizacji społeczności islamskiej, a to właśnie sprzyjałoby nastrojom fundamentalistycznym ze względu na faktyczną dyskryminację religijną.
Za: www.lewica.pl



