manifestacjepoetyckie
neurokultura

ISSN 2081-4380
neurokultura
linia

Jesteś tu: Start > INTERPRETACJE > Ostrowski Eryk: Fundamentalizm, rewolucja, wszechobecność państwa - liryka XXI wieku


Ostrowski Eryk: Fundamentalizm, rewolucja, wszechobecność państwa - liryka XXI wieku

Neil Tennant - ikona popkultury, lider i wokalista brytyjskiego duetu Pet Shop Boys. Urodził się w 1954 r. w Newcastle. Uczęszczał do chłopięcej szkoły klasztornej St. Cuthbert's Grammar School. W latach 70. przeniósł się do Londynu, gdzie ukończył historię na wydziale Politechniki North London. Po studiach pracował jako redaktor w wydawnictwach książkowych i w czasopiśmie muzycznym "Smash Hits". Od 1986 roku poświęcił się muzyce. Wraz z kompozytorem Chrisem Lowe, jako Pet Shop Boys, wydali kilkanaście płyt długogrających i wylansowali dziesiątki światowych przebojów.

W 2004 roku zrealizowali muzykę do legendarnego filmu kina niemego Siergieja Eisensteina, Pancernik Potiomkin, do której Tennant napisał teksty poświęcone Rewolucji 1905 w Rosji (premiera na placu Trafalgar w 2004 r.). Poza działalnością muzyczną znany w Wielkiej Brytanii ze swego wspierania sztuki współczesnej. W ostatnich latach przewodniczył m.in. jury Nagrody Turnera jako reprezentant "Patrons of New Art". Współpracuje z radiem BBC i prasą brytyjską ("Guardian", "Observer"). Jego bezkompromisowe wypowiedzi na temat polityki uważa się za opiniotwórcze.

Gdyby nie te wschodnie wiatry! Uff... uff... uff!

Anthony Trollope, Can You Forgive Her? (1864-5)


Neil Tennant to poeta osobny. Nie "postawił" na literaturę - wybrał muzykę. Ale dzięki temu jego twórczość poetycka zaistniała nie w wąskim kręgu odbiorców poezji, lecz zdołała ukształtować już dwa pokolenia współczesnych Brytyjczyków. W jego nowych utworach, szczególnie tych objętych albumem Fundamental (2006), mamy pełny obraz tego, co można określić "liryką XXI wieku". Dał piosence język poetycki konieczny "teraz, gdy czas i odległość topnieją", gdy "na linii nie ma opóźnienia" (E-mail). W tym języku Tennant określił własne miejsce. Czytając jego teksty mamy świadomość, że jest to miejsce zarezerwowane na dłużej.

Rosyjska pisarka Nina Berberowa mówiła w swej autobiografii Podkreślenia moje (1969), że "ludzie, dla których wypowiedź jest w życiu czymś najistotniejszym - a reszta może nie istnieć - są bardziej swobodni, silniejsi i szczęśliwsi niż ci, którzy wypowiadają się nie po to, by wyzwolić s i e b i e, lecz po to by spowodować u i n n y c h swoją własną reakcję. Ci ostatni są niewolnikami audytorium, bez którego wszystko w nich zamiera. Istnieją tylko we wzajemnych relacjach z owym audytorium, w uznaniu, jakim otaczają ich ludzie im podobni, nie uświadamiając sobie nawet, w jak wielkim żyją skrępowaniu".

W nowych utworach Neila Tennanta jest przeczucie czegoś nieuchronnego, pierwszy rzut myśli jeszcze "nie ubranej", jakby powiedziała Julia Hartwig, nie przetworzonej, ale "szlachetnej", myśli, która musi zostać odebrana. Ale jeżeli poeta ma do przekazania światu coś ważnego od siebie, jeżeli mówi uczciwie, to bez względu na formę, w jaką ubierze przesłanie, zostanie ono odebrane.

Dawniej, sięgając po poezję obywatelską, Tennant poruszał lotną i dodatkowo uskrzydloną kryptocytatami klasyczną frazą. Jednak w ostatnich latach jak gdyby ograniczył się do siebie. Kiedy chce się pisać o kontroli państwa nad obywatelem, globalizacji uczuć, fundamentalizmie, relacjonować szachy Wielka Brytania - Stany w rozgrywkach irackich, komentować zdarzenia rosyjskich rewolucji - taka decyzja mogła okazać się samobójczym golem. Gdy poeta postanawia nagle być tylko sobą nie zawsze służy to wierszom. A Tennant przecież tło kulturowe wpisał we własny język poetycki. Jednak tu pozostanie przy własnym tylko zdaniu sprawiło, że teksty nabrały naturalnej dla ich autora powściągliwości. I właśnie w tej "mowie całkiem nieubranej" po raz pierwszy tak wyraźnie widać klasę samego Tennanta, który - jak to ujęła Cwietajewa w eseju Sztuka w świetle sumienia - "oddziaływuje przy niedostatku środków, niedostatku, którego za nic w świecie nie wymienilibyśmy na jakiś dostatek, czy nadmiar" (przeł. Seweryn Pollak).

"Świat trzeba przefiltrować przez siebie", mówi Julia Hartwig i w swych dziennikach przywołuje słowa Józefa Czapskiego: "Obraz jest przecież świadectwem tego, jak malarz widzi, cóż więc dziwnego, że jego koloryt jest odmienny od dawnego, kiedy widział inaczej." W tej wypowiedzi malarza, odnoszącej się do bolesnej sytuacji, kiedy u schyłku życia, będąc na w pół ślepy nie zaprzestał pracować, zawarła się niezamierzenie znakomita metafora, która obejmuje przemiany zachodzące w każdym twórcy, także w poecie. W "przefiltrowaniu świata przez siebie" mieści się także "próg, którym wkraczamy w dzieje"1. Co Neil Tennant uważa za taki próg w XX wieku? Powstania w carskiej Rosji, które doprowadziły do Października? -


Tak więc wszyscy jesteśmy pijani

padamy jak liście na ziemię

ponieważ powraca ta myśl

jak nas zawiódł Październik

wtedy i teraz

My October Symphony (1990)

Czy II Wojnę Światową? -

Nowiny w tym mieście

łamią bez litości

Długo po skończonej wojnie

wciąż nie podnieśliśmy się

Up Against It (1996)

Upadek komunizmu? -

Śniłem że znów jestem w mundurku

i przystępuję do egzaminu

Historia, ktoś popełnił błąd

"Przyznać się!" zdzielił głos

This Must Be the Place I Waited Years to Leave (1990)

11 września? -

Mój mały znów w drodze

w interesach, sprzedaje broń

Home and Dry (2002)

Tak zaczyna się ten nowy świat: noc, tęsknota, pragnienie. Chociaż

Na JFK jest samolot

żeby przenieść cię hen

przez wszystkie te ciemne, rozwścieczone

mile transatlantyckie

jest też świadomość, że

nie zobaczę cię

nim znów nie ujdzie ci

na sucho

Znów. I odtąd już zawsze nocne "długodystansowe loty".
I przecież nigdy nie wiadomo.


Za każdym razem, gdy dotykał wielkich tematów "przefiltrowywał" je przez własne doświadczenie. Formalnie oscyluje w stronę uproszczenia. Zwycięża prosta uroda wiersza, którą dopuszczał niegdyś, i tylko z rzadka, w liryce miłosnej. Teraz powściągliwość przeniosła się także w pozostałe rejony. Nie trudno domyślić się przyczyny tej zmiany. Czas mija, Tennant także musi być mniej pewny swych racji i nawet rozważając fakty "wie że ma prawo być istotą omylną" i słusznie "upiera się przy szumie w uszach na skutek wiatru historii"2. Zamiast "jest" mówi "może". W miejsce "tak" pojawia się "kto wie?", "wydaje się" i - wreszcie - "mnie się tak wydaje" -


Odrobiłem lekcję

z dwudziestego wieku

Być może był to ślepy traf

Jeżeli teraz jest pewność

jak być powinno

potrzebna była ta nauka

Twentieth Century (2006)

Jak wyglądałby ten zapis, dajmy na to, dziesięć, piętnaście lat temu? Znikłoby "ja". I brzmiałoby to prawdopodobnie bardziej naturalnie. Przecież nikt nie mówi, że stulecie m n i e czegoś nauczyło; każdy powie n a s skoro lekcja jest wspólna. Jest to najlepszy sposób, aby uniknąć odpowiedzialności, najlepszy, bo niedostrzegalny. Dlatego tak ważne jest, kiedy Tennant mówi:

Tak, kupiłem bilet na rewolucję

i wiwatowałem gdy padały pomniki



Niebezpieczeństwo polega na tym, że choć "wszyscy przybyli obalać zło" nie przyznają, że "przy okazji wybili co dobre". A przecież wszyscy są współwinni. "Już zbyt wiele się stało, / co się stać nie miało, / a to, co miało nadejść, / nie nadeszło", mówi Szymborska w słynnym Schyłku wieku (1985). "Czasem rozwiązanie / jest gorsze niż problem", zauważa Tennant. - "Jak żyć - spytał mnie w liście ktoś, / kogo ja chciałam spytać / o to samo", pyta Szymborska, bo "nie ma pytań pilniejszych / od pytań naiwnych". - "Zostańmy razem", rzuca Tennant. Bo nie ma odpowiedzi pilniejszych od odpowiedzi naiwnych.

Co odróżnia Tennanta od tylu innych historyków w literaturze pięknej i co w pełni ujawnia się może dziś dopiero, to nie tyle współprzeżywanie, co współodczuwanie historii. Być może nadeszła już pora, aby w liryku wyznawać jak o miłości decyduje materialna zależność od drugiego człowieka? Taką lirykę zaproponował w 2006 Neil Tennant, który zawsze lubił przełamywać stereotypy. Jego Indefinite Leave To Remain jest utworem dwuznacznym. Z jednej strony daje fundamentalny obraz miłości jako jedynego ważnego w życiu obywatelstwa, z drugiej - jest to zwięzłe, ironiczne resume tego, do czego sprowadziliśmy miłość my tragiczną w skutkach siatką biurokracji, kiedy o tym, co jest święte decydują absurdalne paragrafy:

Ty jesteś moją ziemią

To jest moje podanie

Daj mi nadzieję

Pozwól nie oszaleć

Daj mi

prawo stałego pobytu



"...widziałem tyle krajów walących się za moimi plecami jak dekoracje teatralne; co mi z nich zostaje? Obraz równie zamglony jak sen; najlepsze, co tam znajduję, znałem już przedtem na pamięć", pisał "mały romantyk", Gerard de Nerval3. -


Wszystkie te światy

które widziałem

Tak wiele przemierzyłem

a to ciebie pragnąłem wciąż bardziej


dopowie ponad sto lat później Tennant i jako "mały romantyk" naszych czasów o najważniejsze zapyta naszym już językiem:


Czy czas

iść naprzód?

Dasz mi szansę

i nadasz status?


Nie można jednak nie zauważyć, że z nowych tekstów Neila Tennanta uleciała miłość. Nie ma jej ani w The Sodom and Gomorrah Show, ani w Blue on Blue, ani nawet w przywoływanym Indefinite Leave To Remain. To nie miłość jest w przejmującym obrazie starzejącego się Casanovy, a tęsknota. Za minionym lub - nigdy nie byłym. Wszystkie te utwory stygną wypalonym stosem. W I Made My Excuses and Left Tennant czyni nas świadkami duchowej śmierci człowieka, jaką jest ostatnie pożegnanie miłości. W chwili, kiedy umiera nadzieja, wszystko powraca. Nigdy nie wiadomo, czy i kiedy to nastąpi, ale jest to moment, gdy nagle coś w człowieku pęka, kiedy zaczyna rozumieć, że jeśli ma żyć dalej, będzie to życie bez miłości. Powstaje przepaść i "nie ma nad nią żadnego mostu, bo nie ma już pragnienia, żeby moc przerzucić"4. Od tej chwili będzie mówił: "Płacz to akt wielkiej hipokryzji". Kamienieje człowiek, na którego lęki i obsesje żadna odpowiedź nie nadchodzi. Żyjemy w czasach, gdy każdy stan duchowy, każde przeżycie uczuciowe wraz z całą mistyką miłości, z jej zagubieniami i objawieniami kończy w słowniku psychiatrii. Ryzykownie jest nie tyle odsłonić uczucia -


Może tylko mi się zdawało?

Tracę zmysły, obłęd, obłęd

Pomóż mi, błagam


- co po prostu nie być głazem. "Zaburzenia psychiczne" - "It's psychological" - rozlega się najboleśniejsza mantra współczesności, najczęściej padająca odpowiedź, kiedy niepokój i poczucie zagrożenia aż do niewidzenia zwężają wzrok (Psychological). Gdy wołanie ginie w otchłani, gdy obojętność przerasta ból i zanika w nas człowiek - coraz mniej też zostaje słów, by tę własną, najbardziej ludzką obawę określić. W poezji jest trochę jak w życiu - z czasem skala potrzeb zmniejsza się ograniczając tylko do tych naprawdę ważnych. Kiedy sztuka za główne kryterium obiera to, co konieczne, temu podporządkowuje estetykę. By pomieścić temat starczy jedna zwięzła wypowiedź. Tennant powoli "przechodzi na tę stronę, gdzie niektórych słów nie wypowiada się głośno, gdyż brzmią za wspaniale i za pięknie", jak to ujęła Nina Berberowa. Poetyka jego nowych tekstów, szczególnie tych objętych albumem Fundamental, jest wręcz minimalistyczna. A jednak - za wyjątkiem, nomen omen, Minimal - są to teksty epickie. Czytając te zwięzłe strofy tracimy poczucie, że czytamy wiersz. One po prostu wciągają. A przecież są bardziej może nawet "poetyckie" aniżeli kiedykolwiek wcześniej. Najwięcej zdumiewają teksty o charakterze publicystycznym, do jakich autor Shopping przyzwyczaił i z którymi najczęściej, od ponad dwudziestu już lat, jest kojarzony. Jedyny utwór, w którym rozpoznajemy dawnego Tennanta to satyra polityczna I'm with Stupid, komiczny wywód Tony Blaira skierowany w formie wyznania miłosnego do George'a Busha. Tu nic się nie zmieniło. - "Myślę, że to dobrze, gdy poważne kwestie polityczne traktuje się lekko - mówi Neil Tennant. - Czasami to skuteczniejsze niż zajmowanie się nimi z powagą". Douglas Dunn wyraził to już w Realizmach (1974) strofą, pod którą i Tennant mógłby się podpisać: "Jestem przeciwny większości rewolucji, Przeciwko wszystkim uległościom. Opór jest niezbędny. / Przynajmniej uniesienie brwi" (przeł. Piotr Sommer). I tak właśnie jest, że w większości nowych utworów Tennanta miejsce ironii zajęło "uniesienie brwi". Jest też "jasno, pełniej, jaśniej" (Minimal). Oto "Nadszedł teraz nasz czas / on nie potrwa długo". - Tymi, zwykle rezerwowanymi dla innych uniesień, słowami rozpoczyna Neil Tennant monolog wysadzającego się w powietrze fundamentalisty, Fugitive. Monolog, który naprawdę może poruszyć swym prostym pięknem:


Gdzie nasze miejsce

na tej ziemi?

Teraz jesteśmy niewidzialni

Czyści i przygotowani

by dać się prowadzić

Nierozerwalni



"Oto jest wiatr, twój wiatr, więc wiej - pisze Muhammed Bu Hush - tańcz... bez stóp... abyś mnie dogonił" (Taniec pośród wiatru, przeł. Yousef Sh'hadeh). Tennant:

Jesteśmy silni i choć trwa walka

ty śpiewasz

Zawsze jest nowy dzień

w Niebie

Jest zawsze nowa droga

do Nieba



W wierszu Rozmaitości nad brzegiem śmierci (2007) innego młodego tunezyjskiego poety, Saleha Souissiego, znajdujemy podobny zapis:

śpiew mego milczenia

moje żagle

zapomniałem o nich

w tłoku śmierci

Tennant:

Jesteś moim bratem

Będę tęsknił do ciebie

Jesteś moim bratem

Nie zabierzesz mnie?

Jesteś moim bratem

na wieki

Souissi:

Potrzebuję ciebie

więc obdarz mnie proszę

rosą twoich dłoni

ciepłem twoich oczu

bo gdzieś tam jest

fala tam gdzie nie dotarły

jeszcze moje wiersze

i niebo co go jeszcze

nie objęły moje skrzydła

i jest tam śmierć smaczna

przeł. Daria Arsenicz-Szurman

Tennant:

Wiem że to już niedługo

gdy wybije godzina

Wolni i zwolnieni ze świata

To jest potężne



Ale słowa Fugitive oddają przecież uniesienie miłosne i dlatego nas poruszają. Nie mamy przecież wątpliwości, że napisał je człowiek, który sprzeciwia się fundamentalizmowi w każdej postaci. - "Nie chcemy cofnąć się do siódmego wieku, dziękuję bardzo. Myślę, że traktujemy religię zbyt poważnie. Tutaj, w Wielkiej Brytanii, jako społeczeństwo nie czujemy specjalnie szacunku do naszej państwowej religii, czy jest to anglikanizm, czy chrześcijaństwo. Jasne, że nasza wiara jest po części tylko na papierze; na przykład może nam się podobać kościelna muzyka, zapach kadzidła i tak dalej, ale obecnie możemy też dość swobodnie żartować sobie z religii bez żadnych groźnych konsekwencji. Dlatego nie zgadzam się z tym, że mamy tak poważnie traktować inne religie. Sądzę, że mamy prawo kpić z innych religii, ale niestety niebezpiecznie jest mówić takie rzeczy w dzisiejszych czasach, mimo że nie powinno tak być."

"Grecy kpili ze swych świętych miejsc, Sefardyjczycy lubią Boga, który zna się na żartach", przypomina Berberowa.

Wśród ostatnich tekstów Tennanta osobne miejsce zajmuje Integral - obraz kontroli państwa nad obywatelem. Za kanwę posłużył poparty przez Tony Blaira projekt wprowadzenia w Wielkiej Brytanii w 2009 roku biometrycznych dowodów tożsamości, tak zwanych ID cards (kart identyfikacyjnych). Neil Tennant zaangażował się w protest przeciw tej planowanej przez brytyjski rząd uprzęży, która ma ująć wszystkich obywateli. W jednym z wywiadów uzasadnia: "Dla mnie istotnymi kwestiami są dowody tożsamości i wolność osobista, a konkretnie wolność osobista, którą ogranicza się przez rzekomą walkę z terroryzmem i fundamentalizm". W Integral ukazuje, czym tak naprawdę są karty ID:

Każdy posiada

swój własny numer

w systemie który

nami kieruje



Warto przywołać fragment Jednego na drogę (1984), jednej z tych sztuk Harolda Pintera, które powstały w latach 80., gdy przyszły noblista całą swoją uwagę poświęcił prześladowaniom w państwach pozostających pod totalitarnymi rządami:

Nigdy nie byłem tak wzruszony, w całym moim życiu, jak wtedy, (...) kiedy człowiek, który rządzi tym krajem, ogłosił: wszyscy jesteśmy patriotami, jesteśmy jak jeden mąż, wszyscy czerpiemy ze wspólnego dziedzictwa. Z wyjątkiem pana, jak się wydaje.

przeł. Bolesław Taborski

W Integral wybrzmiewa lista haseł totalitarnego rządu:

Nie zrobiłeś nic złego

nie masz się czego bać

Masz coś na sumieniu

nie masz prawa tu być

Daliśmy ci szansę

teraz dyktujemy

Rozmyśliłeś się

twój czas minął

Przykro nam

stanowisz zagrożenie

Nie jesteś zgodny

z planem



"Historia z piosenki opowiedziana jest z perspektywy autorytatywnego rządu w stylu rządów New latour - mówi Neil Tennant. - Zawsze używa się argumentów typu "jeśli nie zrobiłeś nic złego, nie masz czego się bać", żeby uzasadnić wprowadzenie dowodów tożsamości. Nasze obiekcje są związane z tym, że takie dowody osobiste miałyby mieć formę inteligentnych kart z zaszyfrowanymi danymi, za pomocą których można by uzyskać dostęp do szczegółowych informacji na nasz temat, przechowywanych na centralnym serwerze. Takie informacje mogłyby też potem być udostępniane Amerykanom."

W sztuce Przyjęcie (1991) nakreśla Pinter pokrótce jak wszechobecność państwa wygląda od góry, z punktu widzenia tych, którzy "dyktują":

Normalne służby wkrótce zaczną działać. To przecież jest naszym celem. Normalna służba. Jeśli chodzi o ścisłość, upieramy się przy tym. Jak najbardziej. Wszystko, czego chcemy, to żeby służby funkcjonujące w naszym kraju działały w sposób normalny, bezpieczny i uzasadniony prawnie.

przeł. Bolesław Taborski

Tak też wygląda złuda kart ID - plan "Jest zupełnie nowy / pomyślany na to / by osłaniać cię"; zniewolenie "w sposób normalny, bezpieczny i uzasadniony prawnie"; w sposób - "Sterylny / Nieskalany / Racjonalny / Doskonały". - "Ktoś powinien zrobić Pancernika Potiomkina na temat kart ID, o tym jak powinniśmy odmówić przyjęcia łańcuchów elektronicznej kontroli", pisze Neil Tennant w swym artykule Battleship Potemkin Make Us Strong opublikowanym na łamach "Guardiana" w lutym 2008 roku. Należy do tych, co kreują postawę obywatelską nie tracąc wiary w jakieś - jakiekolwiek - ale zawsze jutro, ma bowiem świadomość, że zwątpienie to prosta droga do anonimowości, a anonimowość to śmierć. - "Kiedy się przeciwko czemuś takiemu protestuje, zwykle słyszy się w odpowiedzi, że jeśli ktoś nie ma nic do ukrycia, to nie ma się czego obawiać. A ja uważam, że każdy ma prawo do prywatności."

We wstrząsającym obrazie Pintera, który w zakończeniu Przyjęcia w nagłym, wpełzającym do pokoju świetle ukazuje postać młodego mężczyzny, pierwszej ofiary zaprowadzanego właśnie "nowego ładu świata":

Czasami słyszę różne rzeczy. Potem wszystko cichnie.

Miałem imię. (...) To było moje imię. Czasami słyszę różne rzeczy. Potem wszystko cichnie. Kiedy wszystko ucichnie, słyszę moje serce.

Kiedy rozlegają się te straszne hałasy, nie słyszę nic. Nie słyszę, nie oddycham, jestem ślepy.

Potem wszystko cichnie. Słyszę bicie serca. Chyba nie mojego. Chyba cudzego serca.

Czym ja jestem?

przeł. Bolesław Taborski


Tennant: "Przenosimy się / w sytuację / gdzie nasze życie / to informacja"... Ale

Żyjmy długo

my przekonani

integralni

kolektywnie

do całego planu




Trwajmy bezimienni, pod wspólnym imieniem. Jest "Jedna racja", a "Nad wszystkim / jedno niebo / jeden czas / bez zmian". Stąd już tylko krok. - "Kto obiecuje lepszy świat, który miałby nieodwołalnie istnieć na zawsze, daje obietnicę fałszywą; pomija ludzką wolność" - przestrzega papież Benedykt XVI w ogłoszonej w grudniu 2007 roku encyklice Spe salvi. - "Jeśli istniałyby struktury, które nieodwołalnie ustanowiłyby jakiś określony - dobry - stan świata, zostałaby zanegowana wolność człowieka, a z tego powodu ostatecznie struktury takie nie byłyby wcale dobre".

Ale nie słyszy się rozmów w kuluarach - Pinter: "Chcemy spokoju i będziemy go mieć. Ale chcemy, żeby to był spokój murowany. Żadnych przecieków. Żadnych przeciągów. Żelazny. Absolutnie szczelny. Takiego pokoju chcemy i taki będziemy mieć. Pokój ze stali. (zaciska pięść) Taki." - Nie słyszy się rozmów, które toczą się na przyjęciach - "wtedy i teraz" - toczyły zawsze. Neil Tennant: "Pomysł wprowadzenia dowodów odbieram jako próbę stworzenia sytuacji, w której musimy się tłumaczyć przed państwem zanim państwo nam zaufa. Tymczasem, to chyba raczej państwo powinno walczyć o nasze zaufanie, a nie na odwrót. Moim zdaniem to nie my mamy sobie zdobywać ich zaufanie, tylko oni nasze."

Problematyka nowych tekstów Neila Tennanta jest poważna, na tyle poważna, że praktycznie wyparła tak charakterystyczną dlań ironię, która przestała mieścić się w tragedii czasów i, całkiem zwyczajnie, nie uchodzi. Tennant zastąpił ją bezpośredniością. Bolesne prawdy serwowane są w zachwycających lekkością wersach, które dramat człowieka XXI wieku subtelnie dawkują. I choć na pewno nie jest tu tak - jak pisał wcześniej w A Red Letter Day - że te "lata, które doskonalą podania odmierzanego chłodu blakną prześwietlone", jednak stopniowe odkrywanie odpowiedzi na pytanie "cóż pomoże człowiekowi choćby cały świat pozyskał" nastałą ciszę czyni mniej bolesną. W Luna Park, jedynym naprawdę mrocznym spośród nowych utworów, Neil Tennant mówi o przyszłości świata. "Porównałem Amerykę i jej kulturę strachu z wesołym miasteczkiem, czyli tym samym, co Luna Park. Fascynuje mnie to, że ludzie lubią się bać." -

Cienie na słońcu

Kolejna noc rozpoczęta

Ciemność nie mija

w Lunaparku

Tymczasem "Na księżycu wiatr / Wyładowania elektryczne i wkrótce / nad Lunaparkiem / lecąca iskra"... Patrzymy na ten obraz i przypominają się słowa dawnego wiersza Wisławy Szymborskiej Spadające z nieba (1973):

Przemija magia, chociaż wielkie moce

jak były, są. W sierpniowe noce

nie wiesz, czy gwiazda spada, czy rzecz inna.

I nie wiesz, czy to właśnie rzecz, co spaść powinna.

I nie wiesz czy przystoi bawić się w życzenia,

wróżyć?

Na przykład - Tennant - to "wielkie koło na niebie", które "wyrwie z ciebie krzyk"... "Z gwiezdnego nieporozumienia?", wyśmiewa Szymborska. Ale my

Każdej nocy idziemy

na najnowszy seans strachu

słyszymy krzyki

w obłąkanych snach

Jasnowidzący zamyśleni

z dłoni złe wieści



"Tak jakby wciąż stulecie było niedwudzieste?", kpi dalej poetka z ludzkiej pychy. Już na początku lat 70. ostrzegała przed tym, o czym dziś pisze Tennant:

Grzmot. Dziwne?

Burza nadciągnie któregoś dnia

by zmieść nas wszystkich

jak pył księżycowy



Więc "nie zwlekaj, stań w kolejce", bo "pociąg widmo odjeżdża o czasie". W końcu - Szymborska -

Który błysk ci przysięgnie: iskra, iskra jestem,

Iskra naprawdę z ogona komety,

Nic tylko iskra, co łagodnie znika

Tennant:

Na strzelnicy

nie zmieniają się plastykowe trofea

Zostaw po sobie ślad



"Każdą tajemnicę można tak czy inaczej przeniknąć - zauważa Nina Berberowa. - Tajemnica przyszłości jest jednak utajona przed nami tak, jakby żadna przyszłość i żadna tajemnica nie istniały. Bo tak właśnie jest: przyszłość nie leży w zapasie i nie czeka na nas; kształtuje ją życie i kształtujemy my sami. Powstaje każdego dnia. Nikt jej nie wyznaczył". Towarzyszy jej to, co Marina Cwietajewa określiła "namiętnością tajemnicy - nad namiętnością jawności". Berberowa: "Daj mi kometę, ażebym dowiedział się wreszcie czym jest strach"...


Where the Russian heart is strong

Like the beating of a drum

Where the magic lingers on

And the fight for truth is won

Kim Wilde, European Soul (1988)



"Wszystko jest wymienne i współobecne: to, co dzieje się "tam", może się również zdarzyć "tu". Być może właśnie należałoby czytać wiersze o "Europie Wschodniej" - czy raczej: o różnych aspektach zniewolenia" - pisał w 1983 roku Piotr Sommer w Antologii nowej poezji brytyjskiej. Warto mieć świadomość, że spośród sobie współczesnych Tennant jako jedyny napisał utwory poetyckie rehabilitujące poległych w rosyjskich zrywach rewolucyjnych początku XX wieku. Pokora wobec "zbyt dzisiejszych czasów" wyrażona też w języku jego najnowszych tekstów datuje się właśnie od chwili powstania cyklu ilustrującego ścieżkę dźwiękową do niemego filmu Pancernik Potiomkin.


Film nie ma własnych słów.

Jest milczącym rumowiskiem rzeczy wydarzających się

Bez nas, kiedy za późno na pomoc.

A co z godnością tamtych, przyłapanych na cierpieniu?

Boli mnie to. Okradłem ich z intymności.

Moi młodzi przyjaciele myślą, że Film będzie całą sztuką.

Będzie dowodem rewolucji.

przeł. Piotr Sommer



- Tak słowa pochodzące z głośnego wiersza Douglasa Dunna Jestem kamerzystą (1974) nieoczekiwanie stają się najtrafniejszym komentarzem, gdy temat rosyjskich rewolucji jest dziś w poezji nieobecny. Dlaczego poeci mieliby dziś pisać o zrywach poprzedzających Październik? Wymagałoby to odwagi cywilnej; światopogląd komunistyczny może zostać doprawiony z miejsca za samo skupienie uwagi na treści, bez względu na kontekst. Wymagałoby niezłomności, by pod taką presją nie popaść w konflikt z samym sobą, jaki stał się udziałem, między innymi, Dymitra Szostakowicza. Zarysował go Tennant w My October Symphony. Kanwą tego utworu stało się napisanie przez rosyjskiego kompozytora II Symfonii "Październikowej". - "Fascynowało mnie, że wszyscy artyści Związku Radzieckiego tworzyli oficjalne dzieła na cześć Rewolucji Październikowej i dlatego każdy kompozytor miał w swoim dorobku Symfonię Październikową, sławiącą wielkie osiągnięcia Rewolucji Październikowej - mówi Tennant. - A kiedy to wszystko runęło i idee zostały uznane za bezwartościowe, ludzie zostali z dziełami, które nie miały już wartości. Utwory Szostakowicza uznano za stojące tak naprawdę w opozycji do reżimu i we wszystkich doszukano się podtekstów antykomunistycznych. Wyobrażałem sobie takiego kompozytora, jak patrzy na swoją Symfonię Październikową i kombinuje, co by tu zrobić, żeby nie została zapomniana."

Mam przepisać czy przerobić

moją symfonię Październikową?

A może wystarczy

zmienić podpis

z rewolucji na rewelację?



Poeta poczuwający się do odpowiedzialności za to, co pisze sięga po pióro nie tylko, gdy "czuje natchnienie", lecz gdy wie, iż to, co ma do przekazania jest ważne, potrzebne i na przekazanie zasługuje. Bywa, że częściej niż inni zwraca się ku tematom niemodnym i nieobecnym. Bo, żeby posłużyć się cytatem z wiersza Tony Harrisona, "Gdziekolwiek nędza milczy, tam przerwanie / ciszy wybranej sztolni jest naszym zadaniem" (Praca, 1978, przeł. Bohdan Zadura). Taka była funkcja poezji już przed wiekami. Postawa ta bliska jest polskiej poetce, Krystynie Szladze (ur. 1938). W 1967 ustosunkowała się do Rewolucji Październikowej poematem Posag historii publikując go w pięćdziesiątą rocznicę wydarzeń. Bliska jest również Neilowi Tennantowi, który we wrześniu 2004 roku wraz z Chrisem Lowe, Torstenem Rasch'em i Dresdner Sinfonikier zrealizował muzykę do obrazu Pancernik Potiomkin, radzieckiego propagandowego filmu kina niemego gloryfikującego rewolucyjny zryw marynarzy. Filmu, który dzięki użytym środkom wyrazu artystycznego uznawany jest za jeden z najbardziej znaczących w historii kina. Nakręcony przez Siergieja Eisensteina w 1925 oparty został na autentycznym zdarzeniu, jakim było powstanie załogi czarnomorskiego rosyjskiego pancernika "Potiomkin" przeciw carskiemu dowództwu. Przetrwało ono jako jeden z symboli rosyjskiej Rewolucji 1905, która wybuchła po zmasakrowaniu przez wojsko pokojowej demonstracji robotników w Petersburgu, 22 stycznia 1905, nazywanej odtąd krwawą niedzielą. Rewolucja 1905 skierowana była głównie przeciwko samowładztwu carskiemu doprowadzając do jego osłabienia w postaci manifestu październikowego.

Przechodząc w obszar muzyki klasycznej, Neil Tennant udał się w kierunku swych "pierwszych rzeczy". Chris Lowe powiedział kiedyś, że "kiedy Neil słucha muzyki klasycznej on nie tylko słucha, ale czyta o tym, co działo się w tym konkretnym okresie historii". W skomponowanej przez niego i Lowe muzyce do legendarnego obrazu słychać echa jego ulubionych symfonii Szostakowicza - Petersburg, piątej, Październikowej, czy wreszcie jedenastej, Roku 1905. Muzyka do obrazu Eisensteina miała swą premierę na placu Trafalgar. Przed ponad czterdziestoma tysiącami osób Tennant śpiewał:


Jeżeli naprawdę nie rozumiało się reguł

Jeżeli nie wiedziało nawet o co chodzi

Kto kazał nam iść na wojnę?

Kto kazał nam iść na wojnę?



To prawda, że utwory poetyckie Tennanta odnoszące się do tamtych wydarzeń zostały zainspirowane filmem, nad którego muzyką pracował, ale nie pierwszy raz sięga on po ten temat. Wcześniej powstały My October Symphony (1991) i Silver Age (1999). Temperatura słów, którymi rehabilituje poległych nie pozostawia wątpliwości, że nie mamy do czynienia ze sztuką dla sztuki i zasługuje na baczniejszą uwagę. Jak pisał Dunn -

Polityka rozmiękcza wszystko.

Prawdę znają tylko ofiary prawdy.

Cała reszta to zdjęcia - film dokumentalny



Żeby więc zrozumieć tę motywację trzeba znać stosunek Tennanta zarówno do wojny w Iraku, jak i pokojowej demonstracji na placu Trafalgar, największego wydarzenia jakie miało miejsce na tych brukach. "Był za wojną w Iraku - pisze Miranda Sawyer na łamach "Observera", w przededniu wykonania Potiomkina na Trafalgar - ponieważ przeczytał The Threatening Storm, książkę napisaną przez Kennetha Pollacka, byłego zwolennika administracji Clintona, który rozważał wszystkie sposoby na pozbycie się Saddama i doszedł do wniosku, że obalenie reżimu w Iraku to jedyna możliwość. Najwidoczniej The Threatening Storm była lekturą obowiązkową w zespole Busha, a także, jak podkreśla Neil Tennant, doprowadziła Blaira do tego samego wniosku, do którego doszedł Pollack. Tak czy inaczej, Tennant również książkę przeczytał i zgodził się z jej przesłaniem. - Mimo to, uważałem, że dobrze, że ludzie zrobili marsz antywojenny - mówi. - Pokazał on rządowi, że to, co mają zamiar zrobić jest bardzo kontrowersyjne. Nie mogli tak po prostu stwierdzić: "A niech się ta zgraja od***", bo maszerowali właśnie wyborcy Tony Blaira. Oznaczało to, że rząd musiał zwracać szczególną uwagę na to, co robi, zachowywać powagę i przedstawić poważne powody do wojny. Jednak argumenty zostały sformułowane tylko częściowo. Myślę, że to dlatego ci, którzy byli za wojną czują się rozczarowani. Byłem za pozbyciem się Saddama - tak jak większość ludzi, myślę - ale ten pokój nie mógł nie sprawić zawodu".

zamordowali ukrzyżowane w nas człowieczeństwo,

pozbawili je powagi i szacunku pogrzebowego konduktu

i nie zezwolili na przyjęcie kondolencji.



pisze współczesny palestyński poeta Suhayal al-'Isawi w wierszu Małe słowo do dużego dziecka (przeł. Yousef Sh'hadeh, Daria Arsenicz-Szurman) - wierszu będacym odpowiedzią na jeden z amerykańskich ataków.

"Kiedy podczas komponowania melodii do sekwencji Schodów Odeskich, takie właśnie myśli kołatały mu po głowie - pisze dalej Sawyer - przyłapał się na tym, że podśpiewywał sobie słowa How come we went to war? ("Kto kazał nam iść na wojnę?"). Zdawały się pasować". Słowa te powracają w głównym utworze Pancernika Potiomkina, After All. Inne zdanie powracające w rewolucyjnych tekstach Tennanta to osławione "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, za wolność" (One for all and all for one, for freedom). "Rewolucja z 1905 roku niczego nie zmieniła - mówi Tennant. - Musieli czekać dwanaście lat, a i tak nasuwa się pytanie, czy to dobrze, że doszło do rewolucji bolszewickiej. Myślę, że odpowiedź musi brzmieć: nie." Warto się w tym miejscu zatrzymać i raz jeszcze przywołać słowa Niny Berberowej, naocznego świadka tamtych wydarzeń:

"Wszystko albo prawie wszystko było nowe zarówno dla mnie, jak i dla większości, nowe i radosne, bo waliło się w gruzy to, co nie tylko budziło nienawiść i pogardę, ale także wstyd za podłość i głupotę starego reżimu, wstyd za to, że gnił na oczach całego świata: Cuszima, "Potiomkin", Prusy Wschodnie, Rasputin, cesarzowa, szubienice i ten, dla którego nie ma i nie może być przebaczenia, dopóki na ziemi pozostanie choć jeden Rosjanin. Myślał, że jest drugim carem Aleksandrem Michajłowiczem i że Rosja to wciąż jeszcze Ruś sprzed panowania cara Piotra, która potrzebuje pomazańców, synodów i żandarmów, podczas gdy Rosja potrzebowała szybkich kroków prowadzących, przez ustrój parlamentarny i kapitalizm, do planowania. Potrzebowała nowych podatków, wolności słowa i dwudziestowiecznej technologii, cywilizacji dla wszystkich, oświaty dla wszystkich, ludzkiej godności dla każdego. Ci dowcipnisie zaś, którzy ów ustrój zastąpili, myśleli sobie, że zaproszono ich na święto. Ot, nie spodoba się wam, to sobie pójdziemy, a jeśli się spodoba, zostaniemy i będziemy świętować, bo to nasz dzień. Był to jednak dzień Rosji, a oni nie przyjęli tego do wiadomości. Nie uwzględnili tego, że ich oglądanie się na demokratycznych ministrów Francji i liberalnych ambasadorów Anglii jest nie tylko śmieszne i niestosowne, ale wręcz zbrodnicze, i że siermiężny demos wkraczał do historii zmiatając wszystko - a w pierwszej kolejności właśnie ich - na swej drodze."

Pałac zamarły,

zmrożona klatka.

Połysk bagnetów.

Srebrny gniew.

Silver Age


"Nic prócz śmierci nie jest nieuchronne. Rewolucji można było uniknąć - twierdzi jednak Berberowa. - Wiek XX nauczył nas, że nędzę i nierówność, wyzysk i bezrobocie pokonuje się inaczej. (...) Potrzebna tu była nie rewolucja pałacowa, lecz spokojne zrzeczenie się wszystkich w ogóle pałaców i fontann, ażeby mit i rzeczywistość zostały wyraźnie rozgraniczone. Jeśli zaś fatalne wojny były ponad siły Rosji, należało raz na zawsze pożegnać się z myślą o w i e l k i e j Rosji. Tylko niedorozwinięte kraje dokonują rewolucji - tej nauki udzielił nam wiek XX - kraje rozwinięte i n a c z e j dokonują przemian."

Odrobiłem lekcję

z dwudziestego wieku

Nie sądzę że powinniśmy tak lekko ją odrzucać

Po stu latach

nieludzkości

tej nauki mi udzielił

Twentieth Century



"Zarówno te pytania, jak i ten film są dla mnie aktualne, ponieważ to jest najbardziej "polityczny" okres w moim życiu - mówi Neil Tennant. - Myślę, że wojna w Iraku to hiszpańska wojna domowa naszego pokolenia - dodaje. - Ludzie są bardzo podzieleni w tej kwestii. Czują się pozbawieni swoich praw. Wątpię, żeby czuli się lekceważeni. Myślę raczej, że wydaje im się, że ich wysiłki są bez znaczenia". Poetyckie hołdy składane poległym w rosyjskich powstaniach są dziś swoistą metaforą czasów, gdy wojna wpisując się w codzienność stała się miarą

Naszego życia -

Gubionego w labiryncie obojętności,

Kamienowanego litanią skarg,

Życia - grabionego

Przez eleganckich cwaniaków.



- jak ujęła to Krystyna Szlaga w swym poemacie. - "Uczy nas to, aby naprawdę angażować się w politykę i mówić o zagadnieniach, co do których żywimy silne przekonania, zagadnieniach, które będą miały wieloletni wpływ na nasze społeczeństwo", pisze Tennant w artykule Battleship Potemkin make us strong. Czy nie o tym mówił Oskar Wilde w bajce Młody król (1888) -

W czasie wojny słaby jest niewolnikiem silnego, a w czasie pokoju - bogaty bierze w niewolę biedaka. Musimy pracować, żeby żyć, lecz oni płacą nam tak nędznie, że mrzemy. Harujemy na nich jak dzień długi, a oni gromadzą złoto w kufrach, podczas gdy nasze dzieci więdną przed czasem, a twarze tych, których kochamy, stają się twarde i złe. My wyciskamy sok z winorośli, lecz inni spijają wino. My siejemy zboże, lecz nasze spichrze są puste. Nosimy łańcuchy, chociaż ich nie widać; jesteśmy niewolnikami, chociaż mówią, że jesteśmy wolni.

przeł. Ewa Berberyusz

Ponad sto lat później w No Time For Tears (2004) Neil Tennant podejmie tę samą kwestię:

Dłuży się czekanie

Życie mknie szybko

Nie może być błędem

zerwanie pęt

co nas więżą

Niech śmierć nam przypomni

że jest w nas siła



Trafnie spostrzegł Benedykt XVI w swej encyklice o nadziei, że "tylko wtedy, gdy przyszłość jest pewna jako rzeczywistość pozytywna, można żyć w teraźniejszości". - W wierszach Krystyny Szlagi i Neila Tennanta raz jeszcze zapisana została wiara, która nie pozwala do końca ginąć i przegrywać - nadzieja.

Wrócą polegli w Rewolucji.

Na przegląd przyjdą martwi.

I w nasze wnikną myśli, słowa

I w ręce skryte w białych rękawiczkach.

Wrócą i sprawdzą - martwi,

Czy idee ich życiem trwające,

Naszych dni - żar formuje?

Czy czad zadławia?

Wrócą polegli by odnaleźć

Swój głód i gniew,

Bratobójczą śmierć

Tamten czas pomieszanych prawd

W naszym dniu powszednim.

Krystyna Szlaga, Posag historii



Benedykt XVI: "Teraźniejszość, nawet uciążliwą, można przeżywać i akceptować, jeśli ma jakiś cel i jeśli tego celu możemy być pewni, jeśli jest to cel tak wielki, że usprawiedliwia trud drogi" (Spe salvi). Zainteresowanie Neila Tennanta wielką kartą rosyjskiej historii to wynik wieloletniej fascynacji współczesną historią Rosji. Fakt, że nie zawahał się przed tym krokiem, może być dyktowany tym, iż od lat cieszy się w swym kraju autorytetem w sprawach pozaartystycznych. Tak naprawdę nigdy nie przestała zajmować go historia polityczna XX wieku. Choć powstałe dziś, w dodatku na gruncie języka tak odległego od rosyjskiego jak angielski, "rewolucyjne" utwory Neila Tennanta estetycznie utrzymują romantyczny styl piosenek tamtego okresu. Przy czym nie są żadną agitacją, lecz komentarzem napisanym po latach z punktu widzenia ofiar. W tekstach Pancernika Potiomkina Tennant ukazał miłość bliźniego, która powielając ukrzyżowanie niesie odkupienie win. "Miłość bliźniego to nie sentymentalne uczucie: to jedyna, którą dusza może dojść do jakiejś wiedzy - do jakiejś mądrości", mówi pod koniec życia w jednym ze swych listów Wilde i mówią o tym wszystkie wiersze Tennanta zwracające się ku tym, którym los odmówił szansy. I tylko miłość to potrafi: zaakceptować i zrozumieć spełnienie, które mieści się w najwyższej cenie. W After All na tle bezradności ludzkiej ukazana została ta mądra bierność: przyjęcie swego losu z wiarą, że nie jest próżny. Jest to wiara pomimo wszystko. W ostatniej strofie, gdzie mowa jest o zmartwychwstaniu poległych, wiara staje się tym, czym jest ze swego założenia - pewnością innego jutra: "Niebo jest możliwe w końcu". - W końcu "żadna tajemnica nie jest tak wielka i potężna jak niedola człowieka", dopowiedziałby "Szczęśliwy książę"...

Dzisiejsza poetyka Neila Tennanta to współodczuwanie dziejów. Nie możemy do końca określać tych tekstów poezją zaangażowaną. Jest raczej tak, jak ujął to Piotr Sommer: "poezja, nie przestając pełnić swej tradycyjnej lirycznej roli, może być ważnym zjawiskiem społecznym bez popadania w chwytliwe hasełka populizmu, w tanią publicystykę bądź skompromitowaną ideologię". Tennant zabierając głos w kwestiach społecznych i politycznych czynił to zawsze we własny, odmienny sposób. Odwołując się do historii nie przyjmuje postawy pacyfisty rzucającego make love not war. I choć w szczegółach całkowicie rozmija się z pacyfizmem Harolda Pintera, przecież w swej twórczości sięga po ten sam, wielki i zawsze za mało obecny temat, jakim jest ludzki los uwikłany we wszechobecność państwa. Rozumie także, że

Prawa historii przechytrzyć,

Przekupić -

To jakby wulkan chcieć oswoić,

Ciepłe mleko z krateru czerpać,

Lawę ognistą paragrafami chłostać.

Szlaga, Posag historii



Próbuje raczej powiedzieć, że trzeba zaufać niezłomności duszy ludzkiej. Łatwo przecież zauważyć, że dwa wielkie i osobne tematy Tennanta - przedproże Rewolucji Październikowej i problem AIDS - w jego tekstach ukazane zostały oczami jednostki, nie tłumu. Ważne jest nie wrażenie, a uczucia. Właśnie uczucia. Człowiek słusznie wypiera tu fakty i zdarzenia, ponieważ są one mniej pewne niż ludzkie istnienie. To liryka dokumentująca przełom wieków, liryka delikatna, przejmująca. Tennant pozwolił swym historiom płynąć swobodnie, zgodnie z poetyką samego myślenia. To prawda, ramy wiersza zwężyły się i określone są bardziej rygorystycznie aniżeli niegdyś. Coraz więcej mieści się w niedomówieniach. Lecz świat ocaleje w kresce, bo "jedna myśl zostawia ślad". Człowiek jest taką kreską. Minimalizm jest piękny, ale być może jego piękno to konieczność? Nie ma już miejsca na pełnię, nawet wypowiedzi. Trzeba jednego zdania. Trzeba je dobrze pomyśleć. Coś musi pozostać zanim "lecąca iskra". Trzeba "żyć dla dnia dzisiejszego", jak mówi Berberowa, bo "przyszłość może już w ogóle nie nastąpi albo będzie krótka, schematyczna i cząstkowa".

*

"W zeszłym roku byłem bardzo szczęśliwy, gdy nagrywałem nasz ostatni album. Z pozoru nieistotne szczegóły sprawiły, że całe to doświadczenie stało się wyjątkowo przyjemne. Przykładowo: mieszkam w Chelsea i codziennie idę na cudowny spacer przez park; Trevor (Horn, producent albumu Fundamental - E.O.), podobnie jak jak ja, uwielbia gadać bez przerwy o polityce, religii, drugiej wojnie światowej i innych takich rzeczach, które mnie również sprawiają radość. Ogólnie mówiąc, był to dla mnie szczęśliwy czas."

Polityka, religia, druga wojna światowa "i inne takie rzeczy" - oto Neil Tennant.

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Wszystkie cytaty poetyckie z utworów Neila Tennanta przełożyli Eryk Ostrowski i Anna Ostrowska-Paton.
Teksty według autorskiej strony petshopboys.co.uk.
Wypowiedzi Neila Tennanta przełożyły Anna Widlarz i Danuta Sperczyńska.
Fragmenty artykułu Battleship Potemkin make us strong przełożyła Anna Ostrowska-Paton.

Pozostałe cytaty:
Nina Berberowa, Podkreślenia moje, przeł. Eugenia Siemaszkiewicz, Szwajcaria 1998.
Marina Cwietajewa, Dom koło Starego Pimena, przeł. Seweryn Pollak, Wiera Bieńkowska, Warszawa 1971.
Julia Hartwig, Gerard de Nerval, Warszawa 1972.
Julia Hartwig, Podziękowanie za gościnę. Moja Francja, Gdańsk 2007.
Urszula Kozioł, Żalnik, Kraków 1989.
Moje serce potrafi. Wiersze i obrazki świata arabskiego, przeł. Yousef Sh'hadeh, Daria Arsenicz-Szurman, Kraków 2008.
Harold Pinter, Dramaty, przeł. Bolesław Taborski, Sulejówek 2006.
Joseph Ratzinger (Benedykt XVI), Spe salvi, Kraków 2007.
Paul Scott, Klejnot Korony, przeł. Zofia Kierszys, Warszawa 1986.
Piotr Sommer, Antologia nowej poezji brytyjskiej, Warszawa 1983.
Krystyna Szlaga, Niebo po Ikarze, Kraków 2007.
Wisława Szymborska, Wiersze wybrane, Kraków 2004.
Oskar Wilde, Eseje, opowiadania, bajki, poematy prozą, Warszawa 1957.
Oskar Wilde, Nic nie mogło być inaczej. Listy, przeł. Danuta Piestrzyńska, Warszawa 1995.

Tekst jest fragmentem monografii Neil Tennant: Angielski sen, pierwszej pracy poświęconej wyłącznie literackiej twórczości piosenkarza

Projekt realizowany przy pomocy finansowej Funduszu Promocji Twórczości


Eryk Ostrowski - rocznik '77. Poeta i eseista. Stypendysta Miasta Krakowa i Ministra Kultury, dwukrotny laureat literackiej nagrody na festiwalu FAMA. Publikacje w czasopismach polskich ("Odra", "Lampa", "Nowa Okolica Poetów", "Zeszyty Literackie", "Więź", "Ha!art") oraz serbskich i węgierskich. Ostatnio ogłosił książki: Muzyka na wzgórzu (Krakowska Książka Miesiąca, styczeń 2006), wybór wierszy w języku serbskim Dar, esej Szymborska: Odyseja kosmiczna i nowe opracowanie przekładów wierszy Mariny Cwietajewej. Należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Krakowie.

Źródło: FRAGILE

Dodaj do:

Wykop    Facebook    Deli.cio.us

Komentarze

imię/nick *
adres e-mail (konieczny dla weryfikacji wpisu)
strona www
kod weryfikujący   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
 



^ do góry