Neurokultura już w sprzedaży! Szukaj nas w sieci empik lub w kup online! W numerze: Wiedemann / Sonnenberg / Klodova / Baczewski / Kłos / Fiedorczuk / Kapela / Sarna / Gierszewski / Marzec i inni
neurokultura

ISSN 2081-4380

wyszukiwarka




reklama
localheroes

zareklamuj się!


partnerzy:
szara

Neurokultura on Facebook


Jesteś tu: Start > Poezja > Kapela Jaś: wiersze

Kapela Jaś: wiersze


Jak nie dostałem wizy albo pochwała prostolinijności


Szczerość to moja podstawowa cecha,
więc kiedy Ameryka mnie pyta, czy uczestniczyłem
w ludobójstwie nie zaprzeczam.
Robię to codziennie. Niezależnie od nastroju,
pogody i środków dostępnych na koncie.
Każdego dnia, w każdej wolnej chwili
w myślach wspieram światowy przemysł zbrojeniowy
i czynnie popieram łamanie praw człowiek w Chinach, Korei,
w Birmie i Malezji. Szczerość to moja podstawowa cecha,
więc kiedy Ameryka mnie pyta,
czy uczestniczyłem w ludobójstwie,
myślę, że powinna najpierw zapytać samą siebie.
Podobnie, jeśli chodzi o pytanie:
Czy ubiega się Pan o wjazd do Stanów Zjednoczonych,
aby zajmować się działalnością wywrotową, terrorystyczną
lub naruszającą przepisy kontroli eksportu,
bądź jakąkolwiek inną działalnością sprzeczną z prawem?
Nasuwają mi się pewne wątpliwości.
I być może, dlatego nie dostałem wizy.
Albo dlatego, że zamierzałem pojechać do Nowego Yorku,
żeby pójść na parę imprez i poleżeć na plaży,
lecz skoro Ameryka
tak stawia sprawę,
to ja też muszę nad nią pomyśleć dwa razy.
Za drugim razem odpowiedź przestaje być oczywista.
Bo,
kto ustala prawo? I czy pisanie wierszy
jest działalnością terrorystyczną?
Terror! Tak nazwę swojego psa.
Tymczasem myślę dalej,
bo odpowiedziałem tak, na pytanie,
czy trudnił się pan prostytucją
lub stręczycielstwem.
Nie chciałem tego robić,
lecz nie miałem wyjścia,
pragnąc być szczerym.
A teraz czuję się jak alfons, czuję się jak dziwka,
bo Ameryka nie chce mnie widzieć na swoim terytorium.
A ja przecież od dziecka kocham Coca-Colę
i czekam, aż adoptują mnie Brad Pitt z Angeliną Jolie.
Teraz jestem już stary i nikt mnie nie adoptuje,
a Ameryka nie chce mnie widzieć na swoim terytorium,
więc niech się nie dziwi, jeśli się zajmę działalnością wywrotową
lub terrorystyczną. Pozostaje mi tylko nadzieja,
że, kiedy mnie złapią, trafię do tego samego
więzienia, co Paris Hilton
oraz anonimowi strażnicy nakręcą komórką
film jak robi mi laskę, a następnie umieszczą go w sieci.
Wtedy może mógłbym ci wybaczyć, Ameryko.



Mięso jest ze zwierząt


Mięso jest ze zwierząt.

W stu procentach naturalnego pochodzenia.

Piersi to wymiona.

Niezależnie od jak dawna staramy się o tym zapomnieć.

A staramy się, odkąd wymyśliliśmy język.

Piersi to wymiona, nawet, gdy nazywamy je cyckami.

Jedynie zdolność myślenia abstrakcyjnego pozwala nam o tym zapomnieć.

To fajna zdolność i odróżnia nas od innych zwierząt.

Dzięki niej możemy myśleć o innych zwierzętach jako o jedzeniu.

To ważna umiejętność i pozwala przetrwać w ciężkich warunkach ekonomicznych.

Czasami lepiej kogoś zjeść, niż umrzeć.

A czasami, nie. Powiedziałbym nawet, że przeważnie nie - mówi Adam i przeczesuje ręką włosy.

Włosy ma rzadkie, zakola obfite.

Wysokie czoło to znak firmowy intelektualisty, myśli o sobie. Taki młody, a już łysieje, myślą o nim inni.

Nie mamy wpływu na to, co inni o nas myślą, choć czasem byśmy chcieli.

Jeśli w ogóle o nas myślą, co wcale nie jest takie oczywiste.

Nikt nie myśli o nas tyle, co my sami.

Ewa na przykład nie myśli o Adamie, choć jemu podobają się jej wymiona oraz to, jak dyskretnie je akcentuje kokieteryjnym dekoltem.

To świadczy o dużej kulturze - myśli Adam. Myśli także o tym, że chciałby ich dotknąć.

Sprawdzić, czy istnieją naprawdę.

Piersi to wymiona, ale mogą również dostarczać pewnych przyjemności.

Mięso jest ze zwierząt, ale to nie przeszkadza nam go jeść.

Na dłuższą metę prawie nic nie przeszkadza nikomu.

O przyjemnościach się zapomina, wymiona więdną.

Na dłuższą metę wygląda ona bardziej jak trumna.

A my jak zawartość trumny.

Jestem potencjalną zawartością trumny, myśli Adam i idzie pobiegać, bo dzień jest wyjątkowo ładny i może ujrzy w parku Ewę, która obdarzy go spojrzeniem.

O niczym więcej nie ośmieliłby się marzyć.

To znaczy ośmieliłby się, ale tylko w samotności.

Odważniejszymi nadziejami Adam nie zamierza się dzielić. Nie zamierza nawet wierzyć w ich realność.

Mięso jest ze zwierząt, a mogło by być z ludzi. Cieszymy się, że nie jest z ludzi.



Małe zarazki

Moje zarazki są takie słabe, że nie mogę zarazić nawet mojej dziewczyny.
Zawsze zarażała się byle jakim wirusem, od prawie każdego, a teraz, jak na złość nic.
Być może musi zarazić ją ktoś inny.
Skoro moje zarazki są za słabe.
Myśleliśmy też o zarażeniu in vitro.
Ale nie jesteśmy przekonani do takich sztucznych metod.
Jednocześnie w Indiach, Chinach, czy Afryce, jest tyle wirusów, na które nie ma, kto chorować.
Moglibyśmy adoptować jakieś bakterie stamtąd.
Jak Angelina Jolie i Brad Pitt.
Jednak zawsze przyjemnie mieć własne zarazki.
Twoje bakterie są Twoją kontynuacją.
Czasami jedyną rzeczą, która Ciebie przetrwa.
Lecz moje zarazki są zbyt słabe, nie mogą już nikogo zarazić.
 



Jaś Kapela (ur. 1984) - poeta, zwycięzca pierwszego w historii polskiego slamu. Debiutował tomikiem "Reklama" (Ha!art, Kraków 2005). Wydał również tomik wierszy pt. "Życie na gorąco" (Ha!art, Kraków 2007). Ostatnio wydał powieść Stosunek seksualny nie istnieje (Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2008).

Dodaj do:

Wykop    Facebook    Deli.cio.us
 



^ do góry