HORA dla Nachuma Sternheima
peron ulica fara
fara ulica rynek
rynek ulica klojz
schemat zamknięty
pustą ramą kamienic
mogło by się wypełnić
przeżyć w centrum snu
gdybyśmy potrafił zapisać
kolejny takty twojej hory
klojz ulica rynek
rynek ulica fara
fara ulica koniec
peron ulica fara
fara ulica rynek
rynek ulica klojz
schemat zamknięty
pustą ramą kamienic
mogło by się wypełnić
przeżyć w centrum snu
gdybyśmy potrafił zapisać
kolejny takty twojej hory
klojz ulica rynek
rynek ulica fara
fara ulica koniec
HORA dla Raphaela
bluszcz budzi się pierwszy wznosi się
struny budują ciągle martwą strukturę
grają twardą muzykę kiedy się łamią
ziemia puchnie i gaśnie oddycha ryt
rytm wyrzeźbiony przez ujście rynny
Raphael ląduje i gra na wszystkim
zabawka Franka mała gitara wydaje
pierwszy raz poukładane dźwięki
Mała oddycha bluzka puchnie i gaśnie
tonie w dekolcie jak w trawie ton chwytu
drżenie struny czerń ziemi przeźrocze bluzki
zaraz zjednoczą się bo spadnie ostatni śnieg
bluszcz budzi się pierwszy wznosi się
struny budują ciągle martwą strukturę
grają twardą muzykę kiedy się łamią
ziemia puchnie i gaśnie oddycha ryt
rytm wyrzeźbiony przez ujście rynny
Raphael ląduje i gra na wszystkim
zabawka Franka mała gitara wydaje
pierwszy raz poukładane dźwięki
Mała oddycha bluzka puchnie i gaśnie
tonie w dekolcie jak w trawie ton chwytu
drżenie struny czerń ziemi przeźrocze bluzki
zaraz zjednoczą się bo spadnie ostatni śnieg
HORA dla Rabe
jak mogliśmy się tak uświnić
że drzewa mylą mnie z dzikiem
a ciebie z wystraszoną sarną
przekupujemy kołyski zapadłe bunkry
z korzeni wyplątujemy krzyże łuski
Chrysztata ukrywa ciągle swój zapis
jak mogliśmy się tak zgubić
przecież nie można pomylić drzew
które znamy jak dzik i sarna
schodzimy z góry w sam dół
rozwiązujemy korzenie buty
Chrysztata ukrywa swoją wieś
jak się nie zgubić
kiedy z drzewami mylimy
wieżyczki ambony
że drzewa mylą mnie z dzikiem
a ciebie z wystraszoną sarną
przekupujemy kołyski zapadłe bunkry
z korzeni wyplątujemy krzyże łuski
Chrysztata ukrywa ciągle swój zapis
jak mogliśmy się tak zgubić
przecież nie można pomylić drzew
które znamy jak dzik i sarna
schodzimy z góry w sam dół
rozwiązujemy korzenie buty
Chrysztata ukrywa swoją wieś
jak się nie zgubić
kiedy z drzewami mylimy
wieżyczki ambony
HORA dla Paula
najlepiej chowa się w dębie
pod bandaż kość ściele się
śnieg pól zlewa się z bielą lasu
tak jedność zaciera różnice
najlepiej chowa się czarny dąb
pod leśnym ornatem w kościele
biel skał zlewa cię z śniegiem roli
tak różnica rodzi jedność
najlepiej chowa się kleryk żyd
w kościele kość ściele pod dąb
śnieg zlewa się z bielą nóg
tak jednorodność zaciera głód
teraz chowa się ostra zima w dębie
słowo ze śniegiem wbite pod bandaż
ukrywa w kościele pod białą kość
ból nóg zlewa się z ornatem lasu
tak śmiertelna biel mnoży różnicę
pod bandaż kość ściele się
śnieg pól zlewa się z bielą lasu
tak jedność zaciera różnice
najlepiej chowa się czarny dąb
pod leśnym ornatem w kościele
biel skał zlewa cię z śniegiem roli
tak różnica rodzi jedność
najlepiej chowa się kleryk żyd
w kościele kość ściele pod dąb
śnieg zlewa się z bielą nóg
tak jednorodność zaciera głód
teraz chowa się ostra zima w dębie
słowo ze śniegiem wbite pod bandaż
ukrywa w kościele pod białą kość
ból nóg zlewa się z ornatem lasu
tak śmiertelna biel mnoży różnicę
Dariusz Pado (ur. 1974 r) - poeta, współtwórca serwisu poetyckiego "Nieszuflada". Współpracował z czasopismem literackim "Kursywa". Redaktor "Młodej Poezji" w rzeszowskim kwartalniku "Nowa Okolica Poetów". Mieszka w Rzeszowie, gdzie pracuje jako adwokat. Właśnie ukazała się jego nowa książka zatytułowana IJAR.Foto: Adam Pluszka




