Życzenia z pokoju
Czasami jesteś jak to osiedle. Jak blok huczysz
od plotek. Tego zamknęli, tamtą okradli, pies znowu
sika na klatce. Nierozerwalne motywy. Rozdarte mapy
rzeczywistości. Trzecie piętro. Zupa na gazie. Oni
na gazie. Czasem jęczą, potem jakieś wrzaski. Czasem
wali w drzwi bez opamiętania. Ona nie chce go wpuścić.
Gdyby tak jebło kiedyś porządnie. Zostałyby po nich
niedopałki rozsypane na półpiętrze. Skłębione myśli,
dym papierosowy niesiony melodią disco polo.
Alfabeton
tej, której nie było
nie jestem poetą bo czasami chodzę
w dresie i siedzę pod blokiem na ławce
nie mam prawa, ale mam jazdy i lubię
rozbierać kobiety używając języka
znanego tylko w kręgach moich fanek
gdy na konkursie czytam wiersz
jakbym czytał na klatce Marzenie
rozumiem, że nie jestem poetą
bo cholernie brak mi liryzmu i ciepła
...a ona siedzi w kącie, niepozorna
wsłuchana w odpływy i przypływy
fal mojego głosu
a ona siedzi w kącie, nie jestem poetą
a ona zabiera mnie do domu, otwiera okno
kochamy się zaciekle, do ostatniej kropli
aż wiatr za oknem przeleciał bilboardy
szumią o tym drzewa zdradzone
Don Felipe nie płaci alimentów
To jest miłość, najdroższy. To jest miłość wprost
z brazylijskich seriali. Don Felipe jest gangsterem, a ja
zawsze chciałam być dziewczyną gangstera, misiu.
(Nie pisz schematycznych wierszy, dziewczynko.
Nie używaj ogranych zwrotów, chłopczyku.)
Na kolację filet z wiersza kupiony w dyskoncie spożywczym.
Cała Polska czyta dzieciom, cała wiara zapierdala po markecie.
Lubisz wiersze, malutka? Wiersze bez kości, łagodne i świeże
wiersze na patyku w polewie kakaowej, wiersze podgrzane na mikrofali.
Wiersze kapitana Iglo w złotej panierce, wiersze na konkurs
o lecie i naszym ulubionym miejscu, kwiatuszku.
(To nie jest dobry wiersz bo autor korzysta
ze znanych motywów reklamowych.)
Na łące rosną wiersze. Na łące leżeliśmy. Wśród traw, pszczół
i ogarniającego nas ciepła byliśmy małą cząstką świata, kotku.
Jednak tego dnia mieliśmy zacząć nowe życie. Napiszę
o tym następny wiersz. To jest liryka osobista. To jest
liryka odgrzewana. To jest miłość, więc muszę odejść.
I nie zatrzymuj mnie, nie zatrzymuj. Zatrzymam się
w pięćset dwudziestym czwartym odcinku mojego
serialu. Don Felipe nie płaci alimentów.
(ciągle biegasz w moich myślach kochanie, kochanie!)
Kamil Wojciechowski (ur. 1984 r.) - poeta, przed debiutem książkowym. Członek Zgierskiej Grupy Poetyckiej "Nietakt". Laureat ogólnopolskich konkursów poetyckich. Inicjator projektu poetyckich publikacji elektronicznych dla młodych twórców: www.etomik.pl. Mieszka i pracuje w Zgierzu.
Czasami jesteś jak to osiedle. Jak blok huczysz
od plotek. Tego zamknęli, tamtą okradli, pies znowu
sika na klatce. Nierozerwalne motywy. Rozdarte mapy
rzeczywistości. Trzecie piętro. Zupa na gazie. Oni
na gazie. Czasem jęczą, potem jakieś wrzaski. Czasem
wali w drzwi bez opamiętania. Ona nie chce go wpuścić.
Gdyby tak jebło kiedyś porządnie. Zostałyby po nich
niedopałki rozsypane na półpiętrze. Skłębione myśli,
dym papierosowy niesiony melodią disco polo.
Alfabeton
tej, której nie było
nie jestem poetą bo czasami chodzę
w dresie i siedzę pod blokiem na ławce
nie mam prawa, ale mam jazdy i lubię
rozbierać kobiety używając języka
znanego tylko w kręgach moich fanek
gdy na konkursie czytam wiersz
jakbym czytał na klatce Marzenie
rozumiem, że nie jestem poetą
bo cholernie brak mi liryzmu i ciepła
...a ona siedzi w kącie, niepozorna
wsłuchana w odpływy i przypływy
fal mojego głosu
a ona siedzi w kącie, nie jestem poetą
a ona zabiera mnie do domu, otwiera okno
kochamy się zaciekle, do ostatniej kropli
aż wiatr za oknem przeleciał bilboardy
szumią o tym drzewa zdradzone
Don Felipe nie płaci alimentów
To jest miłość, najdroższy. To jest miłość wprost
z brazylijskich seriali. Don Felipe jest gangsterem, a ja
zawsze chciałam być dziewczyną gangstera, misiu.
(Nie pisz schematycznych wierszy, dziewczynko.
Nie używaj ogranych zwrotów, chłopczyku.)
Na kolację filet z wiersza kupiony w dyskoncie spożywczym.
Cała Polska czyta dzieciom, cała wiara zapierdala po markecie.
Lubisz wiersze, malutka? Wiersze bez kości, łagodne i świeże
wiersze na patyku w polewie kakaowej, wiersze podgrzane na mikrofali.
Wiersze kapitana Iglo w złotej panierce, wiersze na konkurs
o lecie i naszym ulubionym miejscu, kwiatuszku.
(To nie jest dobry wiersz bo autor korzysta
ze znanych motywów reklamowych.)
Na łące rosną wiersze. Na łące leżeliśmy. Wśród traw, pszczół
i ogarniającego nas ciepła byliśmy małą cząstką świata, kotku.
Jednak tego dnia mieliśmy zacząć nowe życie. Napiszę
o tym następny wiersz. To jest liryka osobista. To jest
liryka odgrzewana. To jest miłość, więc muszę odejść.
I nie zatrzymuj mnie, nie zatrzymuj. Zatrzymam się
w pięćset dwudziestym czwartym odcinku mojego
serialu. Don Felipe nie płaci alimentów.
(ciągle biegasz w moich myślach kochanie, kochanie!)
Kamil Wojciechowski (ur. 1984 r.) - poeta, przed debiutem książkowym. Członek Zgierskiej Grupy Poetyckiej "Nietakt". Laureat ogólnopolskich konkursów poetyckich. Inicjator projektu poetyckich publikacji elektronicznych dla młodych twórców: www.etomik.pl. Mieszka i pracuje w Zgierzu. 



