Impresja. Wschód wiersza
Zamiast stoczniowych żurawi i masztów
widmowe kikuty na horyzoncie
rozpalony orzech światła rzuca
skorupki na zimne lustro morza
trzy łodzie rybackie a może jedna
w porannym mirażu szkicowa
zamglona fantazmatyczna
Potem nastąpi odrealnienie
narracja plam na tekturze płótnie
rzeczy powoli odejdą od rzeczy
człowiek odejdzie od tego co ludzkie.
Czytając Seiferta
Upalne słońce
rozgrzewa gotyk
bulgoce piwo
paruje fontanna.
Wokół turyści
z czterech stron świata
rzekłbyś sabat
błyszczących ciał
torsy w maswerki
wykusze piersi
nogi jak wieże
chętne rozety.
Jakby Faustus
zatrzymał czas
Im wszystkim wiara
nadzieja motocykl
a u mnie miłość
międzyplanetarna.
Epos
Zawsze będę mógł powiedzieć
że żyłem w wyjątkowych czasach.
Gdy miałem osiem lat
wprowadzono stan wojenny.
Dwa lata później został zniesiony.
W wieku szesnastu – wolne wybory
i koniec pewnej epoki.
Prawie natychmiast rozpoczęła się druga
bez sądów internowania i rostrzelań
fakt tak nietypowy dla naszej historii
że niektórzy mają to za złe.
Wybuchła pierwsza wojna w Zatoce.
Rozpadło się Imperium.
Walczono z terroryzmem w Afganistanie.
Potem druga wojna w Zatoce
i obalenie reżimu w Iraku.
Ale wróćmy do kraju:
- 2 IV 1997: nowa Konstytucja
- 12 III 1999: wstąpienie Polski do NATO
- 1 V 2004: akces do Unii
- X ’05 – X ’07: tzw. IV RP.
Podobno historia w tym czasie dobiegła kresu.
Nawet jeśli to prawda
wyczerpała się na moich oczach.
W gruncie rzeczy wszystko się zgadza:
losy postaci na tle dziejowym
obfitującym w kluczowe
przełomowe zdarzenia.
Conciergerie
Prawdziwa śmierć Marii Antoniny
zaczęła się tutaj w celi więzienia.
Niezdarna królowa bez wiernych sług
musiała sama myć się i czesać
zdejmować dessousy zakładać dessousy
używać nocnika podmywać krocze
wszystko na oczach wścibskich żandarmów
których oddzielał niski parawan.
Ich język ulicy niezrozumiały
brzmiał ordynarnie i ranił słuch
(zmysł nienawykły do mowy plebsu
równie odległej jak pieśń dzikusa).
Większość czasu odwrócona plecami
siedziała przy stole czytając modlitwy
nie przeczuwała że pójdzie na szafot
co z woli Boga zostanie boskie
czy to możliwe est-il possible
aby gwałt budował monarchię.
Najgorsze były więzienne noce
zimne wilgotne z chrapaniem straży
do celi dobiegał lament i rozkosz
(niektórzy oddali się libertiadom).
Na stole skwierczał ogarek z łoju
rzucając oślizgłe pijane cienie.
Fakty podane w podręcznikach:
przejazd przez miasto nienawiść tłumu
obcięcie włosów błysk gilotyny
były jedynie publicznym spektaklem.
Prawdziwy koniec zaczął się tutaj
kiedy zrównano nieprzystawalne
a smak był odtąd kwestią wyboru.
Życzenia
Nade wszystko ironii
tej pragnąłbym życzyć
najnowszej poezji
solennej jak klęcznik
wpatrzonej w otchłań
jaskółczej duszy
fantomy dzieciństwa
w meduzę miłości
tudzież w otchłań
duszy zbiorowej
w relikwie wojen
i loga mniejszości
Dariusz Dziurzyński (ur. 1973) - poeta. Doktor literaturoznawstwa, pracownik warszawskiej polonistyki. Autor dwóch tomików poetyckich: Epitafia (Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, 2001) i Metrum (Nowy Świat, 2005). Latem tego roku w wydawnictwie warszawskim Jirafa Roja ma się ukazać jego trzecia książka poetycka pt. Symultana. Współpracownik "Red.a", "Wyspy" i "Przeglądu Filozoficzno-Literackiego". Jego wiersze tłumaczone były na francuski i niemiecki. W 2008 roku doczekały się prezentacji w dwujęzycznej, polsko-niemieckiej antologii "Poezja polska po przełomie - Pokolenie '89" (Warszawa - Hamburg) pod redakcją R. Hodela. Na co dzień wykłada literaturę porównawczą i zajmuje się sprawami wydawniczymi.
Foto: Konrad Piskała
Zamiast stoczniowych żurawi i masztów
widmowe kikuty na horyzoncie
rozpalony orzech światła rzuca
skorupki na zimne lustro morza
trzy łodzie rybackie a może jedna
w porannym mirażu szkicowa
zamglona fantazmatyczna
Potem nastąpi odrealnienie
narracja plam na tekturze płótnie
rzeczy powoli odejdą od rzeczy
człowiek odejdzie od tego co ludzkie.
Czytając Seiferta
Upalne słońce
rozgrzewa gotyk
bulgoce piwo
paruje fontanna.
Wokół turyści
z czterech stron świata
rzekłbyś sabat
błyszczących ciał
torsy w maswerki
wykusze piersi
nogi jak wieże
chętne rozety.
Jakby Faustus
zatrzymał czas
Im wszystkim wiara
nadzieja motocykl
a u mnie miłość
międzyplanetarna.
Epos
Zawsze będę mógł powiedzieć
że żyłem w wyjątkowych czasach.
Gdy miałem osiem lat
wprowadzono stan wojenny.
Dwa lata później został zniesiony.
W wieku szesnastu – wolne wybory
i koniec pewnej epoki.
Prawie natychmiast rozpoczęła się druga
bez sądów internowania i rostrzelań
fakt tak nietypowy dla naszej historii
że niektórzy mają to za złe.
Wybuchła pierwsza wojna w Zatoce.
Rozpadło się Imperium.
Walczono z terroryzmem w Afganistanie.
Potem druga wojna w Zatoce
i obalenie reżimu w Iraku.
Ale wróćmy do kraju:
- 2 IV 1997: nowa Konstytucja
- 12 III 1999: wstąpienie Polski do NATO
- 1 V 2004: akces do Unii
- X ’05 – X ’07: tzw. IV RP.
Podobno historia w tym czasie dobiegła kresu.
Nawet jeśli to prawda
wyczerpała się na moich oczach.
W gruncie rzeczy wszystko się zgadza:
losy postaci na tle dziejowym
obfitującym w kluczowe
przełomowe zdarzenia.
Conciergerie
Prawdziwa śmierć Marii Antoniny
zaczęła się tutaj w celi więzienia.
Niezdarna królowa bez wiernych sług
musiała sama myć się i czesać
zdejmować dessousy zakładać dessousy
używać nocnika podmywać krocze
wszystko na oczach wścibskich żandarmów
których oddzielał niski parawan.
Ich język ulicy niezrozumiały
brzmiał ordynarnie i ranił słuch
(zmysł nienawykły do mowy plebsu
równie odległej jak pieśń dzikusa).
Większość czasu odwrócona plecami
siedziała przy stole czytając modlitwy
nie przeczuwała że pójdzie na szafot
co z woli Boga zostanie boskie
czy to możliwe est-il possible
aby gwałt budował monarchię.
Najgorsze były więzienne noce
zimne wilgotne z chrapaniem straży
do celi dobiegał lament i rozkosz
(niektórzy oddali się libertiadom).
Na stole skwierczał ogarek z łoju
rzucając oślizgłe pijane cienie.
Fakty podane w podręcznikach:
przejazd przez miasto nienawiść tłumu
obcięcie włosów błysk gilotyny
były jedynie publicznym spektaklem.
Prawdziwy koniec zaczął się tutaj
kiedy zrównano nieprzystawalne
a smak był odtąd kwestią wyboru.
Życzenia
Nade wszystko ironii
tej pragnąłbym życzyć
najnowszej poezji
solennej jak klęcznik
wpatrzonej w otchłań
jaskółczej duszy
fantomy dzieciństwa
w meduzę miłości
tudzież w otchłań
duszy zbiorowej
w relikwie wojen
i loga mniejszości
Dariusz Dziurzyński (ur. 1973) - poeta. Doktor literaturoznawstwa, pracownik warszawskiej polonistyki. Autor dwóch tomików poetyckich: Epitafia (Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, 2001) i Metrum (Nowy Świat, 2005). Latem tego roku w wydawnictwie warszawskim Jirafa Roja ma się ukazać jego trzecia książka poetycka pt. Symultana. Współpracownik "Red.a", "Wyspy" i "Przeglądu Filozoficzno-Literackiego". Jego wiersze tłumaczone były na francuski i niemiecki. W 2008 roku doczekały się prezentacji w dwujęzycznej, polsko-niemieckiej antologii "Poezja polska po przełomie - Pokolenie '89" (Warszawa - Hamburg) pod redakcją R. Hodela. Na co dzień wykłada literaturę porównawczą i zajmuje się sprawami wydawniczymi.Foto: Konrad Piskała





