krajobraz z maskotką w tle
linie, kontury i wypukłości – nocna geometria.
okolica jak z akwareli, tylko nieprawidłowe echo
ta – to, jak przenikanie się światów, niedomykanie
zastawek, powiek. rezonans kilku dni bez opisu,
ukrytych w sadzie za wsią, stulecia od filozofów,
którzy mówili o beczce diogenesa
i o brzytwie ockhama, żeby nie mnożyć bytów.
gdybym kiedyś mogła zostać kobietą, dałabym
jeszcze odciąć kawałek piersi i uda.
wiosną, już po odwilży, trzeba wracać do domu,
drogą na krzyż, na południe.
santa maria
na zachodzie bez zmian, deszcz taki jak u nas, nawet kwitną
platany. powinienem zapomnieć, wykasować numery, zanim
rudy warkoczyk, kołyszący się w rytmie tik tak, zniknie wśród
tłumu na deptaku - a ja w szarych tunelach z kolorowym,
niezrozumiałym graffiti. nie wiem, o kogo się ocieram
w kolejnych ciasnych wagonach; jest jak na karace,
niewiele większej niż nasze mieszkanie,
szukającej nowej drogi do indii.
nie pytaj dokąd, dlaczego i ile skrzyżowań, żółtych świateł
w oknach obcych, coraz bardziej szklanych domów
na mijanych osiedlach, które mają takie same imiona.
ślady
opuściły nas ptaki.
odkąd osuszyli mokradła i wycięli lasy,
zobaczyliśmy więcej -
układ scalony, każdą z nitek wpływających do ponoru,
gdzie na którymś z pięter, za jedną ze ścian bawią się
nasze dzieci.
przez szczeliny sączą się smugi z ekranów komputerów,
bielsze niż włosy mamy, gdy siedziała na ławce przy farze,
a refleksy świetlne znaczyły na mozaice kody paskowe.
widzimy tylko cienie na ścianach jaskini?
recykling
kiedy szare pudełko staje się matrioszką,
można rozkładać kolejne kartonowe skrzydła i pikować
w wąskie szczeliny między opakowaniami, gdzie wszystko jest
już nieostre, jakby poza czasem: miejsca, w których nie byłem,
przewrócone ule, rozmowy w pociągu (gdy sobie wyobrażam ciebie
na karuzeli i w aquaparku) – to, co przecież mogło się zdarzyć,
zanim pojawiły się myszy. tylko one potrafią przechodzić
przez ściany, łączyć cylindryczne tunele w ciasny labirynt
prowadzący do pudełka, którego otworzyć już niepodobna.
w nim równo przycięta grzywka; konik, nie- konik,
kucyk.




