Neurokultura już w sprzedaży! Szukaj nas w sieci empik lub w kup online! W numerze: Wiedemann / Sonnenberg / Klodova / Baczewski / Kłos / Fiedorczuk / Kapela / Sarna / Gierszewski / Marzec i inni
neurokultura

ISSN 2081-4380

wyszukiwarka




reklama
localheroes

zareklamuj się!


partnerzy:
szara

Neurokultura on Facebook


Jesteś tu: Start > Poezja > Chorabik Marek: wiersze

Chorabik Marek: wiersze

Do końca ból

końce włosów bolą nachalnie
bezbłędnie aż do głębi zwojów,
powoli rozglądasz się wkoło
bardziej z lęku niż z ciekawości,
takie omdlałe omiatanie źrenicami
nie przynosi najmniejszej ulgi,
wiotczejący znak nagłego życia
nad przysypaną zimną okolicą,
w białym kosmatym raju
z którego uciekasz w otępienie
i w szorstkie dłonie dozorców,
w sen na trąbce, ciszę na wzgórzu
rozpadają się światy



Środek lata, środek Polski

o czym rozmawiać
w środku Polski, w środku lata,
jeszcze ten środek Polski
można wyznaczyć linijką, ołówkiem, cyrklem
- taka mała powtórka z geometrii,
szkolnej geometrii wypieranej przez komputery,
nawet jedno miasto na „K”
promuje się na tym „środku”,
ot taka ciekawostka z doklejonymi
przerzedzonymi stadami lombardów
i tabletkami spod znaku „Polfy”,
więc tym środkiem Polski
niech już będzie to miasto na „K”,

ale środek lata?
teoria wskazywałaby na początek sierpnia,
ale praktyka co roku jest inna,
jak kobieta z odsłoniętym pępkiem
i tipsami od parady,
rozmowa staje się więc odgadywaniem
jutrzejszej prognozy pogody
zatkniętej za wycieraczkę samochodu
na piaszczystym powiatowym parkingu,
ot takie niezobowiązujące
przekładanie swawolnych chmur
między krańcami nieba



Wszystko za nami

wszystko już przerabialiśmy,
znoszona garderoba leży udatnie
mozolnie dopasowana do sylwetki XL,
wszystkie zbędne wybrzuszenia
zniwelowane mocnym ściegiem,
przemienienie nastąpiło nad ranem,
nikt tego nie zauważył we śnie
oplatającym powieki ciasno i chciwie,

wszystko to już przerabialiśmy,
historia ironicznie rozsiadła się w kącie,
z podkurczonymi nogami w starym
fotelu z dawno zapomnianej epoki,
kwaśny oddech porzuconych dziedzińców
wspina się codziennie majestatycznie
sięgając ponad nasze przestraszone głowy,
potłuczone kafle chrzęszczą pod butami



Tuż obok

porcja lodów piętrzy się na stoliku,
usuwam nieostre wieczorne zdjęcia
jednym drobnym kliknięciem guziczka
z ikonką kartki wpadającej do kosza
- to proste jak podanie kawy,

kelnerka z gołymi przeciętnymi nogami
przynosi ją nienagannie wyprostowana,
nic mi nie mówią jej szare oczy
ani dokładnie równo obcięte paznokcie,
zapamiętuję czarną bieliznę
pod białą skromną prostą bluzeczką,
ochroniarz galerii patrzy w dół
na nagie manekiny w rozświetlonej
sytym błękitem bezwstydnej witrynie,

wyprzedaż wchodzi w decydującą fazę
- zapisuję pomarszczone wiersze,
wstępuję tuż obok




Marek Chorabik (ur. 1962) – poeta. Autor tomiku „Blisko prawdy” (Wydawnictwo Marabut – Gdańsk 1997). Wiersze publikował m.in. w: „Akcencie”, „Czasie Kultury”, „Frazie”, „Kresach”, „Opcjach”, „Res Publice”, „Toposie”, „Tytule” i „Więzi” oraz antologiach: „Antologia nowej poezji polskiej 1990-2000” (Zielona Sowa Kraków 2004), „Pięć wieków poezji o Lublinie” (Wydawnictwo UMCS Lublin 2006), „Przeciw Poetom” /Offmax Sosnowiec 2007/. Laureat Nagrody Literackiej Miasta Gdańska (1994) oraz wielu konkursów literackich. Mieszka w Gdyni.

Dodaj do:

Wykop    Facebook    Deli.cio.us
 



^ do góry