By zabić tę naszą przyjaźń
chodziliśmy kiedyś na wino czy wódkę, bo jasne było, że nic
nie może trwać wiecznie. nawet cisza i ten głos, który nazwał
ziemię mrtyuloką, wtedy nie wiedziałem, że jest miejscem śmierci.
czy jestem więc teraz, w tej chwili, kiedy to piszę i ilu pytało o to przede mną,
bym uwierzył, że nie ja tak myślę, że mój głos także jest ciszą?
daj im szansę, jak oni kiedyś nam jej nie dali - mówisz,
bo jestes pełna miłości. jesteś pełna miłości, ja chciałbym być.
dobrze, że cię kocham, i że wiesz jak ja, że oni tylko uśpili duchowe
wątpliwości religijną tożsamością zmyśloną tak, by bóg wybaczał, i
słyszę jak śpiąca mówisz, że bóg tylko jest. wtedy wiem, że nic więcej.
Katharsis
miłość urzeczywistniła wszelkie możliwe paradoksy,
bo jest jedyną siłą niszczącą [tylko] mury osamotnienia.
bezzasadne: czy warto żyć, skoro żyć oznacza myśleć?
żyję, jak wszyscy, dla: ciała, duszy i umysłu, nawet wtedy,
gdy żyję tylko dla ciebie. rozmawiamy przecież o filozofii
radości. nie chcesz się zmieniać, to wypierdalaj jak ja kiedyś
musiałem wypierdalać. charles de saint- evremond powiedział
kiedyś, że jeśli pragnie się żyć szczęśliwie, to należy ograniczyć
refleksje o życiu. staram się więc ograniczać tak, by zabić
co najmniej świadomość udręki.
Prosta czynność transcendentna
Gdyby moje życie nie było eksperymentem pełnym niebezpieczeństw i bólu,
gdybym nie przebywał nieustannie nad otchłanią i nie czuł pustki pod stopami,
moje życie nie byłoby nic warte i z pewnością nie napisałbym niczego. [H. Hesse]
znam to w głowie gdy wykonujesz prostą czynność i mówisz,
że umysł jest tym co robi mózg a mózgu należy unikać,
zwłaszcza w wierszach. poetą jest ten, kto ociera się
o transcendencję. bycie w niej jest narodzeniem śmierci
i dlatego pisać [będąc w tym] nie mogę. nigdy nie będę
poetą bardziej niż jednia, bardziej niż miłość, niż nirwana.
Noli me tangere
podobno kobieta jako pierwsza usłyszała wieść
o zmartwychwstaniu i wszedłszy do grobu, ujrzała
młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego
w szatę białą, i zdumiała się. - - zdumienie- - prozaiczność- -
a on mówi do niej: nie lękaj się; jezusa szukasz nazareńskiego,
ukrzyżowanego? wstał, nie ma go tu; oto miejsce,
gdzie go położono. ona się odwraca, bo słyszy szmer wyschniętych liści
pod moimi stopami. udaję, że nie ukrywam się wcale i
mówię do niej: kobieto, dlaczego płaczesz? ona- nie wiedząc czemu-
myśląc, że ja to kto inny, mówi do mnie: jeśli
ty go wziąłeś, powiedz mi, gdzie go położyłeś,
a ja go wezmę. ja mówię: nie, ja nie robię takich
rzeczy, siądź napij się ze mną jego krwi, nie bój się- -
wino rozcieńczyłem wodą. ona podchodzi - teraz widzę - wyłoniona z mroku-
prawie naga, brzemienna jest. noli me tangere -- jeszcze nie teraz.
pijemy. za zmartwychwstanie.
ona chce się kochać.
Poszedł na próbę życia
i był krzykiem królestwa. I był też legionem,
legionami mędrców lubieżnych. Poszedł, a nikt
stamtąd żywy nie wychodził. Może jednak podejmą nas
chóry aniołów, a nie - zgryzie proch. Kwitną,
póki co, leszczyny i próchno kwitnie
pręgieżów.
Ona mówi coraz mniej
powiedziałaś: „nadciąga zima, daj mi swój płaszcz, może być
ze skóry, kiedyś ci oddam, jak nadejdzie odwilż. teraz podaj
mi rękę a zaprowadzę cię do krainy grobów. wszystkie przykryte
jesiennymi liśćmi ale każdy coś mówi, posłuchaj tego”- i ja słucham:
„jesteś tutaj sam, ona też wie o tym, lecz przyprowadziła cię do nas. nie
pomoże ci wiara w futuryzm motyli, wszak żyją krócej od ciebie, ale co
ty masz za życie. kiedy odnajdziesz analogie będziesz oświecony”.
„usłyszałem i coś co mnie tknęło dotkliwie”- mówię do niej a ona
się śmieje, bardzo dziewczęco się śmieje, próbuję dotknąć jej młodego
ciała- - ona odchodzi nietknięta. we mgle.
Paweł Barański (ur. 1978) - poeta. Autor dwóch książek poetyckich: Smętni biesiadnicy oraz Jesień. Wiosna samobójców. W latach 1998 - 99 założyciel i animator grupy poetyckiej Estakada. Organizator konkursów i spotkań literackich: Przeciw Poetom, dEkonstrukcje. Redaktor Neurokultury, współredaktor Zagłębiarki - magazynu zagłębionego w kulturze. Radykalny wegetarianin. Żonaty z Mają. Obecnie mieszka w Księstwie Cieszyńskim.
chodziliśmy kiedyś na wino czy wódkę, bo jasne było, że nic
nie może trwać wiecznie. nawet cisza i ten głos, który nazwał
ziemię mrtyuloką, wtedy nie wiedziałem, że jest miejscem śmierci.
czy jestem więc teraz, w tej chwili, kiedy to piszę i ilu pytało o to przede mną,
bym uwierzył, że nie ja tak myślę, że mój głos także jest ciszą?
daj im szansę, jak oni kiedyś nam jej nie dali - mówisz,
bo jestes pełna miłości. jesteś pełna miłości, ja chciałbym być.
dobrze, że cię kocham, i że wiesz jak ja, że oni tylko uśpili duchowe
wątpliwości religijną tożsamością zmyśloną tak, by bóg wybaczał, i
słyszę jak śpiąca mówisz, że bóg tylko jest. wtedy wiem, że nic więcej.
Katharsis
miłość urzeczywistniła wszelkie możliwe paradoksy,
bo jest jedyną siłą niszczącą [tylko] mury osamotnienia.
bezzasadne: czy warto żyć, skoro żyć oznacza myśleć?
żyję, jak wszyscy, dla: ciała, duszy i umysłu, nawet wtedy,
gdy żyję tylko dla ciebie. rozmawiamy przecież o filozofii
radości. nie chcesz się zmieniać, to wypierdalaj jak ja kiedyś
musiałem wypierdalać. charles de saint- evremond powiedział
kiedyś, że jeśli pragnie się żyć szczęśliwie, to należy ograniczyć
refleksje o życiu. staram się więc ograniczać tak, by zabić
co najmniej świadomość udręki.
Prosta czynność transcendentna
Gdyby moje życie nie było eksperymentem pełnym niebezpieczeństw i bólu,
gdybym nie przebywał nieustannie nad otchłanią i nie czuł pustki pod stopami,
moje życie nie byłoby nic warte i z pewnością nie napisałbym niczego. [H. Hesse]
znam to w głowie gdy wykonujesz prostą czynność i mówisz,
że umysł jest tym co robi mózg a mózgu należy unikać,
zwłaszcza w wierszach. poetą jest ten, kto ociera się
o transcendencję. bycie w niej jest narodzeniem śmierci
i dlatego pisać [będąc w tym] nie mogę. nigdy nie będę
poetą bardziej niż jednia, bardziej niż miłość, niż nirwana.
Noli me tangere
podobno kobieta jako pierwsza usłyszała wieść
o zmartwychwstaniu i wszedłszy do grobu, ujrzała
młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego
w szatę białą, i zdumiała się. - - zdumienie- - prozaiczność- -
a on mówi do niej: nie lękaj się; jezusa szukasz nazareńskiego,
ukrzyżowanego? wstał, nie ma go tu; oto miejsce,
gdzie go położono. ona się odwraca, bo słyszy szmer wyschniętych liści
pod moimi stopami. udaję, że nie ukrywam się wcale i
mówię do niej: kobieto, dlaczego płaczesz? ona- nie wiedząc czemu-
myśląc, że ja to kto inny, mówi do mnie: jeśli
ty go wziąłeś, powiedz mi, gdzie go położyłeś,
a ja go wezmę. ja mówię: nie, ja nie robię takich
rzeczy, siądź napij się ze mną jego krwi, nie bój się- -
wino rozcieńczyłem wodą. ona podchodzi - teraz widzę - wyłoniona z mroku-
prawie naga, brzemienna jest. noli me tangere -- jeszcze nie teraz.
pijemy. za zmartwychwstanie.
ona chce się kochać.
Poszedł na próbę życia
i był krzykiem królestwa. I był też legionem,
legionami mędrców lubieżnych. Poszedł, a nikt
stamtąd żywy nie wychodził. Może jednak podejmą nas
chóry aniołów, a nie - zgryzie proch. Kwitną,
póki co, leszczyny i próchno kwitnie
pręgieżów.
Ona mówi coraz mniej
powiedziałaś: „nadciąga zima, daj mi swój płaszcz, może być
ze skóry, kiedyś ci oddam, jak nadejdzie odwilż. teraz podaj
mi rękę a zaprowadzę cię do krainy grobów. wszystkie przykryte
jesiennymi liśćmi ale każdy coś mówi, posłuchaj tego”- i ja słucham:
„jesteś tutaj sam, ona też wie o tym, lecz przyprowadziła cię do nas. nie
pomoże ci wiara w futuryzm motyli, wszak żyją krócej od ciebie, ale co
ty masz za życie. kiedy odnajdziesz analogie będziesz oświecony”.
„usłyszałem i coś co mnie tknęło dotkliwie”- mówię do niej a ona
się śmieje, bardzo dziewczęco się śmieje, próbuję dotknąć jej młodego
ciała- - ona odchodzi nietknięta. we mgle.




