wprowadzenie do nauki o zegarze
Tomasz Dalasiński (ur. 1986) - poeta. Wiersze publikował m. in. w „Kresach”, „Opcjach”, „Arteriach”, „Portrecie”, „Cegle”, „Odrze” on-line) oraz portalach internetowych (m. in. w „Szafie”, „PKPzin” i na stronie „niedoczytania.pl”). Nominowany do nagrody głównej w OKP im. J. Bierezina (2008). We wrześniu ukaże się jego debiutancki tomik poetycki pt. „zmiana biegunów”. Mieszka w Toruniu.
Na zdjęciu: autor wraz ze swoją dziewczyną, Anitą.
Oldze
wojna na czasy przeszłe zaczyna się rankiem,
lecz świat nie pachnie prochem. to nie przypadek, mówisz,
las jeszcze nie ruszył, zniszczenie nie objęło
ziemi w posiadanie. a jednak pustka; martwe
jeziora zalewają nasze usta, zegar
celuje wskazówkami prosto w serce. to nie
przypadek, mówisz, a jednak: tuż obok
dzień urządza pogrzeby szerokim latarniom,
enzymy trawią hałas falochronów, czyste
włosy pokrywa pleśń. tylko pomyśl: każda
sekunda ostrzy zęby, przecina pasma skóry
i obnaża pustkę. zegar ma zawsze rację,
chłonie nasze kolory i ciepło oddechów.
zegar ma rację – powtórz. reszta przechodzi w ciszę.
raz jeszcze o zegarze
zegar ma zawsze rację, mówisz i otwierasz
widma sekund płynące od sprężyn do krwi.
to już ostatni wieczór, ostatnia przeprawa.
półmrok dzieli horyzont na partycje. ciiisza.
zegar ma zawsze rację, powtarzasz. all clear
zwrotnik strzelca
1
i przyszła ona, i powiedziała: chodźmy.
- jestem nietrzeźwy, dziękuję. bo dokąd: w pięciolinię?
w obwolutę ranka? w zimne światło lodówki?
- w ziemię. bo ziemia obraca się w nas. obraca się w nas czule.
bo ziemia obraca nas czule. a jeszcze czulej nasz mokry
język zmienia płeć.
2
i przyszła ona, i powiedziała: chodźmy.
- jestem już trzeźwy, więc chodźmy.
więc wychodzimy. dokąd?
ciepły poranek, kwiecień. linneusz chowa w trawie konwój zwierząt.
nie śpi.
nie jest arktyczny.
- aj, dokąd? dokąd?
ona pali papierosa, aż tu: otwarta północ.
- jaka miękka, mówi, jaka miękka. jak psalm winogronowy. jak rozproszony cyklon.
dalej: złamana rzeka i nagły przypływ małży.
muzyka, muzyka.
pręgi wiatru we krwi.
oddech zarasta tańcem.
dalej nic: zwrotnik strzelca. ona mówi:
- urodziłam się tutaj, na zwrotniku strzelca.
i strzela biały hejnał, i jasne samoloty lecą nam do oczu.
3
i przyszła ona, i powiedziała: chodźmy.
- i jestem, i mówię jej: chodźmy.
i tak: niebieskie serpentyny wlepiają się w chmury.
zoom. rzeka wstaje, przechodzi przez miasto.
cień rzeki spaceruje po nagich kobietach. i jeszcze
spaceruje po nagich mężczyznach.
- ten dzień pragnie zamieszkać w naszych włosach.
lecz pozostawia słońce na brzegu cebulek.
a samoloty lecą, lecą nam do oczu.
4
i przyszła ona, i powiedziała: chodźmy.
- chodźmy, powtarzam.
idziemy.
- a gdyby głębiej?, mówię.
a gdyby trochę dalej?
a gdyby trochę wyżej?
a gdyby trochę dłużej?
gongi. oj, jakie gongi. na końcu gongów eter,
szeroka emisja.
- a gdyby ku meduzom? hę? lub po plemionach? ona mówi:
- plemiona wychylają się z powietrza. meduzy są gorące jak odloty sylab.
zeit und musik. tode?
- a gdyby po sylabach?
- a gdyby nie, ona mówi. poranek jest asylabiczny. poranek jest niegramatyczny.
poranek załamuje rytmy psalmów.
5
i przyszła ona, i powiedziała: chodźmy.
przez ultrakrótkie fale. przez opuszczone sale.
i długometrażowy tunel.
lux, lucis.
ten film wyświetla się wewnątrz miesiąca. a potem opada na jego żółtą krawędź.
- chodźmy. chodź. w antygrawitację, w połykanie, w bezwład.
- prosto w świetliste nurty?
- aż poza zwrotnik strzelca. w sypkie, lekkie południe. w meteoryty. w echa.
w szumiące żądła. w szepty.
w chłodne błyszczenia szczelin. i w przysychanie wzroku.
- w język?
6
i przyszła ona, i powiedziała: chodźmy.
- ach, tak? linneusz chowa w trawie cały konwój zwierząt. ona mówi:
- chodźmy, chodźmy. i pali papierosa na zwrotniku strzelca.
ona pali papierosa, a nasz wzrok przysycha.
nasz język zmienia płeć.
7
i przyszła ona, i powiedziała: chodźmy.
- jestem już trzeźwy, widzisz?
zwrotnik strzelca bulgoce. bulgoce, wrze i parzy.
i stapia nam okręty. i rozszarpuje maszty.
nasz głos gubi się w ciszy.
- and over.
and out.
Na zdjęciu: autor wraz ze swoją dziewczyną, Anitą.




