,,Towarzycho wzajemnej adoracji”
Choć wszystkie kadry spojrzeń urywają się
na moim gardle
zawiść jak bumerang nadlatuje zza pleców:
,, tak, to ten skurwysyn.”
Zbyt wielką wiarę mam w ludzi.
Dlatego boli mnie to środowisko pedziowatych poetów
miziających się po jajkach dedykacjami.
Bo ze sztuką jak z kobietą. Ładunek genów
nie jest groźny do momentu, kiedy trzeba odejść -
wyciągnąć zawleczkę.
Potem już tylko wojna.
MEGA MEGALOMANIA
Cudze wiersze?
To nawet nie burdel
choć chuja się dzieje.
Zakompleksieni poeci z malutkimi piórami
dzielą się weną
cichodajką.
Sonety o pierdołach dobre na bezsenność.
Gdzie miejsce dla mnie?
Pośród oczu co nie widziały noża wbitego w czoło
jak w stół
szyi kumpla w różańcu pętli.
Oto moja prawda
- litania dziar do Matki Bożej Ulicy.
Bo choć przesiąkła skóra
uniwersytutkami i marihuaną
pamięci nie wypiorę.
W bieli kartki moja kompensacja.
Historia ku przestrodze
Nie bierz natury na litość. Nawet tutaj,
pośród drzew z upierdolonymi rękami,
roztrzęsione palce nie zaznają spokoju.
Zwłaszcza, że Kumpel Komiwojażer
wysmyrgał ci kobitę.
A przecież jak byk napisane na murku,
że twoja Anka to spermojad.
Nawet stare plotkary śmiały się:
,, nie wytrzymie, prędzej czy później
spali w piecu majtki, pójdzie w świat. ”
Naiwniaku! Gdy chodzi o zdziry
wrażliwy facet musi się przemóc –
kutasem wystrzelać je
po pyskach.
Bo to nie jest już życie
tylko kurestwo.
Makijaż wymieszany ze spermą.
Akademik (sex trans)
Nie ma jak pijane uniwersytutki. Chętne
na kolejne wpisy w indeksy kobiecości.
Nie pytaj która to już nocna sesja
zaliczana bez stresu,
bez majtek. Ważne,
że jakoś się kręci
noc w głowie.
Najwyżej znowu będzie ustna poprawka
a może nawet analny warunek?
Wszystko, z wyjątkiem seminarium
na dwóch promotorów.
Boziu! Dlaczego
poskąpiłaś podzielnej uwagi?
Z nieśmiałym zapytaniem,
Prorektor Radzio
Wyznanie
Odkąd pierwszy raz zamoczyłem jęzorek w kieliszku
zdezynfekowałem nim niejedną cipkę. Jak pokorny sługa
spijałem gorzkie żale z rozochoconych wagin. Niestety,
żadna nie miała posmaku szczęścia.
Mój ptasi móżdżek przybiła depresja.
A tyle razy mówiłem :
lateksowy pantofelek jest lepszy niż adidas. Ale nie,
liczyło się braterstwo. Pokolenie depresiątek
okupujące ten sam, zarzygany nasieniem
tani kurwidołek. Świat,
podglądany przez rozsunięte kotary
kobiecych nóg. Brany po pijaku,
a czasami na siłę.
Poranny kac. Epileptyczna modła
która nawraca…
Ach, ta dyscyplinarność.
Wyrzucili nas z detoksu.
,, Chyba panom imprezy się pomyliły”
Od razu mówiłem, że będzie jak z kobietami -
parę kroplóweczek ze sztucznych uśmiechów
i rozbujanie się w zapijaczonej macicy świata.
Kolejny ciężki powrót do rzeczywistości.
Dobrze, że chociaż się opaliliśmy.
Bo opis na gg może być tylko jeden: tydzień na Krecie
i serce zakopane
w piasku.
Gdy będę w złej formie
W lep swego języka złap mnie jak pigułkę
exstasy. Zabierz w rewiry zdefektowanego szczęścia
gdzie niechciane ładunki słów tykają w głowie
a czas detonacji liter pozostaje
nieznany.
Wiosna
Rozkwitają tampony w cipkach.
Jak dojrzeją wyciśniemy je
w gardła.
Radosław Kopczyński ( ur. 1986 r.) – poeta, przed debiutem książkowym. Publikował między innymi w ,,Migotaniach" i Odrze On-line. Studiuje dziennikarstwo gdzieś w Zagłębiu Śląsko – Dąbrowskim. Nie ukrywa, że celem powyższej publikacji jest apel do ponętnych ratowniczek z Górnego Śląska, gdyż bardzo wierzy, że dzięki nim uda mu się „wydostać z mielizny dni.” Numer GG autora jest znany redakcji, a sam autor chętnie poGGada.
Choć wszystkie kadry spojrzeń urywają się
na moim gardle
zawiść jak bumerang nadlatuje zza pleców:
,, tak, to ten skurwysyn.”
Zbyt wielką wiarę mam w ludzi.
Dlatego boli mnie to środowisko pedziowatych poetów
miziających się po jajkach dedykacjami.
Bo ze sztuką jak z kobietą. Ładunek genów
nie jest groźny do momentu, kiedy trzeba odejść -
wyciągnąć zawleczkę.
Potem już tylko wojna.
MEGA MEGALOMANIA
Cudze wiersze?
To nawet nie burdel
choć chuja się dzieje.
Zakompleksieni poeci z malutkimi piórami
dzielą się weną
cichodajką.
Sonety o pierdołach dobre na bezsenność.
Gdzie miejsce dla mnie?
Pośród oczu co nie widziały noża wbitego w czoło
jak w stół
szyi kumpla w różańcu pętli.
Oto moja prawda
- litania dziar do Matki Bożej Ulicy.
Bo choć przesiąkła skóra
uniwersytutkami i marihuaną
pamięci nie wypiorę.
W bieli kartki moja kompensacja.
Historia ku przestrodze
Nie bierz natury na litość. Nawet tutaj,
pośród drzew z upierdolonymi rękami,
roztrzęsione palce nie zaznają spokoju.
Zwłaszcza, że Kumpel Komiwojażer
wysmyrgał ci kobitę.
A przecież jak byk napisane na murku,
że twoja Anka to spermojad.
Nawet stare plotkary śmiały się:
,, nie wytrzymie, prędzej czy później
spali w piecu majtki, pójdzie w świat. ”
Naiwniaku! Gdy chodzi o zdziry
wrażliwy facet musi się przemóc –
kutasem wystrzelać je
po pyskach.
Bo to nie jest już życie
tylko kurestwo.
Makijaż wymieszany ze spermą.
Akademik (sex trans)
Nie ma jak pijane uniwersytutki. Chętne
na kolejne wpisy w indeksy kobiecości.
Nie pytaj która to już nocna sesja
zaliczana bez stresu,
bez majtek. Ważne,
że jakoś się kręci
noc w głowie.
Najwyżej znowu będzie ustna poprawka
a może nawet analny warunek?
Wszystko, z wyjątkiem seminarium
na dwóch promotorów.
Boziu! Dlaczego
poskąpiłaś podzielnej uwagi?
Z nieśmiałym zapytaniem,
Prorektor Radzio
Wyznanie
Odkąd pierwszy raz zamoczyłem jęzorek w kieliszku
zdezynfekowałem nim niejedną cipkę. Jak pokorny sługa
spijałem gorzkie żale z rozochoconych wagin. Niestety,
żadna nie miała posmaku szczęścia.
Mój ptasi móżdżek przybiła depresja.
A tyle razy mówiłem :
lateksowy pantofelek jest lepszy niż adidas. Ale nie,
liczyło się braterstwo. Pokolenie depresiątek
okupujące ten sam, zarzygany nasieniem
tani kurwidołek. Świat,
podglądany przez rozsunięte kotary
kobiecych nóg. Brany po pijaku,
a czasami na siłę.
Poranny kac. Epileptyczna modła
która nawraca…
Ach, ta dyscyplinarność.
Wyrzucili nas z detoksu.
,, Chyba panom imprezy się pomyliły”
Od razu mówiłem, że będzie jak z kobietami -
parę kroplóweczek ze sztucznych uśmiechów
i rozbujanie się w zapijaczonej macicy świata.
Kolejny ciężki powrót do rzeczywistości.
Dobrze, że chociaż się opaliliśmy.
Bo opis na gg może być tylko jeden: tydzień na Krecie
i serce zakopane
w piasku.
Gdy będę w złej formie
W lep swego języka złap mnie jak pigułkę
exstasy. Zabierz w rewiry zdefektowanego szczęścia
gdzie niechciane ładunki słów tykają w głowie
a czas detonacji liter pozostaje
nieznany.
Wiosna
Rozkwitają tampony w cipkach.
Jak dojrzeją wyciśniemy je
w gardła.




