we wsi mówili, że głupia i durny, kto
nie skorzysta. dotykaliśmy, a ona
kazała na siebie mówić Choinka
i przynosić czekoladowe
sreberka. gładziła je palcami jak chustki,
aż robiły się podobne do wieży kościoła
od strony łąki. a potem urósł jej brzuch,
rozepchał jak rozgotowany łubin.
mówiła, że ma w sobie biedronkę,
pośle ją do nieba, do nieba
Przedruk za antologią: © Przeciw Poetom, 2. edycja, Sosnowiec, 2008.
nie skorzysta. dotykaliśmy, a ona
kazała na siebie mówić Choinka
i przynosić czekoladowe
sreberka. gładziła je palcami jak chustki,
aż robiły się podobne do wieży kościoła
od strony łąki. a potem urósł jej brzuch,
rozepchał jak rozgotowany łubin.
mówiła, że ma w sobie biedronkę,
pośle ją do nieba, do nieba
Przedruk za antologią: © Przeciw Poetom, 2. edycja, Sosnowiec, 2008.




