wrzesień wrzesień
ciało profesorskie jak ów lewiatan
jak wieloryb co połknął jonasza
pływał po naszym osiedlu we wrześniu
otwierając z uśmiechem paszczę połykając
plankton młodego rocznika
niektórych cedził jeszcze segregował
między zębami lecz na ogół bezwiednie
pływał trawiąc niewyborną większość
tarując los
czasem parkował w mózgach
całe szczęście oblewając się seksem
łagodniejąc
pokrył nas biblijny potop i udało się tylko tym z najwyższych pięter
a wieloryb wciąż pływał
co roku zaczynaliśmy z drugą wojną światową
a potem było nielepiej front front wojna okopowa pozycyjna dziwna.
raz wojna zimowa to znów powstanie: listopadowe krakowskie
wyprawa Martensena po żywność
a czasem do Martensena się wyprawiano
w głowach huczała the wall wierzono
w ciemną stronę księżyca
>> <<
bracia moi. przyzywam na świadków łosia, siwego i kaczkę.
tych którzy byli na polderze lowlands.
pod pogo paliła się trawa.
przyzywam was przeklętych w siódmym pokoleniu bo Bóg jest sprawiedliwy.
ocaleńców z ustawień Hellingera
podróży przez memy i geny
oto przebyliście pustynię i odumarli
nie zasłużywszy na obietnicę
oto Kanaan ziemia z reklam
***
te sny są z klatek po przejściu, po dotarciu.
nigdy nie śnią mi się mosty, estakady
czasem wydaje się że nie ma dróg
są tory dla białych myszek które biegną w kółko wciąż w to samo miejsce,
nawet nie musi im się wydawać że to labirynt,
w trzy sekundy wszystko zapominają
za czarnym kartonem jest tor dla innej myszki
nie ma wskazówek jak dokonać przejścia
czy jednak dostateczną nie jest sen w którym wszystko dzieje się inaczej?
nie znamy przyczyn zdrady
nie wiemy czy zdrada w ogóle będzie możliwa
tkwimy w teraz wymieniając naładowane baterie
czy będziemy ich panami i dyrektorami
gdy oni będą przeżywać niewolę tak serio
jak ongiś sprawstwo i współsprawstwo?
sny. niektóre sny w ogóle nie nadają się do zapisania.
są w języku nieznanym, dotyczą spraw nieznanych
może by się dowiedzieć czegoś po omacku
ale tam nie ma ani ciemności ani rąk
(kononowicza też nie ma)
(kononowicza też nie ma)
nie wystarcza tutejsza, zaciężna armia pojęć
przechodzę obok ciebie przechodzę przez ciebie i nie wiem że jesteś.
są tacy co się smucą
tacy co próbują razem płynąć lecz to się nie udaje
może już nigdy nie przypomnę sobie o nas.
Łukasz Mańczyk (ur. 1978) - poeta. Laureat nagrody im. Iłłakowiczówny (2004) za tom poezji "służebność światła" (wyd. Homini), stypendysta miasta Krakowa (2004) i ministra kultury (2008) - konteksty literackie w twórczości Grzegorza Ciechowskiego. W Serbii ukazał się wybór jego wierszy ("Affirmative") w tłumaczeniu Biserki Rajcic. Ostatnio publikował w "Więzi", "Odrze" i "Twórczości". Absolwent prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Obecnie studiuje w Łódzkiej Szkole Filmowej.
Foto: Lucyna Pokusa.
Łukasz Mańczyk (ur. 1978) - poeta. Laureat nagrody im. Iłłakowiczówny (2004) za tom poezji "służebność światła" (wyd. Homini), stypendysta miasta Krakowa (2004) i ministra kultury (2008) - konteksty literackie w twórczości Grzegorza Ciechowskiego. W Serbii ukazał się wybór jego wierszy ("Affirmative") w tłumaczeniu Biserki Rajcic. Ostatnio publikował w "Więzi", "Odrze" i "Twórczości". Absolwent prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Obecnie studiuje w Łódzkiej Szkole Filmowej.Foto: Lucyna Pokusa.




