1.
szesnaście dni po święcie
beaujolais nouveau i dopiero co
po koncercie finałowym akcji
i ty możesz zostać świętym mikołajem
prowadzonym przez jak zwykle
dziewiczo żenującą agatę młynarską
w dzień dziwny i zimny
acz przyjemny
mimo wszystko
siedzimy razem w ciepłym
pokoiku agata i ja
aga ale nie młynarska
więc siedzimy tak
aga czyta wiersze charlesa
bukowskiego a ja
męczę się nad otwarciem
nalewki dziadunia
nakrętka nie daje się
odkręcić wiec próbuję
śrubokrętem
leżącym pod ręką
aga przestaje czytać
patrzy i mówi
- tylko się nie przerznij
derda
no tak – myślę sobie
to chyba prawda
co mówiła wcześniej
jednak zakochała się
w charlesie
zaczyna mówić
i myśleć jego językiem
z nadzieją
oczekuję co będzie dalej
2.
aga zakochana w bukowskim
czyta go coraz to bardziej
namiętnie
ja słucham i stukam
na maszynie
aż nagle przestaję
odwracam się gdy mówi
- znowu mam ochotę się wysrać
- ty – pytam
aga śmieje się nie odrywając
wzroku od książki
- nie to charles
i czyta dalej
nie zwracając na mnie uwagi
3.
jak długo można
czytać bukowskiego
- tak szczerze to bym się chyba
z nim pieprzyła gdyby żył wiesz
- mówi aga co chwilę głośno
śmiejąc się czytając kolejne wersy
kolejnego wiersza
dziwne – myślę
przekonała się do niego
dopiero w trzeciej części
książki miłość to piekielny pies
tej części o rudej
o tym niezłym farcie
który spotkał go
na całe jedenaście miesięcy
teraz czyta ale już nie na głos
wkurza mnie to
taka intymność we trójkę
gdyby wiedziała co o niej myślałem
gdy spotkaliśmy się
prawie miesiąc temu w gliwicach
na konkursie poetyckim w perełce
- a mógł to być hymn o perle agulo droga
a ja nie dostałem żadnej nagrody
i jak się okazało
brzoska znowu był lepszy
ode mnie postanowiłem wziąć sobie
jakąś nagrodę pocieszenia siedziała
na krześle przede mną
to była agata
pojechaliśmy do mnie
o co jurek stadnicki
ma znowu do mnie pretensje
i znowu się nie odzywa
przegadałem całą noc i tak
zostałem panem długą historią
a teraz siedzi i czyta charlesa
i coś tam gada pod nosem
cóż – myślę – nagroda rzeczowa
a nie pocieszenia
ciekawe czy wkurwi się
kiedy przeczytam jej to
za chwilę
4.
no tak
tak można było się tego domyśleć
nie wkurwiła się
tylko uśmiechnęła
i popatrzyła na mnie
- i co nie przypominam ci
teraz bukowskiego – syknąłem
masz go teraz w realu żyjącego
tu i teraz
powoli uzupełniłem puste filiżanki
nalewką dziadunia
- jeszcze nie – powiedziała
uśmiechając się uroczo
z nadzieją
7.
zaczęło się
tylko nie wiem czyj to wpływ
dziadunia czy starucha bukowskiego
ale najwyraźniej obydwojga
jest większy na agę niż mój
a śmiej się cholero
tylko nie czytaj
głośniej bo sąsiedzi się wkurwią
myślę – cholero zobaczysz
jak położymy się spać
za jakiś czas
powiem tylko poczekaj agusiu
jeszcze z dziesięć lat
aż i ja będę po pięćdziesiątce
lub zostanę dziadkiem
jak maciek się o to postara
- o to coś o tobie derda
jak charles pieprzy się
z dziewiętnastoletnią fanką
gadaj zdrowo nie przeszkadzaj
moim myślom harcować w głowie
ta noc należy dziś do nich
i nie dam się za chwilę
poczuć jak kobieta
będąca z facetem
po rozkosznej nocy
bez orgazmu
9.
- derda mówiłam ci że jesteś
za młody dziadunio też jest za młody
a co chciałaś – mówię głośno
przecież dziadunio miał dziś robić
za beaujolais noveau
czyta teraz o jakiejś lasce
która przyjechała za późno
by to zrobić z henry millerem
ale ten już odszedł
a charles próbował wytłumaczyć jej
że wszystkie jesteście takie same
zawsze spóźniacie się
że on już dzisiaj dwa razy
musiał to robić z rączkowską
prawą i lewą
dlaczego książek bukowskiego
nie sprzedają w sex shopach
to lepiej nakręca te niedopieprzone
małolaty niż hiszpańska mucha
czy johimbina
ja piszę aga czyta i wzdycha
nie wytrzymuję
słuchaj – mówię
mogę podać ci adresy grobów
jima morrisona przybyszewskiego
czy choćby zegadłowicza w okolicy
leży zbyszek cybulski
a gdybyś chciała zmienić orientację
seksualną poczekaj
szapołowskiej niewiele zostało
11.
nie nie dolewaj – prosi aga
nie bo chciałam ci coś przeczytać
no to czytaj cholero
bo nieba już tu na pewno
nie będzie a piekło
piekło i przestało
jak pisał świetlicki
- derda zamknij się i słuchaj
znowu czyta kolejny wiersz
a ja coraz to bardziej chcę wierzyć
w to że nie utożsamia się
z tym perwersyjnym obsranym
i ciągle nawalonym bukowskim
- przeczytam jeszcze trzy wiersze
słyszę głos agi
nie chcąc jej urazić
myślę sobie że dam radę
ale nie mogę już wytrzymać
i kręcę tyłkiem w lewo i prawo
by nie zlać się
w dopiero co wyprane spodnie
na szczęście były to słowa
z wiersza charlesa
zdążyłem do ubikacji
odetchnąłem z ulgą
12.
no dalej mała
czytaj tego pieprzonego
bukowskiego nakręcaj się
tymi dwoma dziadkami
miej tą swoją wyimaginowaną
orgijkę czując mnie obok siebie
jest nas czwórka
moglibyśmy zagrać w brydża
no dalej mała
skąd wiedziałaś ze myślałem
o brydżu rozbieranym
tylko nie mów że robisz to
bo w pokoju jest coraz cieplej
ale jeżeli chcesz to rozbieraj się
dalej byle wolniej
niech rośnie napięcie
które rozładuję
po spotkaniu autorskim
w liceum sztuk plastycznych
na tałzenie w katowicach
sorki aga
ale ja preferuję jednak plastyczki
15.
jezu ale się rozpaliłem
- powiedziałem biorąc do ust
kolejnego tej nocy papierosa
nie obiecuj – usłyszałem
ale się rozpaliłam – pomyślałem
że mogłabyś tak powiedzieć
biorąc moją małą udrękę
do ust – ale dopowiedziałem sobie
nie obiecuj sobie ta noc
jest myślom twoim oddana
na pokuszenie – nie obiecuj
sobie i już nie wiedziałem
o co chodzi
16.
ja już więcej nie mogę
bo mam do załatwienia
bukowskiego do końca
na szczęście trafiła na wiersz
gdzie pojawiła się karetka pogotowia
i wreszcie przestała na chwilę
to tak jak wczoraj na niebie nad berlinem
- brzoska też był na tym filmie w światowidzie
karetka działa na agę jak na mnie
telefon głupi sygnał
czy zwykły esemes
nie mówiąc już o sadach na szczęście
w raju kusili jabłkami chociaż mógłbym
przypuszczać ze za węża robiła gruszka
18.
bukowski wkłada swoje słowa
w usta agi coraz to częściej
nie chce być poetą
wreszcie chcę być facetem
z krwi i kości
żadnych środków zastępczych
19.
no wreszcie
chyba skończyła tego obsrańca
perfekcyjnego z dużym kutasem
i darem innym acz dla mnie cudowniejszym
a co to – pyta aga z niedowierzaniem
posłowie – odpowiadam a ona że pieprzy posłowie
z lekką zadumą i smutkiem w oczach
po staropolsku – myślę
to tak jakby mówiła że nie chce się żenić
lub byłoby sensowniej wychodzić za mąż
to dobrze – myślę
jestem już po kąpieli
znowu mnie nie poczuje
będzie tylko czysty seks
ZBIGNIEW J. DERDA (ur. 1963) - poeta. Wydał kilka tomików i arkuszy poetyckich, m.in.: „Księga wiatru” (1986), „160686” (1986), „Cel” (1987), „Księga wiatru, ognia i deszczu” (1988), „Mała obława” (1989), „Szklane miasto” (1990), „9 lat później” (1998), „Etiuda katowicka i inne wiersze” (2004). Współzałożyciel Grupy Literackiej ECCE. W latach 1986 – 1988 redagował arkusze poetyckie z serii „Bibliotheca ECCE” (w której debiutował m.in.: Jacek Podsiadło, Marcin Hałaś, Wojciech Marek Darski), a w latach 1998 -2000 serię „Teraz Poezja” wydawaną na prawach rękopisu w 100 numerowanych egzemplarzach (arkusze wydali m.in.: Wojciech Kuczok, Krzysztof Siwczyk, Radosław Kobierski, Sławomir Matusz, Arkadiusz Kremza). Poza redagowaniem arkuszy poetyckich Derda redaguje także biuletyny ŚKDS „Wyrazy” i „Blue Note”, pismo Studenckiej Rady Literackiej „Kwartał”, „Młodą Sztukę” oraz dodatek artystyczny do „KIK-u” - „Pro Arte”, a w „Kurierze Zachodnim” redaguje cykliczną rubrykę „Videomania”. Od 1986 roku pracuje w redakcji tygodnika „Tak i Nie”. W latach 1992 -1994 prowadzi cotygodniowy program filmowy w prywatnej telewizji RONDO. Jest także korespondentem Radia Katowice z Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes. W latach 1985 – 1990 współpracuje z grupą plastyków DELL ARTE, efektem czego jest wiele wspólnych happeningów, wystaw i spotkań autorskich. Prowadzi także działalność w Piwnicy Literackiej ECCE oraz Galerii Autorskiej ECCE wraz z antykwariatem studenckim. W tym czasie zajmuje się także mail – artem. Od 2005 roku mieszka we wsi Królewiec. W przygotowaniu wybór wierszy oraz CD w wierszami i muzyką Aleksandra Gabrysia.
szesnaście dni po święcie
beaujolais nouveau i dopiero co
po koncercie finałowym akcji
i ty możesz zostać świętym mikołajem
prowadzonym przez jak zwykle
dziewiczo żenującą agatę młynarską
w dzień dziwny i zimny
acz przyjemny
mimo wszystko
siedzimy razem w ciepłym
pokoiku agata i ja
aga ale nie młynarska
więc siedzimy tak
aga czyta wiersze charlesa
bukowskiego a ja
męczę się nad otwarciem
nalewki dziadunia
nakrętka nie daje się
odkręcić wiec próbuję
śrubokrętem
leżącym pod ręką
aga przestaje czytać
patrzy i mówi
- tylko się nie przerznij
derda
no tak – myślę sobie
to chyba prawda
co mówiła wcześniej
jednak zakochała się
w charlesie
zaczyna mówić
i myśleć jego językiem
z nadzieją
oczekuję co będzie dalej
2.
aga zakochana w bukowskim
czyta go coraz to bardziej
namiętnie
ja słucham i stukam
na maszynie
aż nagle przestaję
odwracam się gdy mówi
- znowu mam ochotę się wysrać
- ty – pytam
aga śmieje się nie odrywając
wzroku od książki
- nie to charles
i czyta dalej
nie zwracając na mnie uwagi
3.
jak długo można
czytać bukowskiego
- tak szczerze to bym się chyba
z nim pieprzyła gdyby żył wiesz
- mówi aga co chwilę głośno
śmiejąc się czytając kolejne wersy
kolejnego wiersza
dziwne – myślę
przekonała się do niego
dopiero w trzeciej części
książki miłość to piekielny pies
tej części o rudej
o tym niezłym farcie
który spotkał go
na całe jedenaście miesięcy
teraz czyta ale już nie na głos
wkurza mnie to
taka intymność we trójkę
gdyby wiedziała co o niej myślałem
gdy spotkaliśmy się
prawie miesiąc temu w gliwicach
na konkursie poetyckim w perełce
- a mógł to być hymn o perle agulo droga
a ja nie dostałem żadnej nagrody
i jak się okazało
brzoska znowu był lepszy
ode mnie postanowiłem wziąć sobie
jakąś nagrodę pocieszenia siedziała
na krześle przede mną
to była agata
pojechaliśmy do mnie
o co jurek stadnicki
ma znowu do mnie pretensje
i znowu się nie odzywa
przegadałem całą noc i tak
zostałem panem długą historią
a teraz siedzi i czyta charlesa
i coś tam gada pod nosem
cóż – myślę – nagroda rzeczowa
a nie pocieszenia
ciekawe czy wkurwi się
kiedy przeczytam jej to
za chwilę
4.
no tak
tak można było się tego domyśleć
nie wkurwiła się
tylko uśmiechnęła
i popatrzyła na mnie
- i co nie przypominam ci
teraz bukowskiego – syknąłem
masz go teraz w realu żyjącego
tu i teraz
powoli uzupełniłem puste filiżanki
nalewką dziadunia
- jeszcze nie – powiedziała
uśmiechając się uroczo
z nadzieją
7.
zaczęło się
tylko nie wiem czyj to wpływ
dziadunia czy starucha bukowskiego
ale najwyraźniej obydwojga
jest większy na agę niż mój
a śmiej się cholero
tylko nie czytaj
głośniej bo sąsiedzi się wkurwią
myślę – cholero zobaczysz
jak położymy się spać
za jakiś czas
powiem tylko poczekaj agusiu
jeszcze z dziesięć lat
aż i ja będę po pięćdziesiątce
lub zostanę dziadkiem
jak maciek się o to postara
- o to coś o tobie derda
jak charles pieprzy się
z dziewiętnastoletnią fanką
gadaj zdrowo nie przeszkadzaj
moim myślom harcować w głowie
ta noc należy dziś do nich
i nie dam się za chwilę
poczuć jak kobieta
będąca z facetem
po rozkosznej nocy
bez orgazmu
9.
- derda mówiłam ci że jesteś
za młody dziadunio też jest za młody
a co chciałaś – mówię głośno
przecież dziadunio miał dziś robić
za beaujolais noveau
czyta teraz o jakiejś lasce
która przyjechała za późno
by to zrobić z henry millerem
ale ten już odszedł
a charles próbował wytłumaczyć jej
że wszystkie jesteście takie same
zawsze spóźniacie się
że on już dzisiaj dwa razy
musiał to robić z rączkowską
prawą i lewą
dlaczego książek bukowskiego
nie sprzedają w sex shopach
to lepiej nakręca te niedopieprzone
małolaty niż hiszpańska mucha
czy johimbina
ja piszę aga czyta i wzdycha
nie wytrzymuję
słuchaj – mówię
mogę podać ci adresy grobów
jima morrisona przybyszewskiego
czy choćby zegadłowicza w okolicy
leży zbyszek cybulski
a gdybyś chciała zmienić orientację
seksualną poczekaj
szapołowskiej niewiele zostało
11.
nie nie dolewaj – prosi aga
nie bo chciałam ci coś przeczytać
no to czytaj cholero
bo nieba już tu na pewno
nie będzie a piekło
piekło i przestało
jak pisał świetlicki
- derda zamknij się i słuchaj
znowu czyta kolejny wiersz
a ja coraz to bardziej chcę wierzyć
w to że nie utożsamia się
z tym perwersyjnym obsranym
i ciągle nawalonym bukowskim
- przeczytam jeszcze trzy wiersze
słyszę głos agi
nie chcąc jej urazić
myślę sobie że dam radę
ale nie mogę już wytrzymać
i kręcę tyłkiem w lewo i prawo
by nie zlać się
w dopiero co wyprane spodnie
na szczęście były to słowa
z wiersza charlesa
zdążyłem do ubikacji
odetchnąłem z ulgą
12.
no dalej mała
czytaj tego pieprzonego
bukowskiego nakręcaj się
tymi dwoma dziadkami
miej tą swoją wyimaginowaną
orgijkę czując mnie obok siebie
jest nas czwórka
moglibyśmy zagrać w brydża
no dalej mała
skąd wiedziałaś ze myślałem
o brydżu rozbieranym
tylko nie mów że robisz to
bo w pokoju jest coraz cieplej
ale jeżeli chcesz to rozbieraj się
dalej byle wolniej
niech rośnie napięcie
które rozładuję
po spotkaniu autorskim
w liceum sztuk plastycznych
na tałzenie w katowicach
sorki aga
ale ja preferuję jednak plastyczki
15.
jezu ale się rozpaliłem
- powiedziałem biorąc do ust
kolejnego tej nocy papierosa
nie obiecuj – usłyszałem
ale się rozpaliłam – pomyślałem
że mogłabyś tak powiedzieć
biorąc moją małą udrękę
do ust – ale dopowiedziałem sobie
nie obiecuj sobie ta noc
jest myślom twoim oddana
na pokuszenie – nie obiecuj
sobie i już nie wiedziałem
o co chodzi
16.
ja już więcej nie mogę
bo mam do załatwienia
bukowskiego do końca
na szczęście trafiła na wiersz
gdzie pojawiła się karetka pogotowia
i wreszcie przestała na chwilę
to tak jak wczoraj na niebie nad berlinem
- brzoska też był na tym filmie w światowidzie
karetka działa na agę jak na mnie
telefon głupi sygnał
czy zwykły esemes
nie mówiąc już o sadach na szczęście
w raju kusili jabłkami chociaż mógłbym
przypuszczać ze za węża robiła gruszka
18.
bukowski wkłada swoje słowa
w usta agi coraz to częściej
nie chce być poetą
wreszcie chcę być facetem
z krwi i kości
żadnych środków zastępczych
19.
no wreszcie
chyba skończyła tego obsrańca
perfekcyjnego z dużym kutasem
i darem innym acz dla mnie cudowniejszym
a co to – pyta aga z niedowierzaniem
posłowie – odpowiadam a ona że pieprzy posłowie
z lekką zadumą i smutkiem w oczach
po staropolsku – myślę
to tak jakby mówiła że nie chce się żenić
lub byłoby sensowniej wychodzić za mąż
to dobrze – myślę
jestem już po kąpieli
znowu mnie nie poczuje
będzie tylko czysty seks
ZBIGNIEW J. DERDA (ur. 1963) - poeta. Wydał kilka tomików i arkuszy poetyckich, m.in.: „Księga wiatru” (1986), „160686” (1986), „Cel” (1987), „Księga wiatru, ognia i deszczu” (1988), „Mała obława” (1989), „Szklane miasto” (1990), „9 lat później” (1998), „Etiuda katowicka i inne wiersze” (2004). Współzałożyciel Grupy Literackiej ECCE. W latach 1986 – 1988 redagował arkusze poetyckie z serii „Bibliotheca ECCE” (w której debiutował m.in.: Jacek Podsiadło, Marcin Hałaś, Wojciech Marek Darski), a w latach 1998 -2000 serię „Teraz Poezja” wydawaną na prawach rękopisu w 100 numerowanych egzemplarzach (arkusze wydali m.in.: Wojciech Kuczok, Krzysztof Siwczyk, Radosław Kobierski, Sławomir Matusz, Arkadiusz Kremza). Poza redagowaniem arkuszy poetyckich Derda redaguje także biuletyny ŚKDS „Wyrazy” i „Blue Note”, pismo Studenckiej Rady Literackiej „Kwartał”, „Młodą Sztukę” oraz dodatek artystyczny do „KIK-u” - „Pro Arte”, a w „Kurierze Zachodnim” redaguje cykliczną rubrykę „Videomania”. Od 1986 roku pracuje w redakcji tygodnika „Tak i Nie”. W latach 1992 -1994 prowadzi cotygodniowy program filmowy w prywatnej telewizji RONDO. Jest także korespondentem Radia Katowice z Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes. W latach 1985 – 1990 współpracuje z grupą plastyków DELL ARTE, efektem czego jest wiele wspólnych happeningów, wystaw i spotkań autorskich. Prowadzi także działalność w Piwnicy Literackiej ECCE oraz Galerii Autorskiej ECCE wraz z antykwariatem studenckim. W tym czasie zajmuje się także mail – artem. Od 2005 roku mieszka we wsi Królewiec. W przygotowaniu wybór wierszy oraz CD w wierszami i muzyką Aleksandra Gabrysia.


