Neurokultura już w sprzedaży! Szukaj nas w sieci empik lub w kup online! W numerze: Wiedemann / Sonnenberg / Klodova / Baczewski / Kłos / Fiedorczuk / Kapela / Sarna / Gierszewski / Marzec i inni
neurokultura

ISSN 2081-4380

wyszukiwarka




reklama
localheroes

zareklamuj się!


partnerzy:
szara

Neurokultura on Facebook


Jesteś tu: Start > Poezja > Sarna Paweł: wiersze

Sarna Paweł: wiersze

Wieczór nie w Lans, ale blisko

I jest tak blisko do domu. Wieczór

przetarty w rudym gąszczu, i w drodze
nie liczy się mostów i trudno uwierzyć,
jaki człowiek może być brudny
w czasie podróży.

Nie grozi nam żaden most, żadne kołysanie się,
nawet uśmiech mostu i słabość mostu,
jego humory, i wreszcie to, co najgorsze
– jego narzekania
głośne, szczególnie te usprawiedliwione (bo wszystko to
z powodu chwiejności naszej. Mostu
zawał). A jednak, chociaż nie wpadło się

do rzeki i dziś zupełnie nam to nie grozi,
bo nie pójdziemy tamtędy,
i chociaż idziemy po głuchym i cichym, w gąszczu,
„uważaj – mówię – tutaj jest grząsko”, pojawia się
(nagle jak wystrzał, kiedy się łamie
gałązka, na którą staniesz)

przepaść biała, albo to tylko białe kamienie na dnie.
Przestrzeń. I wystrzał, gdzieś pomiędzy.
I już, jakby się szło przez most,
bo nie wiesz przecież,

czego chcesz, ale wiesz dobrze,
czego już nie chcesz, kroki strzelają, i to też jest piękne.
A potem można myśleć już tylko o tym,
przynajmniej ja mogę, że jednak nie wpadło się do rzeki,

pomimo jej ciągłej bliskości.
Zupełnie jakby się szło przez most.


Zasypia sieć


I tu, tutaj właśnie zatrzymuje się światło,
choć pewnie brzeg rzeki gdzieś płonie pięknie i płonie
brzeg morza, którego nie widać,
ognia nie widać, który to morze wyrzuca na brzeg. – I pewnie pająk
tu do nas się zakradł. – Tak pająk,

nas zaraz wyssie, jak wyssał
psa, który nie sypia, którego nie słychać,
choć słychać zwykle,
po którym została suszona śliwka,
czy pestka tylko, bo pająk miał dużo czasu,
zanim przyszliśmy,
ja cię w ogóle nie rozumiem – mówię – nie można tak
pająków się bać. I może zaśnij,

bo śpiąca jesteś jak rybka, a rybka zasnęła już pewnie,
bo długo nas tutaj nie było, i nie wiem,
czy mieliśmy psa i rybkę.
Zaśnij, bo mi cię pająk porwie. Daleko.
I tylko sieć będzie wypluwać
wiadomość za wiadomością – mówię.
I wtedy właśnie porywa cię pająk czy pajac,

ale i tego nie wiem, bo tego nie widzę,
i może się dowiem, gdy przejdę
lata świetlne, a zanim zrozumiem, przejdą,
przebiegną lata,
do tego potrzeba światła.

Albo po prostu porywa cię morze,
które zasnęło tuż pod podłogą.

Tak się kołyszą latarnie


Oli Z.

bo przecież o tym śpiewały osty: Po fali, fali
traw, po spirali.
Jednak zostaje porządek,
porządek i przestrzeń, i jasna przestrzeń,
tak jak po każdym, kto ode mnie odchodzi.
Tak właśnie

się kołyszą latarnie. Tu radar, tu radar
do radiostacji.
Tu radar do skały, do morskiej
latarni. Fala, obręcz, spirala.
Już widać i to ciemne miejsce,

tak jakbyś płynął w stronę cieśniny,
pachwiny. Mechata torebka,
do której nie włożysz (choć tego nie wiesz) nic,

czego by nie było tam wcześniej. To grzech.
To właśnie jest, i ten
najgorszy ze wszystkich grzech
zaniechania (choć o nim akurat wiem niewiele).
Tak się kołyszą latarnie. I morze,

które wyrzuca,
i wdziera się, wdziera się

wrzesień. A ta, która przychodzi,
przychodzi ze światłem, które powraca
od wszystkich,
którzy ode mnie odchodzą.

Ona ma ręce wiotkie,
i ponoć żołądek mały z obręczą z metalu.


Ależ nie, nie bojąc się


Pójdziemy wzdłuż rzeki i pewnie
wybuchnie, choć nie do końca zaskoczy nas,
burza – strzelają i krzyczą na drugim brzegu,
i spłoszone stamtąd,
od zawsze przecież, nadlatują ptaki – i powiesz,
że „nie pojmujesz, że można samemu
wzdłuż brzegu,
choćby do następnego mostu,
nie bojąc się”… Ależ nie! nie bojąc się. Pójdziemy
wzdłuż rzeki, a życie, jak już mówiłem,

będzie się toczyć szczęśliwie, będzie
się toczyć, i powiesz,
co mówisz zawsze, że w żadnym razie
nie starczy nam
czasu, i wtedy się potknę
i powiem, że właśnie znalazłem
krzesiwo, bo znajdę,

i wtedy cię wskrzeszę.




Paweł Sarna (ur. 1977) - poeta, krytyk literacki. Autor tomikówi:Ten i Tamten (wraz z Pawłem Lekszyckim, 2000), Biały Ojcze Nasz (2002) oraz książki Śląska awangarda. Poeci Grupy Kontekst,  (2004). Redaktor Działu Kultury Nowego Zagłębia, współredaktor Zagłębiarki - magazynu zagłębionego w kulturze oraz Neurokultury. Jego wiersze tłumaczono na język czeski, serbski, słowacki oraz chorwacki. Obecnie mieszka w Katowicach.

Dodaj do:

Wykop    Facebook    Deli.cio.us
 



^ do góry