Neurokultura już w sprzedaży! Szukaj nas w sieci empik lub w kup online! W numerze: Wiedemann / Sonnenberg / Klodova / Baczewski / Kłos / Fiedorczuk / Kapela / Sarna / Gierszewski / Marzec i inni
neurokultura

ISSN 2081-4380

wyszukiwarka




reklama
localheroes

zareklamuj się!


partnerzy:
szara

Neurokultura on Facebook


Jesteś tu: Start > Poezja > Hrynacz Tomasz: Praski raj

Hrynacz Tomasz: Praski raj

Praski raj

Przebiegamy wzrokiem wzdłuż
kolejnych linijek tygodni,
nieświadomi tego, co nas jeszcze czeka,

widząc refleksy światła na
różnych poziomach, kiedy
wiatr marszczy brzeg Witoszówki.

Ostatecznie zaplanowana
podróż nie wyszła na jaw i teraz
świat przenosimy na dwóch kółkach.

Przedpołudnia w leniwych
zakrętach lub na prostej,
senne niebycie z zapasem mineralnej.

Myślisz, że wiesz o mnie wszystko,
ale mój sen to podróż ze znakiem
zapytania. Barykada mgły i igieł

ukłucia. Bo wśród innych śmierci
moja nie będzie wyjątkowa, choć
jedyna i ostateczna, bo moja.

Ale nie mówmy o dosłowności,
zwłaszcza że kruche zgłoski
puchną w gardle w kilku taktach

niczym nikły głos Boga, w chwili,
gdy wracamy wzdłuż ścieżek
parku, ostrożnie, śladami po deszczu.


Czy można zacząć od końca?

W powietrzu, ogniu i wodzie.

Najbliżej momentu,
kiedy kwiecień dryfuje w nieznane.
Tej nocy stanie się maj.

Z łatwością wymawiam
imię twoje. Suche palce, różany
uśmiech w kącikach ust.

Z nieba i z ziemi sygnały.

Tak, wszystko porusza się
w stronę ujścia.


Niedziela jest pięknym jazzem

Jest w nas wieczór delikatnie jasny.
Wtedy kierujemy na siebie to
łagodne światło i nasłuchujemy
jak otwiera się świat.

Czyż nie tak zwykło się mówić
o niewinności? I czyż nie tak
brzmi zapowiedź tęczowej piosenki,

kiedy ciało staje się
wilgotne jak ciepły może być
tylko deszcz.

Powstrzymaj popiół!
Powtarzaj ogień
-tę czystość białą,

kiedy świat się otwiera,
kiedy łagodne światło,
kiedy wieczór delikatnie jasny.


Bez trudu,

już śpiewa sobie
tę karnawałową piosenkę,
powtórzony,

na godzinę przed południem,
wiedząc, że nie ma komu
zamknąć tych drzwi

ostatecznie. Doroczny
pokaz ogni zagląda jeszcze
w oczy okien

i mnóstwo scen i obrazów,
które tłoczą się, aż oczy
puchną i powieki pieką,

a chciałby tyle
zobaczyć, a chciałby
tyle kochać, że

drżąc cały przebija się
w nowe życie.


Więzy. Fragment

Przestały działać wszelkie zwierzenia,
więc cisza sieroca nie wzięła się
znikąd. Każdy krok ma swój czas.

I mgiełka ciepła uwodzi, spowija
ciało, kiedy wzroku światełko rozdziela je
na drżenie i bojaźń.

Ale ile można powiedzieć
o kimś, kto powielany prze cienie,
dusze zmarłych, dawno do nikąd nie wyruszał?

Prezentowane wiersze pochodzą z tomu Praski raj ( Wyd.: Mamiko, Nowa Ruda 2009), który ukazał się parę tygodni temu.

Tomasz Hrynacz (ur. 1971) - poeta. Wiersze drukował m.in. w paryskiej "Kulturze", "Kresach", "Frondzie", "Odrze", "Res Publice Nowej", "Kwartalniku Artystycznym", "Czasie Kultury", "Twórczości". Jest autorem zbiorów wierszy: „Zwrot o bliskość” (Biblioteka "Studium", Kraków 1997), „Partycje oraz 20 innych wierszy miłosnych” (Biblioteka "Toposu", Sopot 1999), „Rebelia” (Biblioteka SPP, Wrocław 2001), „Enzym” (Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2004), „Dni widzenia” (Wydawnictwo MTM, Jugowice 2005), „Praski raj” (Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2009). Jego wiersze znalazły się w kilku antologiach m.in. w amerykańskiej antologii polskiej poezji „Contemporary Writers of Poland” (Orlando 2005). Poezję jego przetłumaczono na język angielski, chorwacki, czeski, francuski, niemiecki, serbski i ukraiński. Mieszka w Świdnicy Śl.


 

Dodaj do:

Wykop    Facebook    Deli.cio.us
 



^ do góry