Neurokultura już w sprzedaży! Szukaj nas w sieci empik lub w kup online! W numerze: Wiedemann / Sonnenberg / Klodova / Baczewski / Kłos / Fiedorczuk / Kapela / Sarna / Gierszewski / Marzec i inni
neurokultura

ISSN 2081-4380

wyszukiwarka




reklama
localheroes

zareklamuj się!


partnerzy:
szara

Neurokultura on Facebook


Jesteś tu: Start > Proza > Witek Paweł: Gołąb i kot

Witek Paweł: Gołąb i kot


Sympatyczny, słoneczny poranek – słońce bardzo żółte a niebo niebieskie aż do pocztówkowej przesady. Michał wsiadł na rower i wyruszył do pracy. Chwilę zastanawiał się nad muzyką, która powinna wypełnić ten uroczy czas przejazdu, po czym postawił na kwintet klarnetowy Mozarta1, a jego pierwsze dźwięki dopełniły sielankowość otoczenia. Plum, plum, plum; mijamy korek na Wincentego,  prawie zderzamy się z innym rowerzystą na przewężeniu chodnika przy basenie na Namysłowskiej, po czym wpadamy na rondo Starzyńskiego, gdzie terror Mozarta spowodował, że brudne, podpite żuliki pokryły się w krzakach, a tłustawe plamy na kostce brukowej przed chinolami i kebabem nie uciekały tylko dlatego, że nie miały nóg. Następnie ścieżka rowerowa na Moście Gdańskim, która daje mnóstwo satysfakcji, ponieważ mamy świadomość, że piętro wyżej samochody stoją w beznadziejnym korku, kierowcy się wściekają albo popadają w otępienie, a my spokojnie, poza światem, jedziemy sobie bicyklem, zerkając na leniwą Wisłę i nieruchomych wędkarzy, z którymi czujemy teraz jakieś pokrewieństwo. Ot, poranek fauna.

Droga do samego Muranowa nie przyniosła nic ciekawego, dopiero na Lewartowskiego coś się wydarzyło. Michał zauważył na chodniku gołębia, machającego niezgrabnie skrzydłami, próbującego bezskutecznie unieść się w powietrze, czego efektem było jedynie szuranie obfitym brzuchem po płycie chodnikowej. Michał przejechał zaskoczony obok, po czym zatrzymał się. Trzy metry dalej, w cieniu schodów pobliskiego bloku stał czarny kot i uważnie obserwował przetrąconego ptaka. Zatrzymanie się rowerzysty spowodowało zaburzenie lokalnej równowagi – kot spojrzał wyczekująco na człowieka, machając ogonem. Człowiek spojrzał na gołębia i zaczął trochę nerwowo myśleć, co powinien zrobić. Zignorować i jechać dalej? Skręcić ptasi kark? Przegonić kota? Miał wrażenie, że jego obecność tylko odwleka terminalny moment, tak więc staje się mimowolnym czynnikiem przedłużającym cierpienie ptaka. Fruwający w eterze kwintet Mozarta – ba, jego larghetto! – nadawało wydarzeniu jakiś rys absurdu, bezsensu, nieprzystawalności. Błąd: to nie łagodny, flegmatyczny klarnet nie pasował do otoczenia. To kocia zabawa z upolowanym ptakiem pochodziła z zupełnie innego świata.

Michał ostatecznie odjechał kilka metrów, przystanął i obejrzał się. Kot zrobił trzy kroki, zatrzymał się i wpatrywał zaciekawiony w swoją ofiarę. Po chwili powoli podszedł do gołębia, delikatnie, wręcz pieszczotliwie, wziął go w drobny pyszczek i spokojnie odszedł w zacieniony kąt pod schodami. Nad schodami wciąż unosiły się słodkie, kojące dźwięki Mozarta.

Kocie, dlaczego bawisz się ofiarami, dlaczego jesteś tak niepraktycznie okrutny? Nie jesteś przecież kocim dzieckiem, więc nie nabywasz nowych umiejętności figlując z ofiarami. Nie jesteś też człowiekiem, którego umysł i wolna wola mogą prowadzić do różnych poronionych zachowań. Intuicja podpowiada, że znęcanie się, sadyzm, jest zarezerwowane dla człowieka. Co jest w takim razie przyczyną takich waszych kocich zabaw? Michał dojechał do pracy i w Internecie zaczął szukać wskazówki. Znalazł: Koty domowe wciąż mają silny instynkt łowcy. Niestety człowiek dostarcza im pożywienie w misce, przez co odbiera istotny element jego zdobywania – łowy. Koty rzadko polują, stąd stają się w pewien sposób sfrustrowane i dlatego kiedy dochodzi już do etapu polowania, starają się go wydłużać, żeby maksymalnie zaspokajać swoje instynktowe potrzeby.2

No dobrze, wszystko stało się jasne, koty są racjonalne. Ale w tym samym momencie pojawiła się  jedna, niepokojąca myśl; wspomnienie po przeczytanej książce: opowieści menadżera hotelu w Ruandzie, który w czasie rzezi w 1994 roku ukrywał na terenie wspomnianego hotelu ponad tysiąc osób przez kilkadziesiąt dni. Bohater wspomina, jak w tym okresie powszechnego amoku dostrzegł znajomego; zwykłego, sympatycznego urzędnika, który dawniej chętnie pomagał ludziom wypełniać różne formularze; teraz stoi obok z maczetą ociekającą krwią…3

1 W. A. Mozart - Kwartet klarnetowy KV.581 A-dur, wyk: Kuijken Quartet
3 Paul Rusesabagina, Tom Zoellner , Zwykły człowiek, wyd. Duc In Altum 2008
 

Paweł Witek (ur. 1977) - prozaik.
 
 
 
 
 
 
 

Dodaj do:

Wykop    Facebook    Deli.cio.us
 



^ do góry