Neurokultura już w sprzedaży! Szukaj nas w sieci empik lub w kup online! W numerze: Wiedemann / Sonnenberg / Klodova / Baczewski / Kłos / Fiedorczuk / Kapela / Sarna / Gierszewski / Marzec i inni
neurokultura

ISSN 2081-4380

wyszukiwarka




reklama
localheroes

zareklamuj się!


partnerzy:
szara

Neurokultura on Facebook


Jesteś tu: Start > Recenzja > Włochaty: Wbrew wszystkiemu

Włochaty: Wbrew wszystkiemu

Na nową płytę Włochatego czekałam z pewną obawą. Brak wokalu Paulusa, obecnego w składzie od 18 lat, nie mógł nie wpłynąć na brzmienie. Nowego wokalistę - wcześniejszego gitarzystę zespołu, Grabę - słyszałam już na żywo podczas ubiegłorocznej trasy, jednak koncert to zupełnie inna sprawa niż studyjny album.

Do obawy związanej ze zmianami personalnymi doszło pytanie, czy zespół aby nie przechodzi na "drugą stronę" brnąc w brzmienia akustyczne, czego przedsmakiem mógł być projekt "Włochaty Inaczej". "Pekin" - utwór bez wątpienia świetny i ważny - niewiele ma wspólnego ze stylistyką, jakiej Włochaty jest wierny w zasadzie od początku swojego funkcjonowania. Dlatego ulga, jaką poczułam po pierwszych taktach "Wydłub mi oczy", była nieopisana. Najpierw znajoma perkusja, po chwili charakterystyczna gitara, wreszcie tekst z kategorii „poetyckiego anarchizmu” - bo tak można określić styl Jeża i Wichra. Jesteśmy w domu.

„Wbrew wszystkiemu” to przede wszystkim płyta świetnie dopracowana muzycznie. Tu, podobnie jak na płytach wcześniejszych, mamy nieco chropowate, energetyczne gitary – czasem podążające w stronę reggae, częściej jednak balansujące na granicy brudnego H/C i agresywnego punka. Wokale Graby i Jeża łączą się i mijają, czasem śpiewając, czasem melorecytując słowa piosenek. Sporą niespodzianką jest „Niepokój” w którym zespół przypomina o swoim brzmieniu znanym z pierwszych płyt – na wokalu usłyszeć można Annę z Eye For An Eye. Spójny i przemyślany jest zarówno układ poszczególnych utworów, jak również struktura każdego z osobna. Cały album tworzy konsekwentną całość, obrazek współczesnego świata, w którym trzeba być „anty”, by nie zginąć. Teksty – tu nie ma żadnej niespodzianki – obracają się wokół uniwersalnych tematów - wolności, miłości, buntu, przemijania. Poruszane są również bardziej aktualne wątki, jak niesprawiedliwość społecznej czy zależność mediów. Charakterystyczna dla Włochatego „hasłowość” języka („idź, niszcz, twórz, walcz”) i wyliczenia oparte na analogicznych schematach językowych („są oczy, które widzą/są uszy, które słyszą/serca, które czują/usta, które krzyczą”; „ostatnie słowo na barykadzie życia/ostatni dźwięk w zaułkach świadomości/ostatnie tchnienie buntu mojej egzystencji/ostatni zryw wolności ku zagładzie”) doskonale korespondują z poruszaną w tekstach tematyką, wzmacniając treść formą. Ich ton – podobnie jak na wcześniejszych płytach – jest nasycony rezygnacją i zwątpieniem, choć – jak światło w tunelu – na straży lepszej przyszłości stoją miłość i wiara w człowieka.

„Wbrew wszystkiemu” to esencja tego, co we Włochatym najlepsze. Zaskakuje fakt, że mimo przeszło 20 lat na scenie, zespół wciąż jest jest pełen tej żywiołowej energii, jaką pamiętam z pierwszych kaset (które, nota bene, weszły na stałe do kanonu polskiej - i nie tylko! - muzyki alternatywnej). Włochaty miewa wzloty i upadki (bo o „Buncie i miłości”, jednej ze słabszych płyt studyjnych, tak wiele dobrego powiedzieć nie można), jednak niezmiennie, od samego początku trzyma poziom. „Wbrew wszystkiemu” to to bez wątpienia dowód na świetną formę zespołu. Duży plus za dźwięk i dbałość o szczegóły na poziomie produkcji. Na uwagę zasługuje również dopracowana okładka i buklet zawierający wszystkie teksty wraz z tłumaczeniami na angielski. Słowem – dobra robota. Z niecierpliwością czekam na jej zwieńczenie w postaci wrześniowej trasy koncertowej.
 
maba

Włochaty
Wbrew wszystkiemu
Pasażer 2010

Dodaj do:

Wykop    Facebook    Deli.cio.us
 



^ do góry