Neurokultura już w sprzedaży! Szukaj nas w sieci empik lub w kup online! W numerze: Wiedemann / Sonnenberg / Klodova / Baczewski / Kłos / Fiedorczuk / Kapela / Sarna / Gierszewski / Marzec i inni
neurokultura

ISSN 2081-4380

wyszukiwarka


reklama
localheroes

zareklamuj się!


partnerzy:
szara

Neurokultura on Facebook


Jesteś tu: Start > Relacje > Manasterski Miłosz K.: Z wizytą u pekińskich polonistów

Manasterski Miłosz K.: Z wizytą u pekińskich polonistów

Pekiński Uniwersytet Języków Obcych mieści się poza ścisłym centrum miasta. Żeby wejść do środka nasi przewodnicy muszą pokazać przepustkę. Uniwersytetu strzeże chińska policja, która zresztą jest niemal na każdym rogu, w przejściach podziemnych, w metrze. Przez pierwsze kilka dni nas to niepokoi. Ale pierwsze kontakty z chińskimi policjantami rozwiewają nasze obawy. Okazują się przyjaźni, nastawieni wręcz na pomoc zagubionym, zdezorientowanym cudzoziemcom.
- Dzięki policji jest tu naprawdę bezpiecznie - mówi nam Jagna Malejka – ekspert zatrudniony przez pekiński uniwersytet. Mieszka i pracuje w Pekinie od czterech lat. W końcu sami zaczynamy to rozumieć, kiedy włóczymy się ze Zbyszkiem Milewskim późną nocą po Pekinie. Rzeczywiście jest bezpiecznie i to nie tylko w reprezentacyjnych dzielnicach. Taki sam spacer rzucającym się w oczy obcokrajowcom zdecydowanie odradzamy w Warszawie.
Przed budynkiem uniwersyteckim wielkie napisy na czerwonym tle. Kolor czerwony jest w Chinach kolorem szczęśliwym, dlatego jest obecny w wielu miejscach, reklamach, ozdobach. Na drugim piętrze budynku europeistyki znajdujemy drzwi z tabliczką „Katedra języka polskiego”. Na progu wita nas profesor Zhao Gang, dziekan polonistyki, młody, trzydziestoparoletni, wysoki Chińczyk mówiący najczystszą polszczyzną. W środku, trudno znaleźć miejsce, by usiąść, wszędzie książki. Na ścianie wisi mapa Polski, dopiero po chwili zauważamy, że wszystkie nazwy geograficzne zapisane są chińskimi znakami.

Profesor Zhao Gang opowiada z satysfakcją o swoich studentach. My też nie możemy się nachwalić naszą tłumaczką, magistrantką Ju Shan (Julitą), która towarzyszy nam od przylotu do Pekinu, nie tylko pośrednicząc w rozmowach z Chińczykami, ale także wyjaśniając nam niuanse chińskiej kultury i sposobu życia. Wszyscy studenci mają polskie imiona, profesor Zhao Gang jeszcze w czasach studenckich został Karolem. Polonistyka w Pekinie istnieje od lat 50-tych ubiegłego wieku. Z roku na rok przyjmuje coraz więcej studentów, bo też absolwenci polonistyki nie mają problemów ze znalezieniem dobrze płatnej pracy. W końcu Chiny są najważniejszych partnerem gospodarczym Polski w Azji. Już po licencjacie (studia licencjackie trwają 4 lata) młodzi chińscy poloniści mogą liczyć na pracę. Ci, którzy zostają na dwuletnich studiach magisterskich, staną się prawdziwymi ekspertami. O zainteresowaniu młodych Chińczyków językiem polskim niech świadczy fakt, że od października uniwersytet w Harbinie uruchamia zupełnie nową polonistykę.

Nasi gospodarze z wielką dumą pokazują nam przekłady: „Pana Tadeusza”, „Ogniem i mieczem”, wiersze Zbigniewa Herberta. Te książki, to nie akademickie skrypty, to tytuły, które trafiły do chińskich księgarń i są w ciągłej sprzedaży. Profesor Yi Lijun, sława pekińskiej polonistyki przetłumaczyła prawie cały kanon klasycznej literatury polskiej z Reymontem i Sienkiewiczem na czele. Niestety nie mogliśmy się z nią spotkać, bo właśnie pojechała na konferencję polonistów do... Polski. Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Chinach Krzysztof Szumski, z którym spotkamy się kilka dni później, podkreślał wielką rolę jaką odgrywa współpraca z pekińską polonistyką. Jej studenci to nie tylko biegli użytkownicy języka polskiego, ale także ludzie rozumiejący polską kulturę i mentalność, przekazujący wiedzę o Polsce i Polakach chińskiej społeczności. W dniu naszego wyjazdu z Pekinu ambasada zapraszała studentów i kadrę nauczycielską pekińskiej polonistyki na pokaz filmu „Katyń”. Ambasador Krzysztof Szumski miał też swój udział w zorganizowaniu okolicznościowego wydania poezji Zbigniewa Herberta przełożonej na język chiński.

Po oficjalnych rozmowach czas na krótki spacer. Zwiedzamy kompleks budynków europeistyki. W zamkniętym kwartale mieści się wszystko, co może być studentom potrzebne: akademiki, park z altaną w kształcie pagody (gdzie robimy sobie pamiątkowe zdjęcia z gospodarzami), boiska sportowe, biblioteka wydziałowa. Naprzeciwko europeistyki znajduje się elegancka restauracja w której, w pokoju dla zjemy razem uroczystą kolację złożoną z... dwudziestu kilku dań! Oczywiście kelnerki podają nam pałeczki. Pierwsze próby nie wypadają zachęcająco. Na szczęście kelnerzy przynoszą nam noże i widelce. Pani Jagna Malejka zachęca, żeby poćwiczyć jedzenie pałeczkami – podobno w ciągu tygodnia można dojść do wprawy. Biorę to sobie do serca i odkładam widelec na najbliższych kilka dni. Najpierw męczę się niesamowicie, ale już po paru dniach podnoszę pałeczkami nawet śliską meduzę w sosie sojowym. Ale to już zupełnie inna historia...

Kliknij żeby zobaczyć
Kliknij żeby zobaczyć
Kliknij żeby zobaczyć
Kliknij żeby zobaczyć
Kliknij żeby zobaczyć
Kliknij żeby zobaczyć

Autorem zdjęć (za wyjątkiem fot. pamiątkowej) jest Zbigniew Milewski. Pamiątkowe zdjęcie od lewej: stoją prof. Zhao Gang, Zbigniew Milewski; siedzą: Zdzisława Kaczmarek, Lidia Żukowska, Ju Shan (Julita), Ola, Miłosz Kamil Manasterski.

Miłosz Kamil Manasterski - poeta, redaktor naczelny portalu Związku Literatów Polskich, w czerwcu br. odwiedził Chiny na zaproszenie China Writers' Association. W delegacji ZLP uczestniczył wraz z Lidią Żukowska, Zdzisławą Kaczmarek i Zbigniewem Milewskim.

Dodaj do:

Wykop    Facebook    Deli.cio.us
 



^ do góry