Neurokultura już w sprzedaży! Szukaj nas w sieci empik lub w kup online! W numerze: Wiedemann / Sonnenberg / Klodova / Baczewski / Kłos / Fiedorczuk / Kapela / Sarna / Gierszewski / Marzec i inni
neurokultura

ISSN 2081-4380

wyszukiwarka


ON


reklama
localheroes

zareklamuj się!


partnerzy:
szara

Neurokultura on Facebook


Jesteś tu: Start > Relacje > Budzik Justyna: Przy winie z Markiem Bieńczykiem

Budzik Justyna: Przy winie z Markiem Bieńczykiem

Pewne spotkania zyskują szczególny wydźwięk właśnie w tym a nie innym miejscu. Splot okoliczności, wzajemnych relacji i trudno uchwytnych odpowiedniości sprawia, że – wydawałoby się – przypadkowa przestrzeń staje się nagle najbardziej odpowiednia dla wydarzenia. Tak było podczas wieczoru z Markiem Bińczykiem, które odbyło się 1 grudnia w Tuluzie w księgarni Ombres – Blanches dzięki inicjatywie Konsulatu Polskiego w Lyonie. Słowa Francja, literatura i wino przeplatały się w trakcie wieczoru i stworzyły wyjątkowy nastrój refleksyjnej rozmowy, rozgrywającej się na granicy twórczości, pamięci i degustacji.
 
Kontekst francuski jest ważny w przypadku osoby Marka Bieńczyka przynajmniej z dwóch powodów. Autor „Terminalu” i „Tworków” – bo te dwie powieści zostały przetłumaczone na język francuski – cieszy się w kraju wina bardzo dużą popularnością. Publikacja pierwszej jego powieści, „Terminal”, została bardzo dobrze przyjęta przez legendarnego i surowego krytyka ‘Figaro Littéraire”, Renaud’a Matignon’a. Drugim powodem jest oczywiście wino – gdzie o nim mówić jak nie we Francji? Ale nie tylko mówić, także i próbować, a koniecznie dzielić się. Pisarz i eseista zakończył oficjalną część wieczoru pamiętnym zdaniem: „Nie pamiętam, ile win w życiu degustowałem, ale pamiętam ludzi, którzy mi w tym towarzyszyli”.
 
Z pewnością tuluzjańska publiczność zapamięta spotkanie z pisarzem o niebywałym, choć nieco melancholijnym uroku, łatwości i szczerości wypowiedzi, głębokiej erudycji i odczuwalnej woli kontaktu ze swoimi czytelnikami. Rozmowę z autorem prowadziła Pani Kinga Joucaviel, dyrektorka polonistyki na uniwersytecie Le Mirail w Tuluzie. Na widowni zgromadziły się osoby związane w większości z językiem polskim i literaturoznawstwem, stąd też większa część dialogu między Bieńczykiem a panią Joucaviel dotyczyła „Terminala” i „Tworków”, dwóch powieści, które ukazały się w przekładzie francuskim i przyniosły pisarzowi uznanie w tutejszym kręgu literackim. Milan Kundera, twórca ważny dla Bieńczyka, zajmującego się jego przekładami na język polski, opublikował w 2006 roku bardzo entuzjastyczną recenzję „Tworków”. W bardzo trafny sposób wyraził istotę prozy polskiego autora, podążającego tropem odkrywania „sytuacji człowieka błądzącego na ścieżce między przerażeniem a schronieniem; i dziwnego, wstrząsającego piękna tej sytuacji tragicznej” (M. Kundera, Idylle à la maison des fous,”Le Monde” 6.10.2006).
 
Bieńczyk potwierdzał swymi wypowiedziami prawdziwość słów Kundery, wskazując na smutek, utratę, strach i niepewność jako na tematy, które nieprzerwanie pojawiają się w jego twórczości literackiej. Nie tylko w powieściach, ale i w esejach, poświęconych melancholii i przezroczystości, będących eksploracją „z drugiej strony” motywów przewodnich dla jego powieści. Autor dał uczestnikom spotkania klucze dla odczytywania swych książek, zaświadczając o bliskim związku między pisaniem a swymi intuicjami i wspomnieniami. Początkowa dyskusja o powieściach rozszerzyła się, za sprawą głosów z sali, na refleksję o kategoriach melancholii i przezroczystości, narzucających się w obserwacji świata z perspektywy wyjątkowego pisarza. Nie zabrakło też pytań o przekłady, a dzięki nim – historii i anegdot o współpracy Bieńczyka ze swymi francuskimi tłumaczami. Temat ten zresztą porusza również Kundera, chyląc czoła przed autorami przekładów ‘Terminala” (Jean-Yves Erhel) i „Tworków” (Nicolas Véron), którym udało się uchwycić trudną stylistykę polskiego autora, wprowadzającego do języka melodię i bogaty wachlarz słownictwa. Być może jednak w przypadku języka tak silnie intuicyjnego oraz zindywidualizowanego, jakim posługuje się Bieńczyk, przekład jest paradoksalnie łatwiejszy, gdyż kierowany również intuicyjnym wyczuciem sensu. Dowiodła tego też i forma spotkania w Ombres-Blanches, prowadzonego – przynajmniej w części „oficjalnej” – w języku francuskim.
 
Na koniec wieczoru językiem obowiązującym stał się język smaku, równie osobisty i intuicyjny jak język literatury. Miła jest nadzieja, że znakomity Gość i tym razem zapamięta tych, którzy towarzyszyli mu w degustacji regionalnych win w Tuluzie.
 
 
Tuluza, 1 grudnia 2010.
 
 
 

Dodaj do:

Wykop    Facebook    Deli.cio.us
 



^ do góry



Copyright © neurokultura 2010 | projekt i wykonanie: sza-sza homework studio