Izrael, na terytoriach okupowanych przez siebie, wybudował pompy wodne, które służą li tylko wojsku oraz żydowskim kolonistom. Palestyńczycy muszą po wodę udawać się do najbliższego miasta, gdzie mogą ją kupić, lecz za cenę dziesięciokrotnie wyższą, niż płacą za nią Żydzi w Tel Awiwie.
Rolnicy mieszkający na południe od Hebronu są najubożsi wśród Palestyńczyków. Mieszkają w namiotach, a niektórzy nawet w jaskiniach. Gromadzenie wody deszczowej w dołach na ich polach uniemożliwiają żołnierze i koloniści.Nie pozostaje im więc nic innego, niż nielegalnie podłączyć się do izraelskiego systemu wodociągowego, którego nitka przebiega kilka metrów od ich namiotów.
Izraelskie media nazywają to „kradzieżą wody”. Jeden z izraelskich osadników z tego terenu skarżył się, że „Dzisiaj rano nie mieliśmy wody. Dzieciaki chcą się umyś przed pójściem do szkoły, a zawory są puste. Nawet picie kawy staje się rzadkością.”
Izraelskie media nazywają to „kradzieżą wody”. Jeden z izraelskich osadników z tego terenu skarżył się, że „Dzisiaj rano nie mieliśmy wody. Dzieciaki chcą się umyś przed pójściem do szkoły, a zawory są puste. Nawet picie kawy staje się rzadkością.”
Jedną z osób aresztowaną za „kradzież wody” jest Fadil Dżabir. Rzecznik policji powiedział, że „Powodem działania było konanie z pragnienia pięcioletniego syna Palestyńczyka. Powinien zachować się odpowiedzialnie i nie płodzić dziecka na tym terenie, zamiast uciekać się do antyizraelskiej propagandy.”



