Neurokultura już w sprzedaży! Szukaj nas w sieci empik lub w kup online! W numerze: Wiedemann / Sonnenberg / Klodova / Baczewski / Kłos / Fiedorczuk / Kapela / Sarna / Gierszewski / Marzec i inni
neurokultura

ISSN 2081-4380

wyszukiwarka


ON


reklama
localheroes

zareklamuj się!


partnerzy:
szara

Neurokultura on Facebook


Jesteś tu: Start > Varia > Ostrowski Eryk: Tennant i Wilde czyli „tam gdzie anioły lękają się stąpać”

Ostrowski Eryk: Tennant i Wilde czyli „tam gdzie anioły lękają się stąpać”

Teksty Neila Tennanta to jedno z ciekawszych i ważniejszych zjawisk współczesnej poezji brytyjskiej. Formalnie zakorzenione w balladach kultowego angielskiego poety XX wieku, Johna Betjemana, stworzyły w połowie lat 80. najzgrabniejszy demontaż „thatcherowskiego snu”. „Kontynuują tradycję gejowskiej satyry politycznej w Anglii wywodzącą się z wpływu jaki wywierał Oskar Wilde na wiktoriański Londyn – pisał krytyk Michael Bracewell. – Tradycję tę można odnaleźć we wczesnych utworach Evelyn Waugh, w dziełach W. H. Audena, Noela Cowarda, Terence’a Rattigana i Joe Ortona. Można się spierać o to, czy nie zdefiniowano tu lat osiemdziesiątych lepiej niż zrobił to jakikolwiek powieściopisarz, malarz czy reżyser filmowy” („The Guardian”).


Dostałeś czego chcesz?
Wiesz już co to jest? Zależy ci?
Jest lepszy ode mnie?
U ciebie czy u niego? Kto tam był?
Czułeś że robisz źle?Masz wrażenie że teraz jest gorzej?
A może za długo trwało?
Nie obchodzi cię że mnie ranisz? Bo
łamiesz mi serce
Nie wiem czego chcesz, ja już nie mogę tego dać
Neil Tennant, I Don’t Know What You Want But I Can’t Give It Anymore (1999)

jestem nieswój i nie czuję się dobrze – Bosie – nie wolno Ci robić mi scen – zabijają mnie – niszczą urodę życia – nie mogę słuchać, jak Twoje pięknie wykrojone usta wypowiadają wstrętne słowa do mnie – nie rób tego – łamiesz mi serce – już prędzej bym chciał, żeby mnie wynajmowano przez cały dzień, niż żebyś miał być niesprawiedliwy, przykry i wstrętny – wstrętny –
Muszę się z Tobą wkrótce widzieć – jesteś czymś boskim, czego pragnę – czymś pełnym gracji i geniuszu – ale nie wiem jak to zrobić
Oskar Wilde, Do Lorda Alfreda Douglasa, marzec 1893, Hotel Savoy, Londyn
 

W jednym z wywiadów przyznał, że we wczesnej młodości próbował wywołać ducha Oskara Wilde’a i w pewnym momencie wycofał się, gdyż poczuł niepokój. Wydaje się, że gdyby „Król Życia” nie przykuł uwagi Neila Tennanta już w latach szkolnych, gdyby już wtedy nie sięgnął on po dzieło autora De profundis, byłby innym człowiekiem. A wtedy inna byłaby także jego twórczość.

To wszystko zdarzyło się dawno temu
Przetrwałem
Uczę się żyć tam gdzie anioły lękają się stąpać

 
– śpiewa w The Sodom and Gomorrah Show. „Szczęśliwym księciem” był dziewiętnastowieczny Mistrz i „szczęśliwym księciem” zdaje się być jego późny Uczeń; „w zwierciadle jego oczu oglądałem siebie, własną piękność widziałem”[1].

Teksty Neila Tennanta od dwudziestu lat stanowią jedno z ciekawszych i ważniejszych zjawisk we współczesnej poezji brytyjskiej. Pisarz i krytyk Michael Bracewell zauważył, że „kontynuują tradycję gejowskiej satyry politycznej w Anglii wywodzącą się z wpływu, jaki wywierał Oskar Wilde na wiktoriański Londyn. Tradycję tę można odnaleźć we wczesnych utworach Evelyn Waugh, w dziełach W. H. Audena, Noëla Cowarda, Terence’a Rattigana i Joe Ortona”. Tennant nie eksponuje miłości w ujęciu genderowym. – „Uważam, że świat powinien stanowić jedną społeczność”. A z wypowiedzi dla „The Daily Telegarph” z 1994 roku, gdzie mówi o wyodrębnianiu subkultury gejowskiej, wynika iż jest przeciwny takim podziałom nie tylko w życiu, ale i sztuce. „Jednym z powodów, dla których nie lubię być określany jako gej – już prędzej powiedziałbym homoseksualista – jest ciężar, jaki to ze sobą niesie. Te wszystkie kulturowe założenia, które tak naprawdę mnie nie obchodzą. Poza tym myślę, że obecne wyobrażenia na temat gejów są już trochę nieaktualne, gdyż potrzeba określenia się w sposób tak zdecydowany i odmienny była reakcją w obronie praw człowieka. Nie lubię separatyzmu, ani gett w jakiejkolwiek formie. Myślę, że jeśli społeczeństwo dzieli się na małe grupy o wspólnych interesach, następuje jego rozpad, a ja jestem zdecydowanie po stronie społeczeństwa.” W rok później, na łamach „Guardiana”, dopowie: „rozmowy o seksualności są krępujące, więc te o seksualności homoseksualistów tym bardziej”. Może dlatego w swych najważniejszych utworach poruszających ten temat przedkłada opis nad wyznanie. Jego teksty zawsze zresztą skupiają się na problemie, który komentuje, z którym się zmaga, który na swój sposób zwalcza, ale nigdy nim nie delektuje. Jednym z zapisów, gdzie odcienie takiej miłości nakładają się tworząc obiektywny obraz jest lakoniczny To Speak is a Sin powstały około 1986, a ogłoszony w 1993 roku. Waży w nim każde słowo. Przesłanie nie jest słoneczne:
 
Będziemy tak stali zawsze
nieważny czas i pogoda
zamawiając drinki przy tym barze
Szukamy miłości dostając
coś co niewarte jest żalu
zastanawiamy się za czym zeszliśmy cały świat

 
„Jeżeli radość oznacza szczęście”, powiedział Wilde ustami „szczęśliwego księcia”. Umieć objaśnić jego uśmiech udaje się tylko nielicznym poetom, ale – Tennant – „jeśli się odważysz”, być może – jak w tej strofie, którą dopisał do słynnego „hymnu miłości homoerotycznej”, Go West (1993) –
 
Tam gdzie powietrze jest wolne
będziemy – Będziemy – kim pragniemy być
Jeśli opowiemy się teraz
znajdziemy – Znajdziemy – naszą ziemię obiecaną

 
Ludzie nie są świadomi, ile prawdy, mądrości i powagi kryje się pod tą maską żartownisia, pisał Andre Gide o Oskarze Wilde. Jego spostrzeżenie trafnie odmalowuje także osobowość angielskiego piosenkarza. Rola „krytyka” swoich czasów, której podjął się „jako artysta” jest niemniej trudna. Natrafia przecież na tę samą bezduszność i cynizm społeczeństwa. Ale Artysta nie może jednak inaczej niż „z posągu Smutku, który trwa życie całe, tworzyć posąg Radości, która trwa chwilę”. Bo tylko chwilą jest życie. Przefiltrowywanie świata przez własne doświadczenie ma wesprzeć cudze. Wilde: „Brzemię tego świata jest zbyt ciężkie na barki jednego człowieka, a smutki jego zbyt wielkie, by jedno serce mogło im podołać” (Młody król, 1888, przeł. Ewa Berberyusz). – Tak, właśnie serce, to ono określa system wartości. Tak naprawdę te ikony kultury dzieli jedynie czas, bo przesłanie i jego źródło pozostaje to samo. Bije w Biblii: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z braci mych najmniejszych, mnieście uczynili”. Wilde: „Nie mogę znaleźć wejścia, tak bardzo serce twe wypełnione jest miłością” (Rybak i jego dusza, przeł. Maria Feldmanowa). Tennant: „Gdybyście Jego imię znali, czy czulibyście to samo?” (Birthday Boy). Jednak wciąż „poezja czai się w komorach serca”, jak mówi Adam Zagajewski (Anteny w deszczu). I choć świat nadal odrzuca i miłość i poetów wraz z ich przesłaniem, choć niepodobieństwem jest kochać „w świecie gdzie seks to okrutny sport” (For All of Us) – słońce wstaje także nad mętnymi wodami. Wilde: „Ujrzał siedzącego przy drodze młodzieńca, który płakał. (…) – Czemu płaczesz? A młody człowiek podniósł głowę, aby nań spojrzeć, poznał go i odpowiedział: – Jam był niegdyś między umarłymi. Tyś mi z martwych kazał powstać. Jakże nie mam płakać!” (Ten, który czynił dobrze).
 
Nie płaczę tylko nad tobą
płaczę nad sobą samym
Rozejrzyj się i zobacz
płaczę nad wszystkimi z nas (…)
nad tym czym nie wolno nam być

 
– śpiewa Tennant w elegii For All of Us (Nad wszystkimi z nas), której bohaterem uczynił młodego geja, zmarłego wskutek przedawkowania narkotyków. Wilde: „Nie nad nim płaczę. Ale nad sobą samym. (…) Wszystko, co ten człowiek czynił, ja też czyniłem. A jednak… nie ukrzyżowano mnie” (Mistrz). Ale
 
nie mogę być mściwy
nie powinniśmy się wstydzić
nikt nie próbował mu pomóc
więc nie można nikogo winić (…)
Po tym wszystkim cośmy przeszli
jedynie łzy wyrażą prawdę

Zamierzenie, czy nie, Tennant w swej twórczości nierzadko prowadzi podobne dialogi z Wilde’m. Przykładem niebezpośredniej korespondencji jest, związany z coming outem, The Ghost of Myself (Moje własne widmo) z 1999, który – jak mówi Neil Tennant – „opowiada o tym, jak idąc kiedyś w niedzielny poranek King’s Road, miałem wrażenie, że widzę siebie siedzącego w Café Picasso z dziewczyną, z którą kiedyś mnie coś łączyło.” W utworze dopatrzeć się można śladów Rybaka i jego duszy (1891) Nie możemy mieć pewności, że inspiracją była bajka Oskara Wilde’a, ale możemy być pewni, że Neil Tennant nie może jej nie znać. U Wilde’a zakochany w wodnicy rybak dochodzi do następującego wniosku: „Na co mi potrzebna moja dusza? Nie znam jej. Oddalę ją, a wielka radość przypadnie mi w udziale.” W dalszym ciągu opowieści młoda czarownica, która podarowała rybakowi specjalny nóż, którym ten odciął duszę od ciała, wyjaśnia mu jej istotę: „To, co ludzie nazywają cieniem ciała, nie jest wcale cieniem ciała, lecz ciałem duszy”. – W tym miejscu łatwiej będzie zrozumieć dwoistość opisaną przez Tennanta, gdzie tylko umownie nazywa się to ponowne spotkanie spotkaniem ciała i duszy. W istocie jest to spotkanie dwu połówek rozdartej duszy, z których jedna pozostała przy ciele będąc mu posłuszną, druga zaś błąkała się wygnana i zaprzeczona. Tennant prowadzi dialog nie między ciałem a duchem, ale pomiędzy ja uwięzionym w ciele i duchem. Opisuje doświadczenie człowieka, który postanowił kiedyś zmienić całe swoje życie, co było dyktowane najprawdopodobniej uczuciem, lecz czyniąc zadość ciału postąpił wbrew duszy. Po latach „własne widmo nawiedza” go:

Jest wynajęty pokój
z pojedynczym łóżkiem
które dzieliłem z tobą
w weekendy
Książki i płyty
nowa fala i disco
Pójdziemy popływać
a potem Cafe Picasso

Wszystko jest jak było –

Z okna widać pub
pełen rockabillies
Na Flood Street
filmują wybory
Irokezy, sloaneje, klony
każdy szuka własnej drogi
Spakowałaś się
a ja poszedłem do V&A


– Julia Hartwig: „Wszystko jest jak było. Nic nie jest jak było”[2] –
Oglądając się dziś za siebie
widzę
moje widmo
rozważa kim być

 
I po latach rozłączenia widmo próbuje wrócić, „szuka klucza”. Jest jak konieczne odkupienie niezawinionej winy, które przyniesie ulgę. To, czemu ciało zaprzeczyło przed laty, co nie znalazło zrozumienia wtedy – „Dręczone przez moją nieśmiałość / to, co było między nami” – dziś – „Moje nagłe widmo / jest przy tobie, układa nam się”… Jak u Wilde’a, następuje tu ponowne scalenie tego, co jest jednością. Zgoda na siebie. Tam jednak zadośćuczynienie zostało drogo okupione: „A kiedy serce w nim pękło z nadmiaru miłości, dusza zdołała w nie wejść i zjednoczyć się z nim, jak dawniej.” Lecz to, w czym ten osadzony w punkrockowych klimatach utwór najbardziej przypomina bajkę Rybak i jego dusza to to, że bohater Tennanta odrzucając dawnego siebie zaprzeczył niejako swemu sercu. Zanim rybak oddalił duszę, ta błagała: „Nie oddalaj mnie teraz. Bo i cóż ci uczyniłam złego? (…) Daj mi swe serce, bo świat jest okrutny, i ja się boję (…) Czyż ja nie mogę kochać również?”
O duchowym rozdarciu i wewnętrznym zmaganiu się z własnym ja pisał już wcześniej Hans Christian Andersen. Bohater jego baśni Cień, uczony, przypadkowo i bezwiednie traci swój cień. W międzyczasie „powrócił do siebie, pisał książki o tym co na świecie jest prawdziwe, o tym, co dobre i piękne, a dnie płynęły, minął rok, minęło wiele lat. I oto uczony siedzi pewnego wieczoru w swym pokoju; wtem ktoś puka cicho do drzwi.” U Neila Tennanta jest bardzo podobnie; nie w wyniku nagłego splotu zdarzeń, ale w zaciszu własnego umysłu, patrząc wstecz widzi przed sobą własne widmo – „kim byłem przedtem”. To on sam powraca po latach, kiedy „nabrał ciała i przyodział się dostatnio. (...) Cóż, nie poznaje pan swego dawnego cienia? Tak, myślał pan, że już nigdy nie wrócę”, czytamy w baśni Andersena. W tym miejscu wersy innego rozliczeniowego tekstu Tennanta, Metamorphosis, brzmią jak słowa w nawiasie:
Ale czasami
w nocy przeważnie
tamowane uczucie wypływało na wierzch
choć sobie wmówiłem
i próbowałem zataić

„– Proszę mi powiedzieć, ile mam panu zapłacić – mówił cień – gdyż nie lubię mieć jakichkolwiek długów. – Co też ty mówisz? – zawołał uczony. – O jakim tu długu może być mowa? Jesteś zupełnie wolny.”… „Każdy szuka własnej drogi”, ale
Oglądając się dziś za siebie
widzę
moje widmo
szuka klucza

 
„Czas walczy o duszę”, śpiewała Kora[3].– Dobrze pamiętać, że u Andersena cień też „poszukał swojej drogi” i w konsekwencji zajął miejsce swego pana – „Cień był teraz panem, a pan był cieniem”.

Jeden z ostatnich utworów Tennanta, The Sodom and Gomorrah Show do pewnego stopnia także zdaje się korespondować z Wilde’m. Co prawda „Sodomą i Gomorą jest tu świat, być może widziany poprzez media – jak mówi Neil Tennant – tak więc wszystko, co można zobaczyć to „słońce, seks, grzech, śmierć i zniszczenie”, a nawet „boska interwencja” przychodząca od fundamentalistów. Bohaterem jest spokojny facet (…), który jest raczej oderwany od świata, co, jak sądzę, jest jedną z moich osobowości, żeby tak to ująć; który „żyje spokojnie, nie zna szampana”. Nagle zostaje w to wszystko wciągnięty i zdaje sobie sprawę, że przetrwać w tym szalonym gabinecie krzywych luster można tylko poprzez miłość. Idzie więc na „Sodoma i Gomora Show” i znajduje miłość, a gdy później odnalazłszy miłość wychodzi, rozumie, że tylko w ten sposób można przetrwać. Utwór mówi o tym, że świat nie zostanie zniszczony, jeżeli będziemy się wszyscy wzajemnie kochać. W Sodomie i Gomorze, w oryginalnej, biblijnej wersji, trzeba było znaleźć dziesięciu dobrych ludzi. Nie udało się, więc Sodoma i Gomora zostały zniszczone. Myślę, że w mojej wersji w Sodomie i Gomorze jest więcej niż dziesięciu dobrych ludzi i są to ludzie, którzy kochają się wzajemnie, dlatego świat nie zostaje zniszczony”.
Takie przesłanie nadaje Neil Tennant tej opowieści o kimś, komu „obcy był smak szampana”, przed kim odsłania się świat, o którym wcześniej jedynie słyszał. Ale ten świat nazywany jest zamiennie „Sodomą i Gomorą” i „miastami na nizinach”, co pozwala przypuszczać, że chodzi również o subkulturę gejowską. Atmosfera tekstu może przywodzić na myśl Teleny’ego, najgłośniejszą powieść erotyczną XIX wieku, której autorstwo przypisuje się Wilde’owi. Teleny opowiada historię niepohamowanej, zmysłowej i seksualnej namiętności młodego chłopca i znanego muzyka. Co może zdumiewa najwięcej dzisiejszego czytelnika to silna płaszczyzna duchowa w powieści tego gatunku, z jaką odmalowano relację bohaterów. Są transmisje myśli, jest wybawienie od samobójstwa z wpisanym w nie przeznaczeniem śmierci za ukochanego. W epickim tekście Tennanta sfera duchowa również jest kluczowa, a wprowadzenie w nieznany świat odbywa się w podobnej scenerii. Czy obrazy Teleny’ego inspirowały Neila Tennanta? Mało prawdopodobne. Ale czytając utwory wyczuwa się wspólny klimat nocnych wędrówek po „miastach na nizinach”, a pewne fragmenty wydają się jak rozrzucone puzzle, którego poszczególne części do siebie pasują. It may be false, it may be true[4], ale popatrzmy.
Wilde: „W kolejnej wizji pojawiły się wspaniałe miasta, Sodoma i Gomora, niesamowite, piękne, wyniosłe.” Tennant:
Żyłem sobie spokojnie
obcy mi był smak szampana
Nie myślałem nawet by zejść
do miast na nizinach
Słyszałem jak tam żyją
Ta wolność i zabawa
życie tak łatwe
że obejrzałem się

 
Pojawia się ktoś, kto szeptem – bo o tym nie mówi się inaczej niż szeptem – namawia. Tennant:
Ktoś mnie znalazł
ktoś wyszeptał mi do ucha

Wilde: „przycisnął mnie do piersi i wyszeptał do ucha kilka słów w obcym języku, głęboko i muzykalnie, że zabrzmiały jak zaklęcie”. Tennant:
Może byś się wybrał
na Sodoma i Gomora Show?
Jest tam wszystko czego dusza zapragnie
czas na naukę i czas na wesele
Słońce, seks, grzech, boska interwencja,
śmierć i zniszczenie

Wilde: „Jakie rozkosze dają się porównać z grzechami miast na nizinach?” Tennant: „Zrobiłem to i nie żałuję tego dnia”.
Zwraca też uwagę fragment Teleny’ego, w którym narrator mówi: „Dotarły mnie wkrótce słuchy, że przezwano nas „aniołami Sodomy”, co było przenośnią, jako że ci posłańcy niebios nie uniknęli swego losu”. W stroniących zazwyczaj od metafor tekstach Tennanta dwukrotnie pojawia się podobny obraz. W Discoteca (1996) zarażony wirusem HIV „chodził czasami tam, gdzie anioły lękają się stąpać”. W The Sodom and Gomorrah Show bohater musi zdobyć się na męstwo, by własnego anioła stróża przenieść nad przepaścią w dojrzałość.
To tam zrozumiałem
o czym jest cały ten show

Trzeba ci kochać
uczyć się żyć
tam gdzie anioły lękają się stąpać

Bliski jest Tennant „Królowi Życia” także w poglądzie na sztukę. – „Ludzi bardziej interesuje życie pisarza niż jego twórczość – mówił w rozmowie przeprowadzonej przez Alexis Petridis w 2002 roku. – Jak w tym filmie Iris[5], z którego dowiadujesz się, że Iris Murdoch miała Alzheimera i często się bzykała, kiedy była młodsza. Bzykanie, Alzheimer – i już mamy życie Iris Murdoch w całej pełni. 28 książek nie ma tu żadnych szans. Myślę, że Iris Murdoch byłaby przerażona, gdyby zobaczyła ten film, aczkolwiek Dame Judi (Dench – E.O.) jest w nim, oczywiście, niesamowita. Generalnie ludzie uważają, że życie jest tu najważniejsze, a twórca zawiera je w swojej sztuce. Rzeczywiście wiele z naszych przeżyć trafia do naszej sztuki, ale pisanie utworów, jak każdy akt twórczy, to także inwencja. Odnoszę wrażenie, że umiejętności i talent, jaki się w nie wkłada w ogóle nie są doceniane.”
Wiele jego tekstów ma charakter zwierzenia, lecz jak sam podkreśla, często w swej twórczości gra. Robi to na tyle przekonująco, że podczas lektury łatwo o nieporozumienie między czytelnikiem, a intencją autorską. Przykłady można mnożyć. The Theatre to monolog wypowiadany przez włóczęgę. W King’s Cross, czy Suburbia utożsamia się z klasą robotniczą. A London (2002) to historia dwójki rosyjskich dezerterów, którzy przyjechali do Londynu. – „Tekst jest napisany z perspektywy Rosjan już po powrocie do kraju – mówi Tennant. – W refrenie – trochę jak w filmie, mamy przeskok do przeszłości, do momentu, kiedy byli jeszcze w Londynie; słyszymy „Chodź – złamiemy prawo!”. A cała ich historia jest opowiedziana bez owijania w bawełnę, po prostu mówią, jak było. Jeden z nich, gdzieś w środku piosenki, naprawdę zaczyna mówić bez ogródek.
Mój ojciec walczył w Afganistanie
Wdowia renta jest gówno warta
Mama pracuje, do domu wraca się wypłakać
A ja chcę żyć zanim umrę
London
 
– „Początkowo chciałem, żeby tam było „mój ojciec zginął w Afganistanie” – w odniesieniu do lat osiemdziesiątych, kiedy Rosjanie walczyli w Afganistanie – ale potem zmieniłem „zginął” na „walczył”, bo i tak można się domyślić, że ojciec tam zginął. Dalej jest o tym, że sytuacja, w której znalazła się jego matka jest do kompletnie do bani, w Rosji nie ma dla niego perspektyw, a on zwyczajnie chce mieć coś z życia. Rosjanom łatwiej jest już podróżować, co wcześniej nie było takie proste, więc teraz, kiedy tylko mogą, korzystają z okazji. Ta piosenka jest też satyrą na stosunek Brytyjczyków do obcokrajowców:
Szukanie ciężkiej roboty
albo przekręt z kartą kredytową
Czego się po nas spodziewaliście?
Jesteśmy zza granicy

– to ironiczna odpowiedź na brytyjską postawę wobec przybyszów z innych krajów, podejście w stylu „przyjeżdżają sobie jakby nigdy nic i zabierają nam pracę!” Większość Brytyjczyków myśli, że wszyscy Rosjanie są członkami rosyjskiej mafii.”
W The Night I Fell in Love (2002) jest fanem, któremu udaje się dostać po koncercie za scenę i spędzić noc z Eminemem;

Gdy zapytałem
dlaczego słyszałem tyle
jak się go oskarża
o homofonię i w ogóle
wzruszył tylko ramionami

Ot tak, po prostu. Jak w najniezwyklejszym śnie, które przecież zdarzają się także w życiu, więc dlaczego mamy mu nie wierzyć? – „Spodobał mi się bezczelny pomysł opisania jakiejś gwiazdy rapu, w stylu Eminema, jako geja. Skoro Eminem może napisać tekst z perspektywy homofoba, z którym się nie utożsamia, to ja mogę chyba opisać jego z innej perspektywy, jako homoseksualistę. Stosuję tu jego własną metodę. Eminem mówi mniej więcej coś takiego: „gdybym był homofobem, powiedziałbym pewnie to i to”; a ja mówię „gdyby on był gejem, zrobiłby pewnie to i to”. Dwa oblicza tej samej metody. Ale nie sądzę, żeby Eminem kiedykolwiek to usłyszał.”
Jest przekonujący nawet w In the Night, gdzie staje się jednym z Zazou, prototypem amerykańskich beatników w okresie okupacji Francji, którego jedyną treścią życia jest miłość

więc przesypia cały dzień
potem prosto do Select czy Le Colisée
Sączy drinki, zamawia następne
mówi co myśli, że powalona ta wojna (…)
Zazou, comment allez-vous?
W ciemną noc rozlegnie się pukanie

 
W The Resurrectionist (2006) jeszcze głębiej zanurza w historię ożywiając cyniczne podejście do życia i czarny humor ludzi, którzy pod koniec XIX wieku handlowali częściami ludzkiego ciała, dopuszczając się przy tym zbrodni. Przyłapani na tym procederze, kończyli na szubienicy –

Spotkałem gościa na Thieving Lane
Mówił że siedzi w tej samej grze
Znaleźliśmy wspólny język ciała
Na Newgate Street obejrzeliśmy wieszanie

– „To dosyć ponura historia – mówi Tennant – Dalej mamy złodzieja jedwabnych chusteczek, tzw. fogle-huntera; kradzieże chusteczek były kiedyś tak częste, że stały się odrębną kategorią przestępstwa – pamiętacie OliveraTwista i chłopców z szajki Fagina? W mojej piosence jest fragment o małym osieroconym chłopcu, fogle-hunterze, żyjącym z bandą złodziei, zabitym przez rezurekcjonistów, którzy następnie usiłują sprzedać jego ciało. Lubię używać w swoich tekstach dziewiętnastowiecznego slangu.” –
Ładny towar to się nie czeka
Ten bywał złodziejem jedwabnych chusteczek

W The Sound of the Atom Splitting (1988) przywdziewa kostiumy faszysty i mięczakowatego liberała, a w Fugitive wysadzającego się w powietrze terrorysty. Skrywając się pod postacią historyczną, fikcyjną, czy kogoś z kręgu przyjaciół nie przestaje, oczywiście, tak do końca być sobą. Słusznie zauważa Nina Berberowa – pisząc o D.H. Lawrensie – że „przecież nie zdarzają się pozy przypadkowe, każda poza, jak każdy gest, daje klucz do całej osobowości”. Myliłby się jednak ten, kto po lekturze tych utworów sądziłby, że poznał już naturę ich autora. Nie tylko wyłoni wówczas fałszywy portret, ale zdeprecjonuje twórczość, której oryginalność zawiera się i w tym, tak bliskim konwencji dramatu, nakładaniu masek. Bez wątpienia do tekstów odsłaniających przed nami oblicze Neila Tennanta, co artysta chętnie zresztą przyznaje, należą te, w których najpełniej rozbłyskuje jego, jak to określono w „Philadelphia Inquirer”, „bezlitosna satyra”. A więc polityczne I’m with Stupid, Integral, Shopping, Nothing Has Been Proved, czy społeczno-obyczajowe Up Against It, DJ Culture, Luna Park, Delusions of Grandeur, Single. Lecz, choć z autorskiego komentarza dowiadujemy się, że Footsteps to monolog kobiety, a w Indefinite Leave To Remain wczuwa się w sytuację emigranta, są to liryki napisane z wrażliwością, której nie sposób wykreować. Dlatego cenna jest ta wypowiedź, w której – w nawiązaniu do listopadowych mroków Love is a Catastrophe (2002) – przyznaje, że „To bardzo bardzo osobista piosenka, ale takie też były E-mail, You Choose, czy Home and dry. Piszę i pisałem naprawdę sporo osobistych rzeczy. Na przykład Liberation. Albo Love comes quickly… Discoteca… The Survivors… Footsteps… Ale ta jest ponuro osobista.”
„Jest pora tajemnic i przemilczeń i jest pora wyznań”, jak to ujęła Berberowa. Neil Tennantnie ukrywa, kiedy sięga do własnej biografii. Przyznał, że większość utworów objętych albumem Bilingual ma charakter osobisty. W bezpośrednim tonie dojrzały mężczyzna rozlicza się tu z przeszłością. „Życie jest o wiele prostsze, kiedy jesteś młody”, śpiewa, a kolejne strofy układają się w „opowieść o mężczyźnie, który kochał zbyt mocno”. „By otrzymać musisz chcieć poświęcić” (Before). To miłość „wietrznym mostem” przeprowadza w „ciepło i blask”, każe „znaleźć wolę”, gdy
Nasze głowy opuszczone
Na cmentarzach
dla innych twarzy w tłumie
The Survivors
 
Kiedy zaczyna się rozumieć swój „brak wyjścia” przychodzi rozpacz, pcha naprzód, byle tylko wyrwać się. Doskonale opisał ten stan Grahame w swoim „małym Pickwicku”: „Parł zdecydowanie naprzód, nie śpieszył się, lecz trzymał się z uporem swego postanowienia. (…) a potem zdawało się, że go siły opuściły; leżał cicho, wyczerpany i drżący, z zamkniętymi oczami. (…) Ciałem jego wstrząsały silne dreszcze, które z czasem przeszły w histeryczne, suche łkanie.” Bo „tak krew krąży w nas żywo pod takt innej muzyki.” Ale „kiedy już się wie, że nigdy i nigdzie, zaczyna się żyć tutaj – powiedziała Marina Cwietajewa. – Tak. Człowiek przyzwyczaja się do celi więziennej” (Dom koło Starego Pimena). Lecz ocala nas i łączy „ten sam pomysł na raj”. I – Tennant –
Gdzieś są inne drzwi
czekają żeby je otworzyć
Wyrzuć demony przeszłości
wybiegnij

I zobaczysz
wstaje nowy dzień

 
– „Serce mojego serca, nasze niebo to teraz, wygraliśmy je! (…) A gdy umieramy / Wszystko co się kończy jest nasze; i życie płonie nadal / W innych ustach, innych kochanków”, czytamy we Wzgórzu Ruperta Brooke’a (1910), wierszu który zilustrował piosenkę Se A Vida E (1996). Bo „to już działo się kiedyś”. Cwietajewa: „I tak jak we wczesnym dzieciństwie modliłam się z rana w wilię Bożego Narodzenia, żeby wieczorem jeszcze nie było choinki, na którą tak szaleńczo czekałam, którą żyłam” – tak
Czekam tylko na ten wielki dzień
jak Gwiazdka, kiedy byłeś mały
A Red Letter Day
 
– „I tak samo, znacznie później, już dorosła, od pierwszych słów, wykrętem lub żartem, ucinałam wyznanie miłosne, którego końca czasem nigdy już potem nie miałam usłyszeć” –
Przyznaj to mnie kochasz i zawsze kochałeś?
 
„Co jest najważniejsze w miłości? Wiedzieć i ukryć. Dowiedzieć się o ukochanym i ukryć, że kochasz” (Dom koło Starego Pimena). Tennant:

Szła noc
kiedy pojąłem swój sens
Mówiłeś
obudziłem się

Hit and Miss (1996)

Cwietajewa: „Są spotkania, są uczucia, w których wszystko jest dane od razu i nie wymaga dalszego ciągu”.

Wróć tylko myślą do tej chwili

„Przedłużać – to przecież sprawdzać” (Duch w potrzasku, 1934, przeł. Adam Pomorski)…
 
Nierzadko rzeczywisty wizerunek artysty – a w szczególności poety – odsłania się w tym, co mówi o własnych utworach. Autobiograficzny charakter niektórych tekstów Neila Tennanta potwierdzają – często zdawkowe – wtrącone do odautorskich komentarzy, uwagi. I tak możemy przeczytać, że I Wouldn’t Normally Do This Kind of Thing (1993) opowiada „o powściągliwym Angliku, który się zakochuje i traci głowę. Utwór ten jest częściowo oparty na moich własnych doświadczeniach, ale byłoby błędem sądzić, że jest to obraz mnie, gdyż nie jestem tak całkiem powściągliwym człowiekiem”. Opowiadając o powstaniu piosenki Bet She’s Not Your Girlfriend (1990) – własnego „sekretnego dziennika lat 13 i ¾” – cofnął się do lat szkolnych, kiedy spotykał się przez krótki czas z pewną Krysią, z którą, jak mówi, nadal ma kontakt. „Była bardzo piękna i czasem umawialiśmy się poza szkołą, a ludzie nie mogli uwierzyć, że ona chodzi ze mną. (…) wszystkie zwrotki są o mnie. Cała piosenka tak naprawdę pokazuje, jacy ludzie potrafią być wredni. Sam jestem w niej nieśmiały, oschły i niewiele brakuje bym stwierdził, że do tego brzydki. Dokładnie tak o sobie myślałem.” O Hit and Misspowiedział, że traktuje „o końcu związku z perspektywy jego początku. O przypominaniu, przede wszystkim, dlaczego się kochało”. I, już jakby tylko mimochodem, dodał: „Ten utwór jest autobiograficzny”…
I bywa też tak, że odautorski komentarz więcej mówi o nim samym niż o utworze. Tak jest w przypadku Left to My Own Devices:
Byłem samotnym chłopcem, niezbyt silnym, niezbyt radosnym
miałem swój świat na tyłach ogrodu
Nie lubiłem grać w piłkę i nie chciałem się ścigać
ale byłem generałem Cromwella kiedy nikt nie widział

 
„Jakiś czas temu odwiedziłem rodziców i moja mama powiedziała mi, że martwiła się tym, że gdy byliśmy mali, każdy z nas chował się w swoim kącie w ogrodzie. Ja zwykle spędzałem w nim mnóstwo czasu. Były tam takie krzaki; kiedy padało, można było się schować i wcale nie zmoknąć. Lubiłem tam przesiadywać godzinami z moimi żołnierzykami. Kopałem dla nich dołki, wsadzałem ich do środka, na wierzch dawałem liście i patyki, a wszystko to przykrywałem ziemią i to były takie ukryte jamy, o których tylko ja wiedziałem. Miałem wtedy jakieś osiem lat. Zazwyczaj bawiłem się, że jestem nie parlamentarzystą, ale rojalistą – skakałem po ogrodzie udając, że jeżdżę na koniu. Moja mama mówiła, że martwi ją, że nie będę miał żadnych przyjaciół, bo przesiaduję tam żyjąc we własnym świecie.”
Byłem wrażliwym chłopcem, rodziców jedynakiem,
Napiętym bardzo. Mój ojciec robił w handlu.
I jak kochałem, gdy matka wychodziła,
Patrzeć jak stara Marta przyprawia marmoladę,

John Betjeman, Narcissus, przeł. Anna Ostrowska-Paton
 
Rację miał Barrie w Piotrusiu Panu – „jesteś samotnym chłopcem, gdy to wszystko się dzieje, gdyż dwaj chłopcy nie mogą wspólnie przeżyć dalekich przygód”.
Mówiąc o swoich utworach Neil Tennant zasłania się podmiotem lirycznym. Wznosi tym bezpieczny mur i, w przeciwieństwie do większości współczesnych poetów, asekuruje się nim przed czytelnikiem. Jest jednak utwór, w którym – jak to ujęła Julia Hartwig – „dopuszcza nas do swoich najtajniejszych treści”[6]. To Step Aside (Usunąć się w cień) pierwotnie nosił tytuł Shame (Wstyd). – „W pierwszej strofie porównuję siebie do pielgrzymów w Santiago de Compostela. Ci pielgrzymi przeszli 120 mil, co oznacza, że osiągnęli wieczne zbawienie, a taki żałosny Neil wygląda przez hotelowe okno i myśli sobie, jak to musi być dobrze mieć taką wiarę. Druga strofa jest o Budapeszcie; wszystko to autentyczne podróże. Był 1996 rok i w postkomunistycznych Węgrzech wciąż żyli ludzie, którzy sprawiali wrażenie, jakby mieli rzeczywiście gówniane życie, a było to w pięć lat po tym jak komunizm upadł. Oni wciąż czekali, „kiedy prawa rynku dadzą im to, czego dotąd skąpiła historia”. Wszyscy tak naprawdę chcą tego samego – wygody, bezpieczeństwa, wykształcenia. Nie wydaje się, żeby prosili o wiele, ale wydaje się niemożliwe, żeby to otrzymali. A ja siedzę w hotelu dla obcokrajowców i patrzę na nich popijając białe wino. Jest w tym chyba pewne poczucie winy. I wtedy, w utworze, zestawiam tę sytuację z tym wszystkim, co zdecyduję się zrobić – czy powinienem usunąć się w cień, ponieważ nie chcę już zmieniać się po tym, co sam przeżyłem. Tekst mówi też trochę o związku, w którym wtedy byłem. Ważne jest zakończenie: „Będę cię potrzebował zawsze? / Tego chciałbyś?”. Inaczej mówiąc, teraz jest bardzo miło, ale to nie potrwa długo. A może jednak?” –
A jeśli wiosna przyniesie deszcz a lato żar?
Czy chociaż łzy poprzedzą zwrot
letniego ciepła w nagły chłód
tak pewny jak starość?

 
To Step Aside skrywa ból człowieka, który spełniwszy się w życiu zawodowym przekonuje się, iż tak naprawdę pozostał dłużnikiem. Możliwość „chodzenia po powiekach świata” – by posłużyć się cytatem z wiersza Szymborskiej – oglądania go z perspektywy „hotelowego okna” tym bardziej zwiększa poczucie winy. W końcu powstaje myśl: „usunąć się w cień”. Jak ten ostatni liść zrzucony przez drzewo nad ranem. Ale – Barrie – „nie ma prawie niczego, co tak pragnęłoby zabawy jak opadły liść”...
Miał rację Tony Harrison, kiedy pisał, że „cisza oraz poezja własne mają rezerwy” (Do arki, 1978). Wyjaśnienia Neila Tennanta przedstawiają go jako twórcę, który choć sporo wypowiada się o muzyce, niezbyt chętnie komentuje swoje literackie dokonania. Jako poeta wyznaje widać Tennant zasadę, że wszystko, co miał do powiedzenia, powiedział w wierszach. Należy do tych osób publicznych, które strzegą swej prywatności i poza tym, do czego zobowiązuje życie zawodowe, unikają fleszy. Są jednak takie strofy, które szkicują autoportret. O dzieciństwie pisze niewiele. W przywoływanym już Left to My Own Devices można przeczytać, że był „samotnym chłopcem”, który nie miał w sobie radości, nie lubił się „ścigać ani grać w piłkę, ponieważ był generałem Cromwella, kiedy nikt nie widział”. Potem nie było bardziej pogodnie; „w owym czasie każdy chłopiec uczył się w szkole przeważnie jeszcze bardziej nieznośnej niż dzisiaj”[7]. Wspomina ją jako jedną traumę. „Nie mówiłem z silnym akcentem geordie,a wszyscy inni właśnie tak mówili i nazywali mnie „sztywniak”. Było mi trochę przykro.” Mógł brzmieć jak snob. Szybko też okazało się, że nie będzie grzecznym uczniem. „W domu buntowałem się i często kłóciłem z rodzicami.” W szkole nie był o wiele lepszy, nauczyciele nie kryli niezadowolenia. Gdy kończył naukę jego anglista napisał na świadectwie: „Neil uczęszcza na zajęcia, kiedy ma na to ochotę i pisze, o czym chce – na jakiej podstawie uważa się za lepszego od innych?” Cóż, wszystko zależy od punktu widzenia. Po latach sarkastycznie i bardzo spektakularnie Tennant rozliczy się ze szkołą, która uczyła go „jak być czystym w myśli, mowie i uczynkach” i której „nie do końca się to udało”:
Kiedy spojrzę na moje życie
zawsze mam poczucie wstydu
zawsze byłem jedynym winnym

 
– te wersy otwierają It’s a Sin (1987), największy przebój Pet Shop Boys i, zarazem, jeden z największych hitów lat 80.
Ale lata szkolne sprzyjają wtajemniczeniu w literaturę. Młody Tennant zagląda do Szekspira. Jedna ze strof zapada weń, by już pozostać i wiele lat później przeniesie ją z Otella (1605) do własnego studium zazdrości (napisany w 1982 roku Jealousy). To właśnie wtedy po raz pierwszy sięga po dzieła Oskara Wilde’a –
I potem powiedziała, że jestem jej ukochaniem,
I że był raz ktoś zwany Oskarem Wildem…

Betjeman, Narcissus, przeł. Anna Ostrowska-Paton
– przyzna później, że Wilde uświadomił mu własną tożsamość seksualną.
Szedłeś kiedyś w burzową noc
niepomny na deszcz?
Postanowiłeś kiedyś że już pora
nigdy nie wrócić do domu?

Forever in Love (1993)

Nie mogło być łatwo –

Nie ma miejsca gdzie można się schronić
kiedy wszystko krzyczy w tobie

Screaming

Trzeba było

uciekać
od nudnych ulic
zgorzkniałych kapłanów
dymiącej spluwy
całego tego sztywniactwa
Ponieważ kiedy mieszkasz sam
bez dziewczyny bez rodziny
ludzie zaczynają gadać

Ale jest „od nich silniejszy” i „chce być kimś wyjątkowym” – something special – „i jeżeli będzie trzeba zrobić to, co zawsze chciał, nie stchórzy”. Więc „gra w sztuce pt. Londyn, wegetuje z dnia na dzień”. „Czeka na swoją rolę” (Something Special, 2001).
Tyle teksty. Bez wątpienia jest w nich wiele z prawdy. Rozterki moralne i egzystencjalne, poczucie opuszczenia, duchowe osaczenie. Wreszcie dochodzi do przełamania. Jego coming out przypada na początek lat 80., ale przed światem decyduje odsłonić się dopiero w 1994 roku. Kończy czterdzieści lat i uznaje, że to właściwy moment, by o tym, co nie jest tajemnicą zacząć mówić. Nie głośno, ale otwarcie. Ten proces odmalował w Metamorphosis (1996), utworze, w którym „najpierw wyznajesz, że nie chcesz być gejem, a potem nim jesteś”; utworze, który „jest bardzo autobiograficzny”. Epicki tekst ukazuje kolejne etapy drogi, jaką nie on jeden musiał przejść:

Proszę mi pozwolić złożyć wyjaśnienie
Jestem dowodem na to że człowiek może się zmienić

– rozpoczyna Tennant formułą, która z miejsca przywodzi na myśl mowę oskarżonego. Kolejne utożsamienie z Wilde’m? Ale jak na nieustannej rozprawie czuje się człowiek, który stale musi usprawiedliwiać własne ja. Brak akceptacji wyzwala w końcu absurdalne, ale jakże bolesne poczucie winy. Rodzi się niechęć do samego siebie, do życia, zwątpienie w jego sens i możliwość spełnienia.
To co chciałem to zostać
mężem i ojcem
jednak natura
miała inne plany
Więc musiałem się obejść
odłożyć uczucia na bok
i liczyć że instynkt
zrobi co mu każę

 
Ale „Dlaczego? zadawałem pytanie”. W końcu pada odpowiedź. Jest oczywista jak fakt, że po nocy wstaje dzień: miłość „to metamorfoza”. Lecz aby „wybiec i poczuć ranne słońce”, „rozpoznać siebie” wiele wody musiało upłynąć w Tamizie. Po drodze „odpływa się w majaki, głupstwa młodości” – młodzieńcze pragnienie Piotrusia Pana „żeby powrócić na wierzchołki drzew” – które zatapiają wszystko, co w dojrzałym życiu z „taką precyzją i troską” zbudowano:
Pamiętasz jak pozwalałeś się prowadzić
za pawilon do krykieta, za szopę na rowery
Jak drżałeś kiedy spełniły się marzenia
jak patrzyłeś w te błękitne oczy i wiedziałeś
że to jest miłość – nie udawaj
że zapomniałeś tamte pierwsze obietnice

Can You Forgive Her? (1993)
 
Bo „czy ktokolwiek powraca do umiłowanego miejsca swej młodości z powodu jachtów, które po nim pływały?”, zauważa Barrie w swojej baśni. – Przywoływany wcześniej The Ghost of Myself pozwala przypuszczać, że coming out Neila Tennanta nie był równoznaczny z całkowitym rozrachunkiem z samym sobą, na który potrzeba nieraz więcej czasu – utwór pochodzi z 1999 roku. Lecz „najważniejsze nie zgorzknieć na koniec”. Przecież wszyscy „mogliby mieć takie wspomnienia, gdyby przycisnęli ręce do skroni – pisze Barrie – gdyż będąc ptakami, zanim zostali ludźmi, są oczywiście nieco dzicy podczas pierwszych paru tygodni i bardzo swędzą ich miejsca, gdzie przedtem mieli skrzydła”.

„W literaturze współczesnej (prozie, poezji, dramacie) nauczyliśmy się utożsamiać nie z bohaterami, jak to czynili nasi przodkowie, lecz z samym autorem, bez względu na to, za jakimi osłonami się przed nami ukrywa, w jakiej masce się nam objawia”, pisze Nina Berberowa. Poetycka opowieść Neila Tennanta o życiu jest wiarygodna. To autor, któremu całkowicie obce jest pojęcie sztuki dla sztuki. Wypowiada tylko to, co istotne. W słowach zawiera doświadczenie człowieka, który poznał stawkę szczęścia. Nie mówi, że jest ono proste, ale pokazując drogę, którą trzeba przejść, daje pewny drogowskaz –
Jest opowieść o mężczyźnie który kochał zbyt mocno
On skończył w więziennej celi
By otrzymać musisz chcieć poświęcić
inaczej trafisz w to samo piekło podejrzeń
To już działo się kiedyś
To już działo się kiedyś

Before

Pełne zaufanie do świata mają tylko dzieci – „Jeżeli nie staniecie się jako dzieci” – jeśli komuś ono pozostaje, to poetom. Barrie: „oni nigdy nie są zupełnie dorośli”. I, tak naprawdę, nie trzeba pisać wierszy, aby być poetą. „Cały mój geniusz wcieliłem w życie, w prace swoje włożyłem tylko talent”, stwierdził pod koniec życia Wilde. I on i Tennant, przy całej krytycznej postawie wobec świata, zachowali ideały, wiarę w to, że dla nieznanych „kwiatów”, które „urosły na pogańskim uroczysku” znajdzie się w końcu miejsce na ołtarzu[8]. Po to jest „opowieść o mężczyźnie, który kochał zbyt mocno”.



Fragment przygotowywanej monografii "Neil Tennant: Angielski sen" - pierwszej pracy poświęconej wyłącznie literackiej twórczości piosenkarza. Pierwodruk: „Lampa” nr 9 / 2007.


Wszystkie cytaty poetyckie z utworów Neila Tennanta przełożyli: Eryk Ostrowski i Anna Ostrowska-Paton.
Cytaty z Oskara Wilde’a w tłumaczeniu: Ewy Berberyusz (Młody król), Marii Feldmanowej (Rybak i jego dusza) i Eresa (Artysta, Ten, który czynił dobrze, Uczeń, Mistrz). Baśń H. Ch. Andersena Cień w tłumaczeniu Stefanii Beylin i Jarosława Iwaszkiewicza. Fragmenty powieści Kennetha Grahame’a O czym szumią wierzby w tłumaczeniu Marii Godlewskiej. Cytaty z książki Jamesa Matthew Barriego Piotruś Pan w Ogrodach Kensingtońskich w tłumaczeniu Macieja Słomczyńskiego. Fragmenty esejów Mariny Cwietajewej w tłumaczeniu Wiery Bieńkowskiej (Dom koło Starego Pimena) i Adama Pomorskiego (Duch w potrzasku). Wypowiedzi Neila Tennanta przełożyła Anna Widlarz.

Tennant-Wilde, the double portrait, 2008 by Aleksandra Perzyñska,

NEIL TENNANT urodził się w 1954 r. w Newcastle. Uczęszczał do chłopięcej szkoły klasztornej St. Cuthbert’s Grammar School. W latach 70. przeniósł się do Londynu, gdzie ukończył historię na wydziale Politechniki North London. Po studiach pracował jako redaktor w wydawnictwach książkowych i w czasopiśmie muzycznym „Smash Hits”. Od 1986 roku poświęcił się muzyce. Wraz z kompozytorem Chrisem Lowe, jako duet Pet Shop Boys, wydali kilkanaście płyt długogrających i wylansowali dziesiątki światowych przebojów. W 2004 roku zrealizowali muzykę do legendarnego filmu kina niemego Siergieja Eisensteina, Pancernik Potiomkin, do której Tennant napisał teksty poświęcone Rewolucji 1905 w Rosji (premiera na placu Trafalgar w 2004 r.). Poza działalnością muzyczną Neil Tennant znany jest w Wielkiej Brytanii ze swego wspierania sztuki współczesnej. W ostatnich latach przewodniczył m.in. jury Nagrody Turnera jako reprezentant „Patrons of New Art”. Współpracuje z radiem BBC i prasą brytyjską. Jego bezkompromisowe wypowiedzi na temat polityki uważa się za opiniotwórcze.


[1] Mistrz, Uczeń i Artysta to także tytuły poematów prozą Oskara Wilde’a opublikowanych w 1894 r. Wszystkie poematy prozą w przekładzie Eresa.
[2] Hartwig, Powrót do domu dzieciństwa (1980).
[3] Kora, Taczi Tacz (2000).
[4] Tennant, Nothing Has Been Proved.
[5] Iris (2001), reż. Richard Eyre.
[6] Hartwig, Jeśli (1978).
[7] Lewis, Siostrzeniec Czarodzieja.
[8] Wilde, Rybak i jego dusza.


Eryk Ostrowski
(ur. 1977) - poeta i eseista. Stypendysta Miasta Krakowa i Ministra Kultury. Dwukrotny laureat festiwalu FAMA. Ostatnio ogłosił: Muzyka na wzgórzu (Krakowska Książka Miesiąca, styczeń 2006), wybór wierszy w języku serbskim Dar oraz esej Szymborska: Odyseja kosmiczna. Opracował też pierwszy od jedenastu polski wybór Mariny Cwietajewej Być chłopcem twoim jasnowłosym w przekładach Joanny Salamon. Należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

 
 

Dodaj do:

Wykop    Facebook    Deli.cio.us
 



^ do góry



Copyright © neurokultura 2010 | projekt i wykonanie: sza-sza homework studio