Kreska. Ślad pędzla. Litera. Klatka filmu. Odbitka – w sensie fotografii.Znaki, ślady – różne. Środki, sposoby artykułowania, wymowy, komunikowania, przekazu – narzędzia wyrazu.
Kreska – ślad ołówka, jego zapis, znak; albo ślad rylca czy jakiegokolwiek innego ostrego przedmiotu, który pozostawia znak na stosownej do tego działania powierzchni. Może kreską też być nić, włóczka, sznurek (wszystko co da się rozwiesić, naciągnąć, rozciągnąć), czy też ich cień. Także wiązka światła, która może być narzędziem, a jednocześnie sama w sobie jest linią, kreską.
Wszystko to, są potrzebne narzędzia do powstania śladu, czy rysunku: na papierze, ścianie, w przestrzeni…tam, gdzie miejsce wyznaczy mu artysta. Oczywiście takim miejscem, może też być okienko komputera, albo inny ekran. Możliwości - kiedyś wydawały się być ograniczone i przewidywalne. Jednak w dzisiejszych czasach uległo to zmianie i wciąż powiększają się obszary i sposoby ingerencji twórczej.
Pędzel – narzędzie, które w zasadzie nie zmieniło się. Wciąż służy do malowania.
Ewoluował sam proces - samo malowanie. Można, w dzisiejszym świecie, malować wirtualnie, albo tradycyjnie – na płótnie, papierze, czy innej powierzchni. Pojęcie narzędzia malarskiego uległo rozszerzeniu – co wydaje się być ogólną tendencją, i to we wszystkich sferach, i dziedzinach współczesnego życia.
Podobnie jest w przypadku litery, słowa, czy słów przy pomocy liter powstałych. Stary znak, jakim jest litera, używana od wieków, przestała służyć tylko i wyłącznie do tworzenia tekstu.
Sama w sobie, będąc znakiem graficznym, posłużyła jako narzędzie w - choćby poezji konkretnej, gdzie nie sens poszczególnej litery miał znaczenie – jak dotąd. I stało się niemożliwe – dla litery też rozszerzyły się obszary, zmieniły znaczenia i możliwości, samo pojęcie, samo pojmowanie znaku oraz to, czym on dla nas jest.
Te rozszerzenia dotyczą starych narzędzi twórczych, starych komunikatorów. Myślenie o kresce, znaku pędzla, czy literze, na tyle kiedyś skostniały, że możemy mówić o widocznych dla nich zmianach.
Inaczej dzieje się w przypadku stosunkowo młodych środków wyrazu, jakimi są i film, i fotografia. Te techniczne zdobycze (w zasadzie) ostatniego wieku - bo mam tu na uwadze i możliwość, i zakres ich stosowania, dostępność - może nie tyle same ewoluowały, jako narzędzie, ale raczej możemy tu mówić, o ciągłym ukazywaniu nam przez nie, swoich możliwości i właściwości, które ulegają ciągłemu rozszerzaniu, że aż wydawać się mogą (te właściwości i możliwości) nieskończone.
Odkąd przestał istnieć podział na dyscypliny w sztuce, odkąd artysta używa do przekazania swego komunikatu światu wszystko to, co uważa za konieczne, tak naprawdę przestało mieć znaczenie samo narzędzie. Przestaliśmy sztywno trzymać się terminu rysunek, czy obraz w sensie klasycznym, minionym. Powszechne jest stosowanie przez twórców, różnych mediów. Często, łączy się je ze sobą, miesza nawzajem. I tak, ukazują się ich kolejne możliwości, znaczenia.
Bo dla sztuki nie ma ściśle określonych ram, granic. Każda próba jej ograniczania, tylko szkodzi. Myślę, że tak potężne zjawisko jakim jest SZTUKA, obroni się samo. Nie da się niczym ograniczyć i zamknąć. Nie da się dookreślić. Umknie każdej sztywnej definicji, jako wolny i niczym nieskrępowany przejaw ludzkiej egzystencji, ślad człowieczego trwania, przejaw życia, jak oddychanie, jak trwanie, jak wszystko…
Kreska – ślad ołówka, jego zapis, znak; albo ślad rylca czy jakiegokolwiek innego ostrego przedmiotu, który pozostawia znak na stosownej do tego działania powierzchni. Może kreską też być nić, włóczka, sznurek (wszystko co da się rozwiesić, naciągnąć, rozciągnąć), czy też ich cień. Także wiązka światła, która może być narzędziem, a jednocześnie sama w sobie jest linią, kreską.
Wszystko to, są potrzebne narzędzia do powstania śladu, czy rysunku: na papierze, ścianie, w przestrzeni…tam, gdzie miejsce wyznaczy mu artysta. Oczywiście takim miejscem, może też być okienko komputera, albo inny ekran. Możliwości - kiedyś wydawały się być ograniczone i przewidywalne. Jednak w dzisiejszych czasach uległo to zmianie i wciąż powiększają się obszary i sposoby ingerencji twórczej.
Pędzel – narzędzie, które w zasadzie nie zmieniło się. Wciąż służy do malowania.
Ewoluował sam proces - samo malowanie. Można, w dzisiejszym świecie, malować wirtualnie, albo tradycyjnie – na płótnie, papierze, czy innej powierzchni. Pojęcie narzędzia malarskiego uległo rozszerzeniu – co wydaje się być ogólną tendencją, i to we wszystkich sferach, i dziedzinach współczesnego życia.
Podobnie jest w przypadku litery, słowa, czy słów przy pomocy liter powstałych. Stary znak, jakim jest litera, używana od wieków, przestała służyć tylko i wyłącznie do tworzenia tekstu.
Sama w sobie, będąc znakiem graficznym, posłużyła jako narzędzie w - choćby poezji konkretnej, gdzie nie sens poszczególnej litery miał znaczenie – jak dotąd. I stało się niemożliwe – dla litery też rozszerzyły się obszary, zmieniły znaczenia i możliwości, samo pojęcie, samo pojmowanie znaku oraz to, czym on dla nas jest.
Te rozszerzenia dotyczą starych narzędzi twórczych, starych komunikatorów. Myślenie o kresce, znaku pędzla, czy literze, na tyle kiedyś skostniały, że możemy mówić o widocznych dla nich zmianach.
Inaczej dzieje się w przypadku stosunkowo młodych środków wyrazu, jakimi są i film, i fotografia. Te techniczne zdobycze (w zasadzie) ostatniego wieku - bo mam tu na uwadze i możliwość, i zakres ich stosowania, dostępność - może nie tyle same ewoluowały, jako narzędzie, ale raczej możemy tu mówić, o ciągłym ukazywaniu nam przez nie, swoich możliwości i właściwości, które ulegają ciągłemu rozszerzaniu, że aż wydawać się mogą (te właściwości i możliwości) nieskończone.
Odkąd przestał istnieć podział na dyscypliny w sztuce, odkąd artysta używa do przekazania swego komunikatu światu wszystko to, co uważa za konieczne, tak naprawdę przestało mieć znaczenie samo narzędzie. Przestaliśmy sztywno trzymać się terminu rysunek, czy obraz w sensie klasycznym, minionym. Powszechne jest stosowanie przez twórców, różnych mediów. Często, łączy się je ze sobą, miesza nawzajem. I tak, ukazują się ich kolejne możliwości, znaczenia.
Bo dla sztuki nie ma ściśle określonych ram, granic. Każda próba jej ograniczania, tylko szkodzi. Myślę, że tak potężne zjawisko jakim jest SZTUKA, obroni się samo. Nie da się niczym ograniczyć i zamknąć. Nie da się dookreślić. Umknie każdej sztywnej definicji, jako wolny i niczym nieskrępowany przejaw ludzkiej egzystencji, ślad człowieczego trwania, przejaw życia, jak oddychanie, jak trwanie, jak wszystko…
Marzec / kwiecień, 2008.
Beata Pflanz (ur. 1961) - ukończyła studia na poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych u profesora Tomasza Psuji - Wydział Malarstwa oraz u profesor Hanny Łuczak – Katedra Rysunku. Uzyskała dyplom z zakresu malarstwa pracą: Mój metr horyzontu. Jej wystawa podyplomowa odbyła się w Słodowni, w Starym Browarze poznańskim.




