Dzieje się ostatnio mnóstwo. Inauguracja prezydenta, różne powodzie, awantury wokół krzyża – wszystko to razem zajmuje media i niektóre wydarzenia siłą faktu spycha na drugi lub trzeci plan. Trochę szkoda i w sumie niekoniecznie tak być musi do samego końca; to znaczy - rozumiem, że katastrofalne wydarzenia na Dolnym Śląsku są najważniejsze, ale powtarzanie w kółko tych samych zdjęć i wypowiedzi urzędników nie tylko niczego nie załatwia, ale po prostu złości widza. Wróćmy jednak do tych wydarzeń drugoplanowych.Oto jedno z nich. W słynnym klubie ”Pod Jaszczurami” miał się odbyć zlot żyjących do dziś członków tak zwanej „Nowej Fali” – grupy poetyckiej powstałej na przełomie 6. i 7.dekady ubiegłego stulecia. W jej skład wchodzili m. in. Kornhauser i Zagajewski z Krakowa, Krynicki i Barańczak z Poznania, z Łodzi Bieriezin, żeby wymienić tylko najsłynniejszych. Grupie tej patronowało wówczas krakowskie pismo „Student”. Z formacji tej wywodzą swój rodowód legendarne teatry studenckie: Teatr Ósmego Dnia, Siódemki, Teatr STU. W sumie – „Nowa Fala” i jej pochodne to kawał historii polskiej kultury wysokiej.
Jak łatwo zrozumieć, na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ruchem studenckim „zarządzała” jedyna wówczas organizacja, czyli ZSP; to pod jej egidą ukazywał się „Student”. Istnieje ona – choć nie jest to ruch imponujący – do dziś, jej zaś „kołem weteranów” jest Stowarzyszenie „Ordynacka”. Ale żaden z tych kręgów – pewno z braku inwencji – nie organizował imprezy. Organizatorem okazało się Stowarzyszenie „NZS 1980″ – i chwała mu za to, choć jego nastawienie ideowe i cele mało pasuje do wektorów ZSP sprzed półwiecza i niektórzy mówili, że zawłaszcza sobie cudze tradycje. Ale to w końcu byłoby nieważne, nie ma co się sprzeczać o pryncypia z epoki kamienia łupanego: „Nowa Fala” to coś bardzo ważnego i w sumie pomysł jej przypomnienia jest przedni.
No, ale organizatorzy przesadzili. Jednym z patronów imprezy został… krakowski oddział IPN. Oczywiście, twórcy nie mogli się na tak jednoznaczne i jednokierunkowe upolitycznienie zgodzić: Zagajewski i Kornhauser (kto zna ich twórczość, ten wie doskonale, że nie należeli bynajmniej do apologetów tzw. minionego ustroju…) odmówili udziału w obchodach.
Wybuchł skandal. Wobec nieobecności tych dwóch wielkich poetów – impreza padła. Tadeusz Nyczek, który miał ją prowadzić, pięknie powiedział, że mając do wyboru IPN i lojalność wobec kolegów – w istocie nie ma wyboru żadnego.
Oczywiście wiem, że nieuleczalni prawacy (to, naturalnie, to samo, co lewacy - tylko w drugą stronę) powiedzą, że znów intelektualiści zdradzili Naród i zaprzedali się Wrogim Siłom, że to się doskonale komponuje z antypolskością Miłosza i ogólnie znanym bolszewizmem i relatywizmem moralnym Szymborskiej – i tak dalej w tym duchu. Ale przecież mają swoich artystów i twórców: pieśniarza Rosiewicza, poetę Wolskiego, artystkę estradową Frąckowiak…
Że co, że państwo nie kojarzą tych nazwisk? Że jakoś tam nie ma noblistów, ani nawet laureatów Nike? To już wasz kłopot, drodzy Czytelnicy. A poza tym wszyscy Prawi Polacy wiedzą, że za gremiami nadającym te wyróżnienia stoi osobiście Feliks Dzierżyński i ogólnie Antychryst. Prawda?
Bogdan Miś (ur. 1936) - z wykształcenia matematyk, z zawodu dziennikarz i popularyzator nauki. W 1959 ukończył matematykę na Uniwersytecie Warszawskim. Pracował jako operator i programista przy pierwszym polskim komputerze mainframe (XYZ, 1958-1961). Był asystentem na Wydziale Matematyki UW i na Wydziale Elektroniki PW, pracował w Instytucie Matematycznym PAN, był wykładowcą w Wyższej Szkole Ubezpieczeń i Bankowości, w Akademii Filmu i Telewizji, w Wyższej Szkole Stosunków Międzynarodowych i Amerykanistyki. Od roku 1969 należał do PZPR aż do rozwiązania partii. Obecnie, członek Komitetu Prognoz "Polska 2000 plus" przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk. Strona autora: Internetowy Obserwator Mediów.




